Gospodarka

Niemcy majstrują przy prawie pracy. Dla polskich pracowników może to oznaczać problem

opublikowano:
Pracownicy niosą drabinę na Dworcu Centralnym w Warszawie.
Czy niemieckie przepisy uderzą w Polaków? (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Berlin znów narzuca Europie tempo. Tym razem niemiecki rząd forsuje rewolucyjne zmiany w ustawie o czasie pracy. Pod płaszczykiem „elastyczności” kryje się jednak projekt, który może na zawsze zmienić oblicze europejskiego rynku pracy. Czy polski rząd, ślepo zapatrzony w niemieckie trendy, pójdzie tą samą drogą?

Niemiecki krajobraz gospodarczy stoi u progu fundamentalnej zmiany. Jak donosi „Süddeutsche Zeitung”, tamtejsze Ministerstwo Pracy oraz potężna konfederacja związków zawodowych DGB (Deutscher Gewerkschaftsbund) intensyfikują prace nad nowelizacją Arbeitszeitgesetz – ustawy o czasie pracy, która od dekad stanowiła fundament niemieckiego „ordnungu”.

Koniec ośmiogodzinnej zmiany?

Głównym założeniem reformy jest odejście od sztywnego, dziennego limitu 8 godzin pracy na rzecz limitu tygodniowego. Teoretycznie ma to pozwolić pracownikom na lepsze zarządzanie życiem prywatnym – np. pracę przez cztery dni po 10 godzin w zamian za trzydniowy weekend. Jednak krytycy zauważają, że taka „elastyczność” to broń obosieczna.

W środowiskach konserwatywnych rodzi się pytanie: czy rozmycie dobowych norm nie doprowadzi do sytuacji, w której pracodawcy będą wywierać presję na ekstremalne wydłużanie dnia pracy w okresach spiętrzeń zamówień? Eksperci ostrzegają, że 10-godzinny dzień pracy to prosta droga do wypalenia zawodowego i osłabienia więzi rodzinnych, które i tak w nowoczesnym społeczeństwie są wystawione na ciężką próbę.

To, co Berlin nazywa postępem, często okazuje się ideologicznym eksperymentem na żywym organizmie gospodarki. Niemcy, borykające się ze stagnacją, szukają ratunku w rozwiązaniach, które mogą uderzyć w samą podstawę wydajności”.

Ideologia zamiast gospodarki

Nie da się ukryć, że za zmianami stoi silne lobby lewicowe i progresywne, które od dawna forsuje koncepcję czterodniowego tygodnia pracy. W Niemczech testy w kilkudziesięciu firmach już trwają. Argumentem ma być rzekomy wzrost produktywności, ale wielu ekonomistów patrzy na te dane z dużym sceptycyzmem. Czy gospodarka oparta na usługach i wysokich technologiach rzeczywiście może pozwolić sobie na systematyczne ograniczanie obecności pracownika w firmie? I przede wszystkim, kto poniesie koszty takich reform. 

Czytaj także:

Skandal w UE? 10 miliardów euro z Funduszu Odbudowy "utonęło" w emeryturach

Miliony na kontach prezesów państwowych spółek. Ujawniono zarobki szefów

Pojawia się również kolejne zagrożenie. O ile Niemcy zatrudnieni na etatach raczej nie muszą obawiać się o swoją pozycję, to już zatrudnieni pracownicy zarobkowi z innych krajów, w tym Polacy, którzy pozostają "robotnikami drugiej kategorii", mogą spodziewać się, że ich sytuacja raczej nie ulegnie poprawie, a co więcej w ramach swoich dodatkowych obowiązków, będą musieli "łatać dziury" po swoich niemieckich kolegach. Ciężko bowiem wyobrazić sobie, by niemieckie firmy wstrzymały produkcje lub drastycznie zwiększyły koszty swojej działalności poprzez zatrudnianie kolejnych osób. 

Pieśń przyszłości, czy realna perspektywa?

Dla polskiego przedsiębiorcy i pracownika niemieckie pomysły brzmią jak pieśń przyszłości, ale historia uczy, że to, co dziś dzieje się nad Sprewą, jutro staje się przedmiotem debat w Warszawie. Polska, pod rządami Tuska będąca na etapie „pogoni za Berlinem”, staje przed dylematem: chronić tradycyjny model pracy czy ulec modzie na teoretyczny work-life balance, który w praktyce może oznaczać, jeszcze więcej obowiązków i nieplanowane wolne. 

Choć w teorii proponowane rozwiązania brzmią kusząco, w praktyce, jeżeli nie będą przeprowadzane z głową, mogą prowadzić do nadużyć i kolejnego pola do wykorzystywania pracownika. Być może w Niemczech, gdzie rynek pracy wciąż jest "rynkiem pracownika", szczególnie w przypadku niemieckojęzycznych obywateli tego kraju, ma to sens, jednak w Polsce, w której bezrobocie rośnie i dominuje model, w którym to pracodawca ma pozycję uprzywilejowaną w stosunku do osób zatrudnionych, może pojawić się ryzyko, że koszty takich rozwiązań poniosą właśnie pracownicy, "na których miejsce czeka kolejka innych osób", jak zwykli mawiać niektórzy menadżerowie. 

źr. wPolsce24 za „Süddeutsche Zeitung”

Gospodarka

Miliardy odjeżdżają przez opieszałość ekipy Tuska! Niemcy i Holendrzy już zacierają ręce

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-04-21 204649
Rozbudowa suchego portu w Małaszewiczach na Lubelszczyźnie, uznawana za najważniejszą inwestycję rozwojową w Polsce wschodniej, niemal całkowicie wyhamowała. Projekt, którego znaczenie porównuje się do Centralnego Portu Komunikacyjnego, stał się centrum politycznego sporu, a stawką są gigantyczne wpływy do budżetu państwa.
Gospodarka

Przestaną wypłacać 800 plus, zasiłki, renty i emerytury? Są o krok od strajku, to będzie katastrofa dla polskich rodzin

opublikowano:
Protest pracowników ZUS pod Ministerstwem Finansów w Warszawie był bardzo gorący
Protest pracowników ZUS pod Ministerstwem Finansów w Warszawie był bardzo gorący (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Przed budynkiem Ministerstwa Finansów w Warszawie odbyła się dziś pikieta pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Manifestacja, zorganizowana przez związki zawodowe, była wyrazem rosnącego niezadowolenia z niskich wynagrodzeń, chronicznego przeciążenia obowiązkami oraz niedofinansowania instytucji.
Gospodarka

Mamy to! USA popierają polski hub LNG. To kolejny efekt ofensywy prezydenta Nawrockiego

opublikowano:
USA wspierają polskie dążenia do bycia liderem Europy. Mapa przedstawia zasięg gazociągów LNG, a w telewizji widzimy Aleksandrę Jakubowską, doświadczoną dziennikarkę
USA wspierają polskie dążenia do bycia liderem Europy (fot. wPolsce24)
Stany Zjednoczone wyraziły poparcie dla aspiracji Polski, aby stać się regionalnym hubem LNG. To jeden z najważniejszych efektów 16. rundy Dialogu Strategicznego Polska-USA, która odbyła się w Warszawie. Decyzja Waszyngtonu wpisuje się w szerszą ofensywę dyplomatyczną prezydenta Karola Nawrockiego, który od miesięcy zabiega o wzmocnienie pozycji Polski w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, w G20 i w regionalnym systemie bezpieczeństwa energetycznego.
Gospodarka

Niemcy miały być hubem rosyjskiego gazu, a to Polska może być hubem LNG z USA. Byle Tusk tego nie zepsuł!

opublikowano:
Gaz z portu LNG ma trafiać z Polski do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej
Gaz z portu LNG ma trafiać z Polski do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej
Polska może stać się jednym z najważniejszych centrów energetycznych w Europie. Wszystko za sprawą planów budowy regionalnego hubu LNG, które – jak wynika z materiału „Wiadomości wPolsce24” – uzyskały wsparcie Stanów Zjednoczonych. To efekt intensywnych działań dyplomatycznych prezydenta Karola Nawrockiego.
Gospodarka

Pułapka UE zastawiona na Polskę. SAFE nie tylko zadłuży nasze dzieci i wnuki, ale zacznie rujnować budżet już teraz!

opublikowano:
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef resortu finansów Andrzej Domański już w piątek mają w imieniu Polski podpisać pożyczkę SAFE
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef resortu finansów Andrzej Domański już w piątek mają w imieniu Polski podpisać pożyczkę SAFE (Fot. PAP/Leszek Szymański i Radek Pietruszka)
W debacie publicznej wokół mechanizmu SAFE dominuje jeden wątek – ogromne zadłużenie, które Polska ma zaciągnąć na modernizację armii. Tymczasem istnieje jeszcze drugi, znacznie mniej nagłośniony problem, który może okazać się równie dotkliwy dla finansów państwa. Chodzi o sposób rozliczania podatku VAT, narzucony przez przepisy Unii Europejskiej.
Gospodarka

Polakom wyższe rachunki i zaciskanie pasa, a sobie... miliony w nagrodach. Tak rząd Tuska dba sam o siebie

opublikowano:
Najważniejsze postacie w rządzie w czasie podpisania umowy kredytowej, której spłata obciąży kilka polskich pokoleń
Najważniejsze postacie w rządzie w czasie podpisania umowy kredytowej, której spłata obciąży kilka polskich pokoleń (Fot. PAP/Marcin Obara)
Prawie 83 mln zł nagród w dwa lata – tyle Ministerstwo Finansów wypłaciło swoim pracownikom i kadrze kierowniczej. Wszystko w czasie, gdy budżet państwa notuje rekordowy deficyt.