Koszmarny rejs. Ponad 100 osób powalonych przez dotkliwą chorobę. Luksusowy liniowiec zamienił się w pływający szpital!

Pasażerowie luksusowego liniowca „Queen Victoria”, należącego do prestiżowej linii Cunard, przeżyli prawdziwe piekło. Zamiast drinków z palemką i wystawnych kolacji, ponad setka osób otrzymała „bilet” do izolatki.
Wirus na pokładzie
Jak podają amerykańskie służby sanitarne (CDC), na pokładzie wybuchła gwałtowna epidemia norowirusa.
Skala zarażonych jest ogromna: aż 115 osób (w tym 100 pasażerów i 15 członków załogi) padło ofiarą potężnych nudności, wymiotów i biegunki. Statek, który może pomieścić tysiące ludzi, stał się pułapką, z której nie było ucieczki.
Atakuje nagle i dotkliwie
Norowirus, często nazywany „grypą żołądkową”, rozprzestrzenia się błyskawicznie w zamkniętych skupiskach. Wystarczy chwila nieuwagi przy bufecie lub dotknięcie poręczy, by spędzić resztę rejsu w objęciach porcelany. Eksperci ostrzegają: objawy pojawiają się znienacka i potrafią całkowicie wycieńczyć organizm!
Załoga statku natychmiast przeszła w tryb awaryjny. Pasażerowie donoszą o „armii” sprzątaczy, którzy szorowali każdy centymetr statku silnymi środkami dezynfekującymi. Odwołano wspólne posiłki, a chorych zamknięto w kabinach, by powstrzymać „pływającą zarazę”.
Przedstawiciele linii Cunard zapewniają w oficjalnych komunikatach, że bezpieczeństwo i zdrowie gości są priorytetem, a procedury sanitarno-epidemiologiczne zostały wdrożone natychmiast. Czy to jednak wystarczy, by uspokoić przerażonych turystów, którzy za ten „rejs grozy” zapłacili małą fortunę?
Obecnie statek jest pod ścisłym nadzorem amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). To już kolejny przypadek w tym roku, gdy luksusowe wakacje na morzu kończą się zbiorowym zatruciem. Czy podróże wielkimi wycieczkowcami są jeszcze bezpieczne?
źr. wPolsce24 za ABCnews.com











