Alarmujący sygnał z Kataru. Orlen stracił kontrolę nad kluczowymi dostawami?
Cios z Zatoki Perskiej. Gaz nie dopłynie?
Sytuacja jest dynamiczna i, jak donosi portal Money.pl, niezwykle poważna. Państwowa spółka z Kataru miała wysłać do kontrahentów, w tym do polskiego Orlenu, informację o anulowaniu ładunków zaplanowanych na kwiecień i maj.
Powód? „Siła wyższa” wynikająca z paraliżu produkcji w kompleksie Ras Laffan po atakach dronów.
Dla Polski to potężny test. Katar odpowiada za około 9% naszego rocznego zapotrzebowania na gaz. Choć liczbowo wydaje się to niewielką częścią, w warunkach wojennych na Bliskim Wschodzie każdy brakujący metr sześcienny staje się towarem na wagę złota.
Zarząd Orlenu pod ostrzałem krytyki
W kuluarach coraz głośniej mówi się o tym, że obecne kierownictwo Orlenu nie oszacowało poprawnie ryzyka geopolitycznego. Podczas gdy USA i Izrael uderzały w cele w Iranie, a Iran odpowiadał atakami na infrastrukturę w Katarze, polski gigant zapewniał, że „monitoruje sytuację”.
Co budzi największe obawy ekspertów?
-
Brak alternatywy „na już”: Choć Polska ma zdywersyfikowane źródła, nagłe wypadnięcie katarskiego kierunku zmusza nas do zakupów na rynku spot, gdzie ceny po ostatnich atakach wzrosły o niemal 50%.
-
Komunikacyjny chaos: Oficjalne komunikaty o „bezpieczeństwie” kontrastują z nieoficjalnymi doniesieniami o anulowanych statkach, co podkopuje zaufanie inwestorów.
-
Presja na przemysł: Skutki już widać – Grupa Azoty wstrzymała przyjmowanie nowych zamówień na nawozy, tłumacząc to „niestabilną sytuacją na rynku gazu”. Później poinformowano, iż grupa powróci do przyjmowania zamówień, ale nie bez wpływu na taką decyzję była ocena ministerstwa rolnictwa o tym, iż decyzja Azotów zagraża działalności rolnej.
Wojna w Iranie a portfele Polaków
Blokada Cieśniny Ormuz, przez którą płyną katarskie metanowce, to scenariusz, który właśnie się realizuje.
Dla rządu Donalda Tuska i zarządu Orlenu to najgorszy możliwy moment na naukę zarządzania kryzysowego. Eksperci ostrzegają: jeśli sytuacja w Katarze nie ustabilizuje się w ciągu 48 godzin, możemy spodziewać się „dieslowego nokautu” i dalszych skoków cen gazu, które uderzą w rachunki za ogrzewanie i ceny żywności.
Choć Ministerstwo Klimatu uspokaja, że magazyny gazu są wypełnione w ponad 50%, co ma stanowić bufor na kilka miesięcy, to rynek reaguje nerwowo – kurs Orlenu na giełdzie zanurkował, a opozycja już teraz pyta o skuteczność działań nowego zarządu w obliczu globalnego pożaru.
Czyżby kolejny raz ktoś zaspał i zareagował za późno?
źr. wPolsce24 za Money.pl








