Eko-absurd systemu kaucyjnego. Butelki z Lublina wożą nawet do Niemiec

System kaucyjny w Polsce obowiązuje od 1 października 2025 roku. To miał być wielki sukces. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska reklamowała go jako duży krok w stronę zwiększenia ochrony środowiska, a przede wszystkim jako realizację unijnych zobowiązań. Problemy pojawiły się już na samym początku.
Wielki chaos na początek
System ruszył z opóźnieniem, ale to jeszcze nic. Kiedy wreszcie 1 października 2025 roku pojawiały się w sklepach napoje oznaczone symbolem kaucji, a konsumenci mogli odzyskać wpłaconą kaucję po zwrocie pustych opakowań, zaczęły się schody: automaty nie chciały przyjmować opakowań, zdarzały się też błędy przy zwrotach. Klienci się niecierpliwili. Kiedy udało się jakoś zapanować nad chaosem pierwszych miesięcy, zaczęły się pojawiać informacje, co się dzieje z odzyskanymi opakowaniami. I nie są to informacje napawające optymizmem.
Niesamowite wieści z Lublina
Jak wynika ze sprawozdania dla Lublina, do którego dotarł "Super Biznes", w ciągu pierwszych trzech miesięcy zebrano na terenie miasta blisko pół tony pustych opakowań kaucyjnych. I trafiały one do kilkunastu różnych punktów recyklingu, czasem tak odległych, jak Szczecin, czy... Freiberg w Saksonii!
Co więcej, nieco ponad 15 kg materiałów odpadowych przeznaczonych do spalenia rozesłano do aż 13 różnych punktów.
Jak tłumaczy się operator?
Firma OK Operator Kaucyjny S.A., która zajmuje się w Lublinie opakowaniami kaucyjnymi, tłumaczy się, że sprawozdanie obejmuje pierwsze trzy miesiące działania systemu kaucyjnego. „Był to okres rozruchowy, w którym testowano procesy operacyjne, a wolumen zbieranych opakowań był niewielki” – odpisała na pytania "Super Biznes" Jolanta Słowińska z biura prasowego spółki.
Butelki są sprasowywane i ładowane na samochody ciężarowe. Potem pokonują setki kilometrów. Jak firma to wyjaśnia? „W Polsce nie jest prowadzony recykling puszek aluminiowych, który umożliwia wytworzenie nowych puszek napojowych. Z tego względu objęte systemem kaucyjnym puszki aluminiowe podlegają zagospodarowaniu wyłącznie za granicą”.
Spółka zapewnia, że butelki PET są w pełni przetwarzane na terenie Polski. Jednak w 2025 roku ponad tona z nich trafiła na Zachód. Dlaczego? Ano dlatego, że „Konieczne było sprawdzenie możliwości recyklingu odpadów również za granicą – zgodnie z polskimi i europejskimi przepisami prawnymi”. Dzięki temu system ma być przygotowany na ewentualne przeciążenie systemu, czyli sytuację, gdy polskie punkty wtórnego przetwarzania odpadów nie będą nadążały z ilością surowca.
Ministerstwo klimatu milczy
Dziennikarze "Super Biznesu" wysłali identyczne pytania do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Chcieli się dowiedzieć, dlaczego odpady wysyłane są kilkaset kilometrów od miejsca ich zgromadzenia oraz czy jest to rozwiązanie systemowe dla całego kraju, czy tylko dla Lublina. Zapytali również o to, jak pogodzić wożenie setki kilometrów puszek i plastikowych butelek z dbałością o środowisko i ograniczaniem śladu węglowego. Odpowiedzi nie dostali.
źr. wPolsce24 za "Super Biznes"











