Komisja Europejska zasypała firmy rekordową liczbą przepisów. A von der Leyen obiecywała... koniec biurokracji

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez niemieckie stowarzyszenie gospodarcze Gesamtmetall, w 2025 roku Komisja Europejska wprowadziła aż 1456 nowych aktów prawnych. Informację tę podał dziennik „Welt am Sonntag”. To liczba porównywalna z całą produkcją regulacyjną od… 2010 roku.
Trudno o bardziej jaskrawy przykład rozdźwięku między zapowiedziami a rzeczywistością.
Von der Leyen obiecywała „bezprecedensowe” uproszczenia
Ursula von der Leyen zapowiadała, że 2025 rok będzie przełomowy w ograniczaniu biurokracji. Komisja pod jej przewodnictwem miała wprowadzić „bezprecedensowe” uproszczenia dla przedsiębiorców, zwłaszcza w kontekście Zielonego Ładu i regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju.
Efekt? Zamiast deregulacji – średnio cztery nowe akty prawne dziennie.
Według raportu Komisja Europejska zaproponowała:
- 21 dyrektyw,
- 102 rozporządzenia,
- 137 aktów delegowanych,
- oraz aż 1196 aktów wykonawczych.
To właśnie te ostatnie – techniczne, szczegółowe i często wprowadzane bez realnej debaty politycznej – najbardziej obciążają przedsiębiorstwa, zmuszając je do ciągłego dostosowywania procedur, dokumentacji i systemów raportowania.
Omnibus? Uproszczenia tylko na papierze
Jedenaście miesięcy temu, 26 lutego 2025 roku, Komisja Europejska ogłosiła pakiet uproszczeń znany jako Omnibus I. Miał on ograniczyć obciążenia biurokratyczne, uprościć wymogi regulacyjne i realnie odciążyć europejską gospodarkę. Dziś widać wyraźnie, że był to projekt głównie wizerunkowy.
– Obecna Komisja Europejska nieustannie obiecuje ułatwienia dla gospodarki. Tymczasem jej działanie to dokładne przeciwieństwo ograniczenia biurokracji – ocenił Oliver Zander, dyrektor generalny Gesamtmetall, organizacji reprezentującej ponad 7 tysięcy firm i 2,4 mln pracowników w Niemczech.
Europejskie przedsiębiorstwa – zwłaszcza przemysłowe – ledwo nadążają z wdrażaniem nowych regulacji, podczas gdy Bruksela produkuje kolejne warstwy przepisów, kontroli i obowiązków sprawozdawczych.
To nie „porażka”. To sposób działania
Mówienie o „porażce” Komisji Europejskiej jest mylące. Porażka sugeruje niepowodzenie mimo dobrych intencji. Tymczasem mamy do czynienia z czymś znacznie bardziej systemowym.
Unijna machina biurokratyczna została zaprojektowana do regulowania, kontrolowania i centralizowania decyzji. Każda deklaracja o deregulacji kończy się nowymi przepisami, bo instytucjonalna logika Brukseli działa zawsze tak samo: więcej kompetencji, więcej aktów wykonawczych, więcej kontroli.
Program Omnibus okazał się więc nie realną reformą, lecz opowieścią dla naiwnych – politycznym alibi, za którym kryje się dokładnie ta sama praktyka, co zawsze.
I dopóki Komisją Europejską kieruje ta sama filozofia władzy, a nie realna odpowiedzialność za skutki regulacyjne, europejska gospodarka będzie nadal tonąć w przepisach – niezależnie od tego, jak głośno Bruksela będzie obiecywać „uproszczenia”.
źr. wPolsce24 za dw.com











