Lekarz opowiedział dziennikarzom o patologii w szpitalu. Teraz rozwiązano z nim umowę

Ten szpital został opisany w czwartek przez Wirtualną Polskę. Źródła portalu informowały o horrendalnych zarobkach bez obecności na dyżurach, dziwnych hospitalizacjach i niedbałościach w rozliczeniach, która potęguje potężne założenie tej placówki.
Opowiedzieli o patologii w szpitalu
Wskazywali też na problemy w funkcjonowaniu konkretnych oddziałów, w tym SOR i okulistyki. Okulistka, która powinna być na dyżurze, „dyżurowała” na telefon. Pacjenci skarżyli się na nią do władz szpitala i NFZ, a mimo tego była jedną z najlepiej zarabiających pielęgniarek w tym szpitalu.
Z kolei SOR pod poprzednim kierownictwem miał stracić 30 mln zł na skutek źle rozliczanych procedur. Rozmówcy portalu wskazywali też na długotrwałą hospitalizację osoby bliskiej dyrektorowi na oddziale, na którym pacjenci przebywają maksymalnie półtora tygodnia.
Rozwiązano z nim umowę
Dr Wojtaczka porozmawiał wtedy z dziennikarzami, wskazując – pod imieniem i nazwiskiem – na nieprawidłowości w szpitalu, w którym pracował. WP informuje teraz, że rozwiązano z nim umowę. Jestem karany za to, że powiedziałem prawdę na temat tego, co się od lat dzieje w tym szpitalu, i udzieliłem wywiadu. Dyrektor, podczas rozmowy, na którą wezwał mnie po południu, przyznał, że taki był powód – powiedział.
Lekarz był w tym szpitalu dyrektorem ds. lecznictwa od listopada ub. roku, kiedy wygrał konkurs na to stanowisko. Wcześniej był w nim anestezjologiem. Na razie będzie nadal pracował w nim jako lekarz. Dodał, że zdecydował się ostatecznie na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, bo nie chcę włóczyć się po sądach. Jego zdaniem władze szpitala zrobiły z niego kozła ofiarnego.
Marszałek nie widział nieprawidłowości
Dyrektor szpitala nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, zasłonił się spotkaniem. Jego rzecznik potwierdził jedynie, że umowę z lekarzem rozwiązano, ale nie chciał komentować sprawy. Zdaniem lekarza decyzję o rozwiązaniu z nim umowy podjął dyrektor, ale były na niego naciski z urzędu marszałkowskiego.
Marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego jest Piotr Całbecki z KO. Sprawa szpitala we Włocławku to już kolejny opisany przez media przypadek patologii w szpitalu, który mu podlega. Wcześniej WP informowała o sytuacji w Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, gdzie luki w grafikach na SOR mieli wypełniać lekarze, którzy w tym samym czasie dyżurowali na innych oddziałach. Po zwołanej w połowie lipca naradzie z dyrektorami szpitali, marszałek stwierdził, że nie stwierdzono żadnych uchybień.
źr. wPolsce24 za WP.pl











