Idzie wielki kryzys? Pracownicy budżetówki już to wiedzą jako pierwsi

Od kilku miesięcy pracownicy sektora publicznego regularnie odpowiadają na pytanie, czy ich sytuacja finansowa w najbliższym czasie się polepszy, czy pogorszy. Przez pierwsze miesiące dominowały opinie pesymistyczne, ale nastroje stopniowo stawały się bardziej optymistyczne – w lutym stosunek odpowiedzi „pogorszy się” do „polepszy się” wyniósł zaledwie 19,8% do 16,1%, a różnica między nimi była najniższa w ostatnich miesiącach.. Widać było, że część budżetówki zaczynała dostrzegać szanse na poprawę sytuacji.
Wyraźna zmiana trendu
Jednak w marcu nastąpiła nagła zmiana trendu. Odsetek pracowników przewidujących pogorszenie wzrósł do 34,4%, a tych, którzy spodziewają się poprawy, spadł do zaledwie 5,6%. To radykalne załamanie optymizmu może być efektem nie tylko globalnych napięć, w tym wojny w Iranie, ale również innych sygnałów ekonomicznych, które, jak się może wydawać, budżetówka wychwytuje wcześniej niż szeroka opinia publiczna.
Eksperci zastanawiają się, czy nagła zmiana nastrojów wśród osób zatrudnionych w sektorze publicznym jest jedynie chwilowym odruchem na wydarzenia międzynarodowe, czy też budżetówka faktycznie „wyczuwa” nadciągający kryzys. Nawet przy zapowiedzianych przez rząd obniżkach cen paliw pracownicy sektora publicznego wydają się bardziej pesymistyczni, co może być wczesnym sygnałem ostrzegawczym dla całej gospodarki.
źr.wPolsce24 za X/Łukasz Pawłowski











