Miażdżący raport o stanie państwa: marnujemy niemal połowę potencjału!

W kuluarach tegorocznego Forum Ekonomicznego w Karpaczu próżno było szukać samozadowolenia. Zaprezentowany po raz pierwszy Indeks Racji Stanu (IRS) – nowatorskie, oparte na twardych danych narzędzie analityczne stworzone przez Centrum Strategii Rozwojowych – obnażył realną kondycję polskiego państwa. Wynik? Zaledwie 55 punktów na 100 możliwych.
Jak zauważa red. Maciej Wośko na portalu wGospodarce.pl, oznacza to spadek o 5,7 pkt w porównaniu z rokiem 2020 i klasyfikuje odporność strategiczną Polski jako „słabą lub niepełną”. Co gorsza, jak zauważają autorzy, nasz kraj marnuje dziś aż 45 proc. swojego rozwojowego potencjału.
Na „pół żagla” i na ciągłej adrenalinie
Okręt Rzeczypospolitej płynie na „pół żagla” – podsumował bez ogródek Marcin Chludziński, przewodniczący Rady Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych i były prezes KGHM. Ekspert zwrócił uwagę na charakterystyczną, ale niebezpieczną polską cechę: potrafimy zmobilizować się w momentach kryzysowych i zjednoczyć wokół wielkich projektów cywilizacyjnych (takich jak budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego czy elektrowni jądrowych), jednak kompletnie leży u nas codzienna, metodyczna polityka instytucjonalna.
To pułapka. Jeśli człowiek przez lata jedzie wyłącznie na adrenalinie i kortyzolu, w końcu wyczerpie organizm. Brak trwałości strategicznej rodzi patologie i anomalie – ostrzegał Chludziński.
Katastrofa demograficzna i erozja prawa
Autor modelu, Kamil Fijałkowski, podzielił badanie na dwa filary: Kondycję systemową (55,5 pkt) oraz Strategię i państwo (54,3 pkt). Raport pokazuje wyraźnie rozdźwięk między przedsiębiorczością obywateli a słabością struktur państwowych.
Polska wciąż notuje bardzo dobre wyniki w obszarach:
-
rynku pracy (88,0 pkt),
-
równowagi zewnętrznej (80,9 pkt),
-
projektów strategicznych (73,9 pkt),
-
bezpieczeństwa (70,9 pkt).
Prawdziwy alarm włączają jednak wskaźniki fundamentalne dla przyszłości narodu. Podobszar ładu instytucjonalnego oceniono na zaledwie 34,7 pkt, przy czym wskaźnik ciągłości konstytucyjnej osiągnął dramatyczne 16,7 pkt – co bezlitośnie punktuje obecny chaos prawny i podważanie fundamentów ustrojowych.
Jeszcze bardziej porażający jest wskaźnik demografii – zaledwie 29,4 pkt, w tym współczynnik dzietności na poziomie katastrofalnych 6,0 pkt. Bez odwrócenia tego trendu, żadne plany modernizacyjne nie uchronią Polski przed zapaścią.
Trójmorze, tożsamość i przerośnięta biurokracja
Podczas panelu dyskusyjnego Beata Daszyńska-Muzyczka (prezes Three Seas Business Council) podkreślała, że kluczem do wykorzystania unikalnego położenia geopolitycznego Polski jest silne, sprawne państwo oparte na tradycyjnych wartościach: – Potrzeba sprawności instytucji, które służą budowaniu społeczeństwa, tożsamości narodowej i wartości rodzinnych. To buduje kapitał społeczny, bez którego nie rozwiążemy problemów demograficznych – mówiła, dodając odważny postulat, by przyszły budżet Unii Europejskiej w całości trafił na rozwój strategicznego regionu Trójmorza.
Z kolei Piotr Palutkiewicz z Warsaw Enterprise Institute bił na alarm z perspektywy wolności gospodarczej. Zwrócił uwagę, że wydatki publiczne w Polsce urosły już do poziomu 52 proc. PKB (przebijając socjaldemokratyczną Szwecję), co bynajmniej nie przekłada się na wyższą jakość usług publicznych: – Racja stanu to nie bezmyślne pompowanie aparatu urzędniczego. Państwo ma być silne i skuteczne, a nie ociężałe i duszące konkurencyjność – punktował.
Głos z sali zabrał również prof. Piotr Gliński, były wicepremier, który zaapelował o poszerzenie kolejnych edycji indeksu o bezpośrednie mierniki suwerenności państwa oraz kapitału tożsamościowego.
Czas na ambitny cel: Wejście do G10
Czy Polska ma szansę wyrwać się z marazmu doraźnej polityki? Uczestnicy debaty nie mają wątpliwości: potrzebujemy twardo wyznaczonego horyzontu.
Powiedzmy sobie wprost: jeśli nie G7, to za 10–15 lat naszym celem ma być wejście do G10 lub G11. Ale to wymaga jasnej deklaracji, stabilnego prawa i wieloletnich strategii wyjętych z bieżącej walki politycznej – apelował Marcin Chludziński.
Indeks Racji Stanu stanowi dziś bezlitosny rachunek sumienia dla klasy politycznej. Pokazuje czarno na białym: potencjał Polaków jest ogromny, ale bez wielkich projektów, ochrony rodziny i odbudowy powagi instytucji państwowych nasz narodowy okręt zamiast pełnymi żaglami zdobywać nowe rynki, będzie nadal kręcił się w kółko.
źr. wPolsce24 za wGospodarce.pl/Maciej Wośko






