Drakońskie kary i widmo bankructwa. Polscy rolnicy tracą dorobek życia

Źródło obecnego kryzysu tkwi w nowelizacji ustawy z 2011 roku, kiedy państwo postanowiło odmienić zasady gospodarowania państwową ziemią. Jak wyjaśnia radca prawny, dr Krzysztof Fila, na mocy nowych przepisów ówczesna Agencja Nieruchomości Rolnych mogła zaproponować każdemu dzierżawcy posiadającemu ponad 300 hektarów aneks wyłączający 30 procent gruntów.
Podpisanie tego dokumentu miało dawać rolnikom gwarancję, że dzierżawa pozostałego areału zostanie przedłużona. W praktyce jednak proces ten został sparaliżowany przez urzędników. Choć rolnicy złożyli wymagane oświadczenia, agencja w większości przypadków do dziś nie zawarła z nimi stosownych aneksów. W konsekwencji umowy dzierżawy powoli wygasają na masową skalę, pozostawiając rolników bez prawa do ziemi.
Milionowe kary i widmo bankructwa
Dla rolników, którzy przez lata inwestowali w państwową ziemię i traktowali ją jak własną, wygaśnięcie umów to finansowy wyrok. Przepisy są bezlitosne i obarczają gospodarzy pełną odpowiedzialnością za brak formalnego tytułu prawnego do gruntów, mimo że wina leży w dużej mierze po stronie państwowej.
Ustawa przewiduje aż 30-krotność stawki czynszu za korzystanie z ziemi bez aktualnej umowy dzierżawy. Kwoty te osiągają niebotyczne, wręcz milionowe rozmiary. Nałożenie gigantycznych opłat zbiega się w czasie z rekordowo wysokimi cenami nawozów oraz skrajnie niskimi cenami skupu zbóż.
Połączenie tych czynników sprawia, że dla wielu gospodarstw i spółek rolnych naliczenie kar oznacza natychmiastową utratę płynności finansowej oraz nieuchronne bankructwo.
Urzędnicy żądają ziemi w czasie zbiorów
Napięcie między gospodarzami a Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa osiąga punkt krytyczny w najgorszym możliwym momencie roku. Zdarza się, że urzędnicy KOWR nakazują rolnikom natychmiastowy zwrot gruntów do zasobu Skarbu Państwa tuż przed żniwami lub wręcz w trakcie zbierania plonów.
Choć istnieją wewnętrzne regulacje KOWR, które pozwalają na odroczenie wydania ziemi do czasu zakończenia prac polowych, oddziały terenowe rzadko wykazują się elastycznością. W efekcie polscy rolnicy, zamiast pracować na roli i doglądać zbiorów, zmuszeni są spędzać kluczowy czas w sądach i kancelariach prawnych, walcząc z bieżącymi problemami prawnymi.
Walka o sprawiedliwość w Trybunale Konstytucyjnym
Jedna z poszkodowanych spółek rolnych zdecydowała się zaskarżyć wadliwe przepisy bezpośrednio do Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, czy państwo miało prawo w tak drastyczny sposób ingerować w trwające umowy dzierżawy oraz czy nie doszło do złamania naczelnej zasady zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Dr Krzysztof Fila podkreśla, że sytuacja ta jest efektem wieloletnich zaniedbań, gdyż od 2011 roku nie podjęto żadnych kroków, by realnie poprawić położenie rolników.
źr. wPolsce24 za wnet.fm











