Cichy rozbiór Polskiego Jedwabnego Szlaku. Czy PKP CARGO oddaje pole niemiecko-białoruskiej konkurencji?

To już nie jest pojedynczy przypadek. Narastające od miesięcy niepokojące sygnały ze wschodniej granicy Rzeczypospolitej układają się w przerażający obraz strukturalnej likwidacji polskiego potencjału przewozowego. Najnowsze dane operacyjne dostarczają twardych dowodów: narodowy przewoźnik PKP CARGO zostaje coraz częściej wykluczane ze świadczenia usług na strategicznym Nowym Jedwabnym Szlaku.
Kolejna doba przynosi porażające informacje z granicznego odcinka. W relacji Brześć – Kobylany, po kluczowym dla przewozów ze Wschodu torze o szerokości 1520 mm, PKP CARGO nie realizuje ani jednego pociągu. Całość strategicznego ruchu towarowego przejęła i odprawia wyłącznie konkurencja niemiecko-białoruska" - słyszmy od kolejarzy.
Małaszewicze oddawane bez walki
Suchy port w Małaszewiczach przez lata był nazywany „bramą Europy”. To tutaj zbiegały się szlaki handlowe łączące Azję z Europą Zachodnią, generując dla polskiego budżetu ogromne przychody z tytułu cła, podatków oraz opłat przewozowych. Kluczowym elementem tej układanki była infrastruktura szerokotorowa (1520 mm), pozwalająca na bezpośrednie przyjmowanie składów towarowych ze Wschodu i ich dalszą obsługę.
Dziś ta strategiczna przewaga jest oddawana walkowerem. Sytuacja, w której polski przewoźnik państwowy nie wysyła ani jednego składu na kluczowym torze 1520 mm w relacji Brześć – Kobylany, to stan nie tylko dławiący finanse spółki, ale uderzający bezpośrednio w żywotne interesy gospodarcze Rzeczypospolitej.
Wszystko, przy równie cichym zwijaniu inwestycji, którą rozpoczął rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Kto zyskuje na demontażu PKP CARGO?
Próżnia na rynku nie trwa długo. Każdy pociąg, którego nie uruchomi PKP CARGO, natychmiast przejmują podmioty zagraniczne. Na wschodnim odcinku infrastruktury kolejowej niepodzielnie króluje dziś alians niemiecko-białoruski.
Niemieckie firmy logistyczne, wykorzystując białoruskie podmioty i infrastrukturę, realizują intratne kontrakty, wyciągając z polskiego rynku setki milionów złotych. Polscy maszyniści i pracownicy zaplecza technicznego z niepokojem patrzą, jak ich miejsca pracy są likwidowane pod pretekstem „restrukturyzacji”, podczas gdy zagraniczna konkurencja zwiększa zatrudnienie i liczy zyski na polskiej ziemi.
Zorganizowany proces czy porażająca nieudolność?
Trudno opowiedzieć o tym, co dzieje się w PKP CARGO inaczej niż w kategoriach celowego wygaszania polskich możliwości logistycznych. Analizując serię decyzji podejmowanych wokół Małaszewicz oraz narodowego przewoźnika towarowego, wyłania się czarny scenariusz:
-
Zaniechanie strategicznych inwestycji: Wstrzymywanie i opóźnianie kluczowych projektów rozbudowy Parku Logistycznego Małaszewicze osłabia naszą pozycję negocjacyjną i techniczną.
-
Utrata rynków na rzecz konsorcjów zachodnich: Gdy PKP CARGO zwalnia ludzi i oddaje tabor na bocznicę, kapitał zagraniczny bez przeszkód wchodzi w nisze rynkowe wypracowane przez lata przez Polaków.
-
Zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa: Kolej towarowa w czasie kryzysu geopolitycznego jest zasobem strategicznym. Wyzbycie się zdolności operacyjnych na torach 1520 mm uzależnia nas całkowicie od decyzji podejmowanych w Berlinie i Mińsku.
To nie jest zwykła walka rynkowa. To oddawanie infrastruktury i zysków z Nowego Jedwabnego Szlaku obcym podmiotom przy biernej postawie decydentów.” - słyszymy.
Czas na natychmiastowe zatrzymanie tej destrukcji
Polska nie może pozwolić sobie na rolę niemego świadka oddawania własnej infrastruktury i rynku przewozowego pod zagraniczne dyktando. Małaszewicze oraz PKP CARGO to nie są prywatne zabawki rządu, ministrów i prezesów – to filary polskiej suwerenności gospodarczej.
Wymagana jest natychmiastowa reakcja i prześwietlenie procesów decyzyjnych, które doprowadziły do stanu, w którym narodowy przewoźnik nie realizuje ani jednego kursu na strategicznej magistrali wschodniej. Jeżeli ten proceder nie zostanie natychmiast powstrzymany, Małaszewicze – zamiast być kołem zamachowym polskiej gospodarki – staną się jedynie stacją przelotową, z której zyski transferowane będą do obcych stolic.
źr. wPolsce24











