Rząd chce zwiększyć podatki bezdzietnym. System dramatycznie potrzebuje pieniędzy

Dyskusja dotyczy niemieckiego systemu ubezpieczenia pielęgnacyjnego, który – jak wskazują eksperci i media – znalazł się w poważnych tarapatach finansowych. Prognozy są niepokojące: w najbliższych latach może pojawić się wielomiliardowa luka. Już teraz mówi się o deficycie sięgającym nawet 7 miliardów euro w 2027 roku i aż 15 miliardów euro rok później. W takiej sytuacji politycy zaczynają szukać nowych źródeł finansowania. Jednym z pomysłów jest zwiększenie składek dla osób bezdzietnych.
Więcej dla bezdzietnych – mniej dla rodzin
Jak wynika z doniesień niemieckiej prasy, wśród rozważanych rozwiązań jest podniesienie składki dla osób bez dzieci – na razie symbolicznie, o 0,1 punktu procentowego. Jednocześnie pojawia się wyraźny kierunek polityczny: nie obciążać dodatkowo rodzin wychowujących dzieci.
To właśnie one – według zwolenników zmian – utrzymują system w dłuższej perspektywie, wychowując przyszłych płatników składek.
„Prawie każdy ma wybór”
Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że różnicowanie składek jest po prostu sprawiedliwe. Jak wskazują komentatorzy, osoby wychowujące dzieci ponoszą większe koszty dziś, ale jednocześnie „inwestują” w przyszłość systemu.
Pojawia się też kontrowersyjny argument: większość ludzi ma wybór – mogą zdecydować się na dzieci i korzystać z niższych składek albo pozostać bezdzietnymi i płacić więcej. To podejście budzi jednak sprzeciw części opinii publicznej, zwracającej uwagę na osoby, które dzieci mieć nie mogą lub z różnych powodów nie decydują się na rodzicielstwo.
System wymaga pilnych zmian
Niemieckie media nie mają wątpliwości: problem jest poważny i nie da się go rozwiązać bez trudnych decyzji. Samo podnoszenie składek może nie wystarczyć – potrzebne są głębsze reformy całego systemu. Pojawiają się propozycje zmian strukturalnych, a także postulaty zwrotu miliardów euro wydanych wcześniej na walkę z pandemią, które obciążyły system ubezpieczeń.
Czas na decyzje
Jedno jest pewne – czasu na działanie jest coraz mniej. Rosnące koszty opieki długoterminowej i starzejące się społeczeństwo sprawiają, że presja na reformy będzie tylko rosła. Podwyżki składek, cięcia świadczeń czy zmiany zasad – wszystkie te scenariusze są na stole. A pytanie o to, kto powinien ponieść największy ciężar utrzymania systemu, dopiero zaczyna wywoływać prawdziwe emocje.
Choć problem na razie dotyczy naszego zachodniego sąsiada, to zjawiska demograficzne, które doprowadziły do tej dyskusji są obecne także w Polsce, a dyskutowany za Odrą podatek ma nawet swoją potoczną polską nazwę -"bykowe".
źr. wPolsce24 za dw.com











