Uwaga właściciele fotowoltaiki! Rząd chce wprowadzić niekorzystne przepisy

Jak zauważa portal Gram w Zielone, projekt nowych przewiduje, że mikroinstalacje o mocy od 0,8 kW do 50 kW powinny zapewnić zdolność do monitorowania pracy modułu wytwarzania energii w czasie rzeczywistym w systemach nadzoru i sterowania właściwego operatora systemu elektroenergetycznego. Mają także mieć zdolność do zarządzania pracą modułu wytwarzania energii w czasie rzeczywistym w systemach nadzoru i sterowania właściwego operatora systemu elektroenergetycznego za pośrednictwem urządzenia zainstalowanego na obiekcie przez operatora systemu elektroenergetycznego.
Konieczne będzie dostosowanie instalacji
Jeśli chodzi o zarządzanie pracą mikroinstalacji, operatorzy mają zapewniać operatorom sieci możliwość zdalnej realizacji takich działań, jak regulacja mocy czynnej (P), biernej (Q), regulację współczynnika mocy, a także rejestrację danych pomiarowych i konfiguracyjnych.
Na tym jednak nie koniec. Nowe przepisy zakładają konieczność dostosowania falowników mikroinstalacji do wymagań warunków wynikających z kodeksu NC RfG i Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Dystrybucyjnej. Ten wymóg ma zacząć obowiązywać od początku 2028 r. Prosumenckie instalacje mają także być wyposażone w port wejściowy RS 485, obsługujący co najmniej protokół SUNSPEC, o ile operator systemu nie określił innego standardu.
Dodatkowo mikroinstalacje mają posiadać nieusuwalny i niemodyfikowalny rejestr co najmniej 500 ostatnich wprowadzonych zmian parametryzacji wraz z datą ich wprowadzenia.
Według projektu właściciel mikroinstalacji ma udostępnić właściwemu operatorowi systemu dystrybucyjnego port komunikacyjny oraz zapewnić zasilanie dla urządzenia, które ten zainstaluje na obiekcie. Piotr Czak z firmy PySENSE wyjaśnił, że oznacza to, że nowe przepisy wymuszą zamontowanie urządzeń, które będą sterować pracą falowników – i będą działać na koszt prosumenta, pobierając potrzebne do pracy napięcie z domowych instalacji.
Stracą dostęp do danych z instalacji
Czak zauważył także, że przewidziane sterowanie zgodnie ze standardem RS485 kłóci się ze sterowaniem manualnym, harmonogramami, a także wbudowanymi lub zewnętrznymi systemami zarządzania energią. Wielu prosumentów straci z tego powodu dostęp do danych z instalacji. Falowniki nie mają prioretyzacji komunikatów, większość z nich ma różne interfejsy i przejściówki. Oznacza to, że sam montaż i tzw. retrofit będzie trudny, kosztowny i często niemożliwy, a jeśli się uda, to i tak każda decyzja operatora sieci może zostać nadpisana przez użytkownika czy producenta – wyjaśnił ekspert. Dodał że problematyczna przy obowiązku zainstalowania dodatkowego urządzenia, które pozwoli sterować praca mikroinstalacji, jest również odpowiedzialność za pracę instalacji po wykonanej ingerencji.
Nowy projekt zakłada także, że właściciele mają zapewnić operatorom sieci dostęp do miejca instalacji urządzeń. Operatorzy będą mogli weryfikować m.in. moc zainstalowaną mikroinstalacji oraz wprowadzone nastawy, jej parametry techniczne, zdolność do zdalnego sterowania czy przypadki demontażu, uszkodzenia lub ingerencji w zainstalowane u prosumentów przez operatorów sieci urządzenia. Operator w razie stwierdzenia nieprawidłowości, zagrożenia dla bezpieczeństwa lub odmowy przez prosumenta zainstalowania dodatkowych urządzeń będzie mógł odłączyć czasowo mikroinstalację. Będzie mógł także czasowo ograniczyć jej moc do poziomu wynikającego ze zgłoszenia przyłączenia do sieci lub umowy o przyłączenie, jeśli mikroinstalacja przekroczy ten poziom.
Zmiany korzystne dla operatorów, nie dla prosumentów
Jak zauważa Gram w Zielone, te zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom operatorów sieci, ale mogą być skrajne niekorzystne dla prosumentów, bowiem dadzą operatorom możliwość przejęcia kontroli nad falownikami instalacji fotowoltaicznych i magazynami energii, które należą do prosumentów. Oddanie całkowitej kontroli nad pracą inwerterów i magazynów prosumentów w Polsce w ręce operatorów systemów dystrybucyjnych jest kompletnie oderwane od rzeczywistości oraz możliwości technologicznych – skomentował Czak dodając, że jeśli te przepisy wejdą w życie, praktycznie zabiją rynek elastyczności w Polsce.
W całej Europie regulatorzy rynku energii oraz operatorzy sieci dystrybucyjnych i przesyłowych starają się uelastycznić system z wykorzystaniem mechanizmów rynkowych (ceny energii), agregacji i dodatkowych usług. Rozporządzenie zaproponowane przez Ministerstwo Energii ma dokładnie ten sam kierunek, tylko przeciwny zwrot – zauważa ekspert - Po co prosumentowi taryfa dynamiczna, optymalne sterowanie czy dodatkowe sterowalne obciążenie, skoro i tak sterować pracą instalacji ma operator sieci dystrybucyjnej?
źr. wPolsce24 za Gram w Zielone











