Czy na polskich stacjach zabraknie paliwa? Arabia Saudyjska wstrzymała część dostaw do Europy

Od początku wojny w Iranie Arabia Saudyjska zmaga się z atakami ze strony reżymu w Teheranie i kontrolowanych przez niego sił. Przede wszystkim jednak Iran dał radę de facto zablokować cieśninę Ormuz – kluczowy szlak dla handlu arabską ropą naftową.
Wstrzymano część dostaw
Kolejne problemy królestwa Saudów zaczęły się kilka lat temu, kiedy jemeński ruch Huti rozpoczął błyskawiczną ofensywę wzdłuż wybrzeży Morza Czerwonego. W ręce islamistów wpadły port Mocha i wyspy na cieśninie Bab el-Mandeb, co umożliwi im jej zablokowanie.
Ta cieśnina nabrała istotnego znaczenia po zablokowaniu Ormuz, bowiem Arabia Saudyjska eksportowała nią ropę via Kanał Sueski. Co więcej, po niedawnym ataku musiała zamknąć Rurociąg Wschód-Zachód, którym pompowano ropę na wybrzeże Morza Czerwonego, skąd zabierały ją tankowce.
Jak informuje portal Money.pl, sprawiło to, że Saudyjczycy poinformowali europejskich klientów o wstrzymaniu części zakontraktowanych na wrzesień dostaw. Jak informuje agencja Reuters, po uszkodzeniu rurociągu wstrzymano też załadunki ropy w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym, z którego tankowce płynęły przez cieśninę Bab el-Mandeb. Ta decyzja już wpłynęła na ceny ropy. Cena Brent przebiła już barierę 120 dolarów za baryłkę.
Orlen szuka alternatyw
To wielki problem dla Polski. Chcąc uniezależnić się od ropy z Rosji, Orlen zwiększył bowiem import ropy właśnie z Arabii Saudyjskiej. Od 2022 roku koncern Saudi Aramco jest głównym dostawcą ropy na polski rynek, odpowiada aż za ok. 40% zapotrzebowania.
Reuters donosi, że Orlen szybko zareagował na tę sytuację. Koncern miał w ostatnich dniach intensywnie poszukiwać dostaw na rynku spotowym. Interesuje go m.in. ropa z Morza Północnego, USA czy Kazachstanu. Przedstawiciele branży wskazują także, że Orlen rozpisał już kolejne przetargi, na dostawy w październiku i listopadzie.
Orlen i jego spółki zależne zarządzają także rafineriami na Litwie i w Czechach, więc ciągłość dostaw ma kluczowe znaczenie dla stabilności paliwowej całego regionu. Sam koncern nie komentuje publicznie swoich transakcji, ale rzecznik prasowy w oświadczeniu wysłanym agencji podkreślił, że dostawy surowca do rafinerii odbywają się bez żadnych zakłóceń. Dostosowywanie i optymalizacja wolumenów zakupowych to standardowy, stały element działalności Grupy Orlen, podyktowany zarówno bieżącymi potrzebami produkcyjnymi, jak i zmieniającymi się warunkami rynkowymi – napisał.
Paliwa raczej nie zabraknie - ale nie będzie nas na nie stać
Wiele osób obawia się teraz, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie – a na razie nic nie wskazuje, że szybko się skończy – może spowodować, że na polskich stacjach zabraknie paliwa. To jednak bardzo mało prawdopodobne. Polska ma rezerwy strategiczne, które nawet w przypadku całkowitego ustania importu pozwolą zapewnić zaopatrzenie przez co najmniej 90 dni.
Eksperci podkreślają jednak, że sytuacja na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na drastyczny wzrost cen surowca. To sprawi, że obecne ceny na stacjach paliw, które już teraz są rekordowo wysokie, mogą jeszcze wzrosnąć.
źr. wPolsce24 za Money.pl, CNN









