Oszukiwali ludzi nie tylko w Szpitalu Południowym. Kolejna placówka, w której ludzie Tuska leczyli się poza kolejnością

Kontrola NFZ w Miejskim Centrum Medycznym SPZOZ w Piasecznie oraz jego filiach ruszyła po publikacji Wirtualnej Polski z lipca tego roku, w której pracownicy przychodni ujawnili, że odbierali od polityków wiadomości i telefony z prośbami o szybsze terminy.
Inspektorzy przeanalizowali dokumentację medyczną z lat 2024–2025 i zestawili godziny przyjęć wybranych pacjentów z harmonogramami pozostałych osób. Wnioski są jednoznaczne. Osobom zapisującym się tego samego dnia we wcześniejszych godzinach wyznaczano późniejsze terminy niż pacjentom rejestrującym się później.
W raporcie opisano konkretne przypadki. Napisano w nim, że jeden z pacjentów skorzystał z przyspieszonego trybu i ominął łącznie 44 osoby oczekujące m.in. na skierowania na badania laboratoryjne czy rentgen. Inny pacjent został przyjęty przed 20 osobami zapisanymi prawidłowo w grafiku. Kolejny przypadek dotyczył ominięcia 13 pacjentów bez jakichkolwiek wskazań medycznych.
Odrzucone tłumaczenia i oficjalna kara od NFZ
Dyrekcja przychodni tłumaczyła priorytetowe traktowanie wybranych osób względami medycznymi, m.in. koniecznością zachowania ciągłości leczenia przewlekłego czy brakiem leków. NFZ zdecydowanie odrzucił te wyjaśnienia, uznając je za próbę usprawiedliwienia praktyk prowadzących do nierównego traktowania pacjentów.
Fundusz podkreślił, że placówka nie wykazała nagłego zagrożenia zdrowia u przyjętych VIP-ów, a jej działania naruszyły art. 68 Konstytucji RP, który gwarantuje obywatelom równy dostęp do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.
Placówka otrzymała ocenę negatywną oraz karę w wysokości 24 620 zł, którą w całości wpłaciła bez składania odwołania. Inspektorzy nie mogli przeanalizować samych nagrań rozmów telefonicznych, ponieważ przychodnia przechowywała je jedynie przez 90 dni.
Od „mdłości” premiera po obronę burmistrza
Sprawa wywołała duże poruszenie na scenie politycznej. Do doniesień odniósł się wcześniej premier Donald Tusk, który przyznał, że w takich sytuacjach odczuwa „coś na kształt mdłości”. Z kolei Grzegorz Schetyna apelował o „wypalenie sprawy gorącym żelazem”.
Wśród osób wymienianych w kontekście kontaktów z przychodnią znaleźli się m.in. przewodnicząca Rady Miejskiej w Piasecznie Katarzyna Wypych, przewodniczący Rady Powiatu Krzysztof Kasprzycki oraz radny Piotr Sędziak. Wszyscy stanowczo zaprzeczyli zarzutom wymuszania ustępstw czy powoływania się na funkcje.
Burmistrz Piaseczna i zarazem szef lokalnych struktur KO Daniel Putkiewicz oświadczył, że wyniki kontroli nie dowodzą bezpośrednio wymuszania preferencyjnych warunków przez radnych, a odpowiedzialność za prawidłowe prowadzenie rejestracji spoczywa na dyrekcji placówki. Zapowiedział jednak analizę raportu przez władze koła KO oraz wdrożenie nowego, nowocześniejszego systemu obsługi rejestracji.
źr. wPolsce24 za wp.pl









