Niemcy miały być hubem rosyjskiego gazu, a to Polska może być hubem LNG z USA. Byle Tusk tego nie zepsuł!
W ostatnich tygodniach temat ten był omawiany m.in. podczas rozmów z amerykańskim sekretarzem energii Chrisem Wrightem podczas szczytu Inicjatywy Trójmorza w Chorwacji. Kluczowym założeniem jest zwiększenie dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG) do Polski, a następnie jego dystrybucja do krajów regionu.
Projekt wpisuje się w szerszą strategię uniezależniania Europy od surowców energetycznych z Rosji. Polska, dzięki istniejącej infrastrukturze – w tym terminalowi LNG w Świnoujściu – oraz planowanym inwestycjom, ma pełnić rolę „bramy północy” dla dostaw gazu z USA.
Warto w tym kontekście przypomnieć, że jeszcze niedawno to Niemcy forsowały własną wizję energetycznej dominacji w Europie. Poprzez gazociągi Nord Stream Berlin chciał stać się głównym hubem gazowym dla surowca sprowadzanego z Rosji. Dziś jednak układ sił może się odwrócić – to Polska ma szansę pełnić podobną rolę, tyle że w oparciu o dostawy z USA. Warunkiem powodzenia tego projektu jest jednak konsekwentna polityka państwa i niewykluczone, że – jak podkreślają komentatorzy – kluczowe będzie, by rząd Donalda Tuska nie zahamował tej inicjatywy.
Amerykanie chcą silnej Polski
Polsko-amerykańska współpraca energetyczna obejmuje nie tylko LNG. Podpisane porozumienia dotyczą także rozwoju energetyki jądrowej, bezpieczeństwa dostaw oraz współpracy w zakresie surowców krytycznych i nowoczesnych technologii.
Eksperci podkreślają, że rosnąca rola Polski w systemie energetycznym Europy może mieć znaczenie nie tylko gospodarcze, ale i geopolityczne. Wsparcie Waszyngtonu wskazuje, że Polska przestaje być jedynie odbiorcą decyzji, a zaczyna odgrywać rolę aktywnego uczestnika kształtującego bezpieczeństwo regionu.
źr. wPolsce24











