Skandal w Słowińskim Parku Narodowym. Eldorado dla spółki rybackiej, grosze dla państwa i uderzenie w wędkarzy

Oficjalne pisma z dyrekcji parku, udostępnione przez aktywistę, odsłaniają porażającą dysproporcję: podczas gdy prywatna spółka rybacka masowo eksploatuje państwowe jezioro, odprowadzając do budżetu parku śmieszne ochłapy, zwykli polscy wędkarze są łupieni i odsuwani na margines.
Biznes po "koleżeńsku"? Setki ton ryb za bezcen
Z oficjalnych dokumentów Słowińskiego Parku Narodowego wynika, że w ramach tzw. „zadań ochronnych” na jeziorze Łebsko, prywatna spółka rybacka z Izbicy prowadzi masowe odłowy. Limit na ten rok wynosi blisko 170 ton ryb, z czego ogromną większość na papierze stanowi leszcz, ale odławiane są również masowo drogie węgorze.
Problem leży przede wszystkim w mechanizmie rozliczeń i kwotach, jakie z tego tytułu trafiają do państwowej kasy.
-
Spółka, która wygrała przetarg, zobowiązała się do przekazywania parkowi prowizji w wysokości 20% od wartości odłowionych i sprzedanych ryb.
-
Jak ujawnił w oficjalnym piśmie Zastępca Dyrektora SPN, mgr inż. Andrzej Demczak, z tytułu tej prowizji park uzyskał w 2025 roku przychód netto w wysokości zaledwie 13 705,54 zł (brutto: 16 857,81 zł)!
To jest przerażające oszustwo, szwindel, inaczej tego nazwać nie można!” – komentuje oburzony Tomasz Pietrzak. „Spółka rybacka, która wyciąga 170 ton ryb, płaci parkowi 15 tysięcy złotych? To się w głowie nie mieści”.
Jak to możliwe, że za setki ton ryb państwowa instytucja otrzymuje tak śmieszne pieniądze? Rozmówca wskazuje na kuriozalne, dumpingowe ceny minimalne, jakie dyrektor parku ustalił w przetargu. Dla przykładu, cenę sprzedaży kilograma deficytowego węgorza ustalono na skandalicznym poziomie 42 zł za kilogram, podczas gdy w innych rejonach Polski (np. w Wigierskim Parku Narodowym) ceny te są dwukrotnie wyższe i sięgają 60–70 zł.
Brak jakiejkolwiek kontroli. Ryby płyną prosto do hurtowni
Lokalny społecznik alarmuje, że system jest całkowicie nietransparentny i podatny na gigantyczne nadużycia. Cały proceder odłowu i sprzedaży odbywa się bowiem... na słowo honoru.
-
Brak nadzoru na łowisku: Gdy łodzie spółki spływają z jeziora, na miejscu nie ma żadnego urzędnika ani strażnika parku, który zważyłby, zmierzył i rzetelnie zaewidencjonował ryby.
-
Sprzedaż „z kija”: Spółka od razu sprzedaje towar w cenach detalicznych i hurtowych, a na koniec dnia sama sporządza rozliczenia, deklarując ile i za ile sprzedała.
-
Fikcja planów ochronnych: Na podstawie tych niezweryfikowanych raportów spółki, park tworzy plany ochrony na kolejny rok. Jeśli spółka zaraportuje, że odłowiła 100 ton leszcza, park bezkrytycznie uznaje to za fakt i wpisuje do dokumentów, że leszcz występuje masowo i trzeba go dalej odławiać.
"Wędkarze jak pasożyty". Państwo łupi swoich obywateli
Podczas gdy prywatny podmiot robi na państwowym majątku złoty interes życia, płacąc parkowi grosze, zwykli obywatele – polscy wędkarze – są traktowani przez dyrekcję jak dojne krowy i intruzi.
Z drugiego dokumentu SPN, podpisanego przez Dyrektora parku, wynika, że wpływy od amatorskiego połowu ryb (czyli z opłat wnoszonych przez wędkarzy) wyniosły:
-
W 2024 roku: 179 015,81 zł
-
W 2025 roku: 188 023,81 zł
Zestawienie tych danych poraża. Zwykli ludzie, łowiący na wędki dla relaksu, wpłacili do kasy parku niemal 14-krotnie WIĘCEJ pieniędzy (ok. 188 tys. zł) niż spółka, która przemysłowo, tonami i przy użyciu sieci, ograbia jezioro z ryb (ok. 13,7 tys. zł prowizji netto)!
Zamiast promować lokalną społeczność i nielimitowane, ekologiczne wędkarstwo, dyrekcja parku drastycznie ogranicza mieszkańcom dostęp do wody. Miejsca wyznaczone do wędkowania są skandalicznie małe, brzegi celowo zarastają, a dojście do jeziora jest utrudniane. Spółka rybacka ma prawo łowić niemal na całym jeziorze (oprócz stref ochrony ścisłej), a wędkarzy spycha się na margines.
W 2025 roku płacili 5 proc. wartości odłowionej i sprzedanej teraz w 2026 zaoferowali 20 proc. To samo się komentuje - dodaje Pietrarzak.
Prywatny folwark za państwowe pieniądze. Gdzie jest Ministerstwo?
Wędkarze i mieszkańcy są traktowani jak pasożyty, które przeszkadzają w biznesowej działalności spółki rybackiej pana M***a. Pieniądze uciekają, a Ministerstwo jest głuche na ten problem” – podsumowuje Tomasz Pietrzak, wskazując na całkowity brak nadzoru nad Słowińskim Parkiem Narodowym.
Mieszkańcy nie zamierzają jednak milczeć. Zawiązała się oddolna inicjatywa, na której czele stoi radny powiatowy Andrzej Zawada. Właśnie kończy się zbieranie podpisów pod petycją do Ministra Klimatu i Środowiska o natychmiastowe ukrócenie tego procederu, zwiększenie miejsc dla wędkarzy i transparentną kontrolę nad tym, co dzieje się na jeziorze Łebsko.
Opisywana sytuacja w Słowińskim Parku Narodowym to jaskrawy przykład patologii, w której pod hasłami „ochrony przyrody” sankcjonuje się potężny drenaż majątku narodowego. Sprawa ta wymaga natychmiastowej interwencji organów ścigania, Najwyższej Izby Kontroli oraz osobistego nadzoru ze strony ministerstwa. Nie może być zgody na to, by państwowe instytucje służyły nabijaniu kabzy prywatnym przedsiębiorcom, podczas gdy polscy wędkarze i podatnicy ponoszą tego koszty.
To sprawy będziemy wracać. Pytania o sprawę przesłaliśmy już do Dyrekcji Słowińskiego Parku Narodowego:
· Ile podmiotów brało udział w przetargu na połowy ryb w jeziorze Łebsko na lata 2024-2026?
· Jakie środki zostały wpłacone przez spółkę rybacką w ramach realizacji umów w latach 2024-2026 ?
· Jakie środki odprowadzili na rzecz parku indywidualni wędkarze łowiący w latach 2024-2026?
· Jak spółka rybacka rozlicza się z Parkiem z odłowionej i sprzedanej ryby? Czy tylko na podstawie miesięcznego raportu i zestawienia przygotowanego przez spółkę rybacką? Czy Park w ramach rozliczenia otrzymuje od spółki faktury i wydruki z kasy fiskalnej ?
· Na jakich warunkach spółka może prowadzić odłów w SPN?
· Kto ponosi koszty zarybiania na terenie Słowińskiego Parku Narodowego?
· Skąd wynika znacząca dysproporcja ceny np. węgorza w Słowińskim, a Wigierskim Parku Narodowym?
Dyrekcja Parku w przesłanym mailu poinformowała nas, że ustosunkuje się do kwestii w "terminie późniejszym".
źr. wPolsce24











