Gospodarka

Bruksela za nasze pieniądze kupuje chińskie autobusy dla Afryki, a polskie fabryki tną etaty

opublikowano:
Chińskie autobusy za nasze pieniądze trafią do Afryki
Chińskie autobusy za nasze pieniądze trafią do Afryki (fot. shutterstock)
To brzmi jak ponury żart, ale to brutalna rzeczywistość unijnej polityki "rozwoju". W czasie, gdy europejski przemysł motoryzacyjny przechodzi najgorszy kryzys od dekad, a polskie zakłady produkujące autobusy zwalniają pracowników, Unia Europejska lekką ręką wydaje miliony euro – w tym pieniądze polskiego podatnika – na zakup taboru od chińskich komunistów. Cel? Wsparcie transportu w Afryce.

Zamiast wspierać rodzimy przemysł, chronić miejsca pracy w Polsce, Szwecji czy Czechach oraz dbać o suwerenność technologiczną kontynentu, brukselscy urzędnicy wolą finansować ekspansję Pekinu. Najnowsze doniesienia o zakupie chińskich autobusów za pieniądze z funduszy unijnych dla krajów afrykańskich to policzek wymierzony tysiącom pracowników branży motoryzacyjnej w Europie.

Polska produkcja na zakręcie

Polska przez lata była europejskim hubem produkcji autobusów. To u nas powstawały pojazdy, które woziły mieszkańców Londynu, Berlina czy Paryża. Dziś jednak nad branżą gromadzą się czarne chmury. Przykłady można mnożyć: likwidacje linii produkcyjnych, "optymalizacja zatrudnienia" i widmo upadku poddostawców. Firmy takie jak Scania w Słupsku czy inne zakłady w regionie muszą mierzyć się z drastycznymi kosztami energii i unijnymi regulacjami, które czynią produkcję w Europie coraz mniej opłacalną.

Podczas gdy polski pracownik drży o swoją przyszłość, urzędnik w Brukseli podpisuje przelewy, które zasilają konta chińskich gigantów. To nie jest solidarność europejska – to gospodarczy sabotaż.

Chińska dominacja za europejskie pieniądze

Mechanizm jest prosty i skandaliczny. UE w ramach programów pomocy rozwojowej finansuje modernizację transportu w państwach trzecich. Jednak zamiast postawić twardy warunek: „pieniądze są europejskie, więc kupujemy europejskie produkty”, Bruksela pozwala na procedury przetargowe, w których chińskie firmy, dotowane przez tamtejszy rząd, bez trudu wycinają konkurencję ceną. Efekt? Afryka jeździ chińskimi autobusami, za które zapłacił m.in. podatnik z Radomia, Kielc czy Poznania.  

To sytuacja skrajnie nielogiczna. Z jednej strony Unia nakłada na europejskich producentów mordercze normy emisji spalin i zmusza do kosztownych inwestycji w elektromobilność, co winduje ceny naszych produktów. Z drugiej strony, pozwala, by kapitał wypływał do Chin – kraju, który nie przestrzega żadnych norm ekologicznych ani pracowniczych na poziomie zbliżonym do europejskiego.

Czas na otrzeźwienie

Polski rząd i europosłowie muszą postawić sprawę jasno: koniec z finansowaniem obcej konkurencji z naszych kieszeni. Jeśli Unia Europejska ma przetrwać jako wspólnota gospodarcza, priorytetem musi być interes europejskiego robotnika i przedsiębiorcy. Każde euro wydane na pomoc zagraniczną powinno wracać do nas w postaci zamówień dla fabryk w Polsce i innych krajach członkowskich.

Obecna polityka to droga donikąd. Jeśli Bruksela nie zmieni kursu, niedługo w Europie nie będzie już czego ratować, a jedyne autobusy, jakie zobaczymy na naszych ulicach, będą miały tabliczki „Made in China” – kupione będą zresztą za resztki naszych oszczędności. 

źr. wPolsce24 za polskiprzemysl.com.pl

Gospodarka

Mówili o „lodach” i „oddawaniu chleba”. UOKiK rozszyfrował tajny kod biznesmenów

opublikowano:
Mężczyźni podający sobie dłoń
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył ponad 13,5 mln zł kar na przedsiębiorców ubiegających się o zamówienia organizowane przez spółkę PGE Dystrybucja. Uczestnicy nielegalnego porozumienia ustalali warunki ofert oraz powstrzymywali się od konkurowania. Podczas ustaleń używali specyficznego języka – prośba o to, by konkurent „jutro nie szedł na lody”, oznaczała w praktyce rezygnację z obniżania ceny w aukcji elektronicznej.
Gospodarka

Kolejna polska ofiara europejskiego Zielonego Ładu. Półtora wieku tradycji do kosza, a cała załoga na bruk

opublikowano:
Kominy likwidowanej odlewni dymią już tylko w herbie Myszkowa. Zielony Ład wykończył zakład, którego początki sięgają XIX wieku
Kominy likwidowanej odlewni dymią już tylko w herbie Myszkowa. Zielony Ład wykończył zakład, którego początki sięgają XIX wieku (Fot. Fratria)
Upada kolejna ważna część polskiego przemysłu ciężkiego. Odlewnia Cema-Mystal z Myszkowa, wywodząca swoje tradycje z XIX-wiecznego kompleksu metalurgicznego, podjęła decyzję o kontrolowanej likwidacji. Do końca września cała, ponad 70-osobowa załoga otrzyma wypowiedzenia. Polskiego zakładu nie wykończył brak umiejętności czy złe zarządzanie, ale drakońskie koszty energii i unijnej polityki klimatycznej, w starciu z którymi krajowy producent przegrał z tanią konkurencją ze Wschodu.
Gospodarka

Potężna podwyżka! Węgiel gwałtownie drożeje przed zimą. Właściciele składów załamują ręce: „Przykro mi rozmawiać z ludźmi”

opublikowano:
Skład węgla
(fot. Fratria)
Czegoś takiego przed zbliżającym się sezonem grzewczym wielu kupujących po prostu się nie spodziewało. Wystarczyło zaledwie kilka tygodni, by ceny opału na prywatnych placach poszły w górę nawet o 20–25 procent, przekładając się na podwyżki rzędu kilkuset złotych na pojedynczej tonie. Klienci, którzy wstrzymywali się z zakupami przez całe lato w nadziei na posezonowe obniżki, zderzyli się z twardą rzeczywistością. Sprzedawcy nie kryją bezradności wobec nastrojów na placach – węgla zaczyna brakować od ręki, a terminy dostaw przesuwają się na kolejne tygodnie.
Gospodarka

Rząd ich zignorował. Zdesperowani przedsiębiorcy proszą o pomoc prezydenta

opublikowano:
Pieniądze na stole
(Fot. Fratria)
Czterokrotny wzrost podatku w zaledwie kilka lat, gigantyczne koszty urzędowych kontroli sięgające osiemnastu tysięcy złotych za pojedynczą próbkę oraz realna groźba rozrostu szarej strefy. Grupa ponad stu czterdziestu przedsiębiorców uznała, że dotychczasowy dialog z ministerstwami nie przyniósł żadnych rezultatów, i skierowała oficjalną petycję do prezydenta.
Gospodarka

Koniec z Merci na sklepowych półkach? Znane słodycze wkrótce znikną z tych sklepów

opublikowano:
Niemiecka sieć Edeka wstrzymała dostawy części produktów firmy Storck, przez co ze sklepów mogą zniknąć m.in. słodycze Merci, Knoppers i Toffifee.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
Merci, Knoppers, Toffifee – to produkty doskonale znane wszystkim amatorom słodyczy. Jak się okazuje, wkrótce mogą one zniknąć z niemieckich półek sklepowych.
Tygodnik Sieci

Reparacyjna sprawiedliwość po niemiecku. "Dziś Afryka to dla Niemców biznes – polityczny i gospodarczy. To by zatem tłumaczyło, dlaczego Niemcy mają w tej sprawie dwie twarze"

opublikowano:
analogicus-german-3504961_1920
Na marginesie ubiegłotygodniowego Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku Ghana, Niemcy i Francja wspólnie zorganizowały debatę o sprawiedliwości reparacyjnej za historyczne krzywdy związane z handlem niewolnikami. Mowa o restytucji zagrabionych dóbr, formalnych przeprosinach, redukcji zadłużenia, a w dalszej perspektywie również o finansowej kompensacji.