Niemcy dostaną dużo większe premie niż Polacy. Pracownicy wściekli, związki grożą strajkiem

W rozmowach z "Gazetą Wyborczą" pracownicy fabryki w Niepołomicach podkreślają, że są w stanie wyprodukować aż 105 pojazdów na jednej zmianie, gdy w tym samym czasie pracownicy w Niemczech produkują ich zaledwie 40. Mimo to, jak relacjonują, istnieją między nimi duże różnice w wynagrodzeniach i świadczeniach, na niekorzyść Polaków.
Pięć razy niższa premia
Czara goryczy przelała się w połowie czerwca. Jak poinformował anonimowo przedstawiciel związków zawodowych, do Niepołomic przyjechali wtedy menedżerowie z Monachium i przedstawili plany inwestycji w Polsce. To właśnie wtedy pracownicy dowiedzieli się, że w tym roku ich premia wyniesie 1500 zł brutto, podczas gdy ich niemieccy koledzy dostaną niemal pięć razy więcej, 1632 euro.
Ta różnica wywołała wśród nich zrozumiałe oburzenie.
- Do tego już dawno zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale nie możemy pogodzić się z tym, że w tym roku nasze premie będą pięć razy mniejsze niż w Niemczech – powiedzieli "Wyborczej", odnosząc się do niższych pensji. Kiedy zapytali o te dysproporcje przedstawicieli centrali i zwrócili im uwagę, że pracują dużo wydajniej niż Niemcy, usłyszeli, że oni nie przyjechali do nas negocjować.
Związki nie wykluczają strajku
Wściekli są także związkowcy, którzy przygotowują już formalne kroki. Obecnie są na etapie przygotowywania protokołu rozbieżności i szykują się do sporu zbiorowego z pracodawcą. - Domagamy się wypłaty premii w wysokości 5 tys. zł. Jeśli nasze postulaty nie zostaną spełnione, jesteśmy gotowi na strajk – zapowiadają.
"GW" zapytała o te rozbieżności centralę MAN w Monachium. Jorn Roggenbuck z biura prasowego firmy poinformował, że wysokość tego typu świadczeń różni się w zależności od kraju i jest dostosowywana procentowo do poziomu wynagrodzeń obowiązującego w danej spółce, w danym kraju.
źr. wPolsce24 za WP.pl











