Gospodarka

Fatalna wiosna dla pszczół. Czy ratunkiem ma być miód z Chin i Ukrainy?

opublikowano:
Dlaczego w polskich ulach jest tak mało miodu?
Pszczoły mają pod górkę (fot. pixabay)
W tym roku wiosna daje się we znaki pszczołom, które cierpią a to przez suszę, a to przez przymrozki. Pszczelarze boją się, że produkcja miodu będzie niższa. Sytuacja na rynku wymusza poszukiwanie zapasów za granicą. Do Polski najczęściej trafia miód z Chin i Ukrainy. A jeśli wejdą w życie rewolucyjne pomysły Ministerstwa Klimatu, dla importu może nie być alternatywy.

Według ekspertów Polskiej Izby Miodu, tegoroczne warunki atmosferyczne wyjątkowo nie sprzyjają pszczołom. 

Zjawiska ekstremalne szkodzą

Niedobór opadów ogranicza rozwój roślin nektarodajnych, osłabione uprawy rzepaku produkują mniej nektaru, a silny wiatr utrudnia pszczołom efektywne loty i powrót do uli. Dodatkowo poranne przymrozki uszkadzały kwiaty, przez co mniej było pyłku.

Do tego dochodzą czynniki strukturalne: postępująca monokultura upraw, spadek liczby miedz i dzikich łąk oraz występujące choroby m.in. warroza.

W rezultacie pszczoły mają coraz krótsze i mniej stabilne okresy zbioru pożywienia, co bezpośrednio przekłada się na kondycję rodzin i wielkość zbiorów.

- Pogoda wpływa bezpośrednio na okresy kwitnienia roślin, a tym samym na dostępność pożytków dla pszczół. Krótszy okres wegetacji oraz częste zjawiska ekstremalne, takie jak susze czy przymrozki, znacząco obniżają zbiory miodu. Nie bez znaczenia jest także stan środowiska. Zmniejszająca się bioróżnorodność, monokultury uprawne oraz nadmierne stosowanie środków ochrony roślin ograniczają liczbę roślin miododajnych i pogarszają zdrowie pszczół – tłumaczy sekretarz PIM Przemysław Rujna.

Ostrożne prognozy

Prognozy na ten rok są więc ostrożne, a branża przygotowuje się raczej na umiarkowane – lub poniżej średniej – zbiory miodu.

Z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) wynika, że produkcja miodu w Polsce w 2024 r. wyniosła 30,5 tys. ton, tj. tyle samo co rok wcześniej. I to pomimo większej liczby i pszczół, i pszczelarzy. Liczba rodzin pszczelich w ostatniej dekadzie wzrosła o ok. 85 proc., do poziomu w 2024 r. 3 mln, a liczba pszczelarzy o 68 proc., do około 98 tys.

Izba zwraca też uwagę, że mimo wzrostu zainteresowanie pszczelarstwem, wydajność jednej rodziny pszczelej (ula) w Polsce jest niższa niż w innych krajach i wynosi średnio 11,6 kg, podczas gdy w Niemczech to ok. 34 kg, a we Francji około 18 kg - informuje PIM.

Wiodący producent importuje miód

Polska jest jednym z wiodących producentów miodu w Unii Europejskiej. Według IERiGŻ, w 2024 r. eksport miodu wyniósł łącznie 12,3 tys. ton.

  • Największym odbiorcą były Niemcy, które zakupiły 3,2 tys. ton miodu,
  • Włochy - 1,8 tys. ton ,
  • Hiszpania i Francja (po 0,9 tys. ton).

Polska jest jednocześnie importerem miodu. W 2024 r. najwięcej sprowadzaliśmy

  •  z Chin (12,1 tys. ton)
  • z Ukrainy (8,2 tys. ton).

Import z krajów UE był niewielki (2,4 tys. ton) głównie z Litwy, Rumunii i Bułgarii.

- Miód z Chin, Ukrainy czy Ameryki Południowej stanowi uzupełnienie krajowej produkcji, zwłaszcza w latach takich jak obecny sezon o niskich zbiorach – tłumaczy Rujna.

Ciekawe, co na lamenty pszczelarzy powiedzą ekologiści z Ministerstwa Klimatu, którzy uważają, że pasiek jest w Polsce za dużo i chcą je ograniczać, żeby ulżyć innym owadom.

źr. wPolsce24 za PAP

 

 

 

 

Gospodarka

Rolnicy łapią się za głowy! Według GUS powinni zarabiać krocie

opublikowano:
GUS wyliczył dochód z hektara przeliczeniowego na blisko 5,5 tys. zł, jednak rolnicy kwestionują te dane i wskazują, że znacząco odbiegają od ich rzeczywistych zarobków.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
GUS wyliczył, że przeciętny dochód z hektara przeliczeniowego wyniósł w 2025 roku blisko 5,5 tys. zł. Rolnicy nie kryją oburzenia i przekonują, że urzędowe statystyki mocno rozmijają się z rzeczywistością.
Gospodarka

Klimatyczna histeria zza Odry. W Hamburgu znowu straszą pogodową apokalipsą

opublikowano:
Rüdersdorf Niemcy 20 czerwca 2022 r.: Opuszczony zakład chemiczny wykorzystywany do produkcji pasz dla zwierząt i fosforanów paszowych.
Rüdersdorf Niemcy 20 czerwca 2022 r.: Opuszczony zakład chemiczny wykorzystywany do produkcji pasz dla zwierząt i fosforanów paszowych (fot. shutterstock)
Gdy gospodarka u naszych zachodnich sąsiadów przeżywa zadyszkę wywołaną ideologiczną transformacją energetyczną, niemiecki mainstream medialno-ekspercki wraca do sprawdzonej metody: wzniecania strachu przed rzekomą nieuchronną katastrofą klimatyczną. Podczas kolejnej edycji hamburskiego Kongresu Pogody Ekstremalnej znane twarze niemieckiej telewizji znów biły na alarm.
Gospodarka

Masz to auto? Wadliwa śruba grozi wypadkiem. Prawie 3 miliony VW i Audi pod lupą

opublikowano:
Volkswagen i Audi zbliżenia emblematów oraz uszkodzony element układu kierowniczego symbolizujący potencjalną awarię mocowania przekładni kierowniczej
Prawie 3 miliony aut Volkswagena i Audi pod lupą niemieckiego urzędu KBA z powodu możliwej wady układu kierowniczego (fot. Fratria/graf. AI)
Poważne problemy techniczne u niemieckiego giganta motoryzacyjnego. Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego w Niemczech (KBA) prowadzi dochodzenie w sprawie potencjalnie wadliwego połączenia śrubowego w układzie kierowniczym. Sprawa może dotyczyć nawet 2,86 miliona samochodów marek Volkswagen i Audi na całym świecie. Pęknięcie skorodowanej śruby grozi utratą panowania nad pojazdem.
Gospodarka

Wydaliśmy 402 mln euro na żywność z Mercosur. Polskę zalewa fala żywności z Ameryki Południowej

opublikowano:
Mięso w sklepie
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Od 1 maja 2026 roku tymczasowo obowiązuje umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur. Do Polski trafiła już żywność o wartości ponad 402 mln euro, czyli prawie 1,8 mld zł. Oto jak w praktyce wygląda napływ artykułów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej i co oznacza on dla polskich rolników.
Gospodarka

Koniec zakazu handlu w niedziele? Nieoczekiwany zwrot. Tego nikt się nie spodziewał

opublikowano:
Supermarkety otwarte w niedziele?
Supermarkety otwarte w niedziele? (fot. Schutterstock/ Erman Gunes)
Jedna z wielu niezrealizowanych przez Donalda Tuska obietnic wraca do resortu pracy z najmniej spodziewanej strony. Tym razem za pomysłem zakupów przez siedem dni w tygodniu opowiadają się tym nie konsumenci, właściciele sieci handlowych czy organizacje przedsiębiorców, lecz... sami pracownicy zrzeszeni w związku zawodowym. Mają jednak bardzo konkretne warunki.
Gospodarka

Wydajesz więcej niż zarabiasz? Urzędnicy nakładają drastyczny podatek

opublikowano:
Pieniądze leżące na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Polscy urzędnicy skarbowi coraz wnikliwiej prześwietlają wydatki obywateli. Pod lupę trafiają nie tylko milionerzy, ale i zwykli podatnicy, którzy kupują auta czy mieszkania bez pokrycia w oficjalnych dochodach. Brak wiarygodnego wytłumaczenia źródła pochodzenia pieniędzy oznacza konieczność zapłaty drastycznego, 75-procentowego podatku sankcyjnego.