NIK ujawnia „niechlubne rekordy” w szpitalach. Lekarz dyżurował 144 godziny bez przerwy

Największym problemem systemu pozostaje dotkliwy brak lekarzy chętnych do pracy w ratownictwie. Efektem są „niechlubne rekordy" czasu pracy, które odnotowano w wielu skontrolowanych placówkach.
W szpitalu powiatowym w Sulęcinie oraz w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego rekordzista pracował nieprzerwanie przez 144 godziny (czyli pełne 6 dób). Z kolei w Szczecinie jeden z lekarzy dyżurował bez przerwy przez 120 godzin, a ratownik medyczny przepracował w miesiącu aż 456 godzin, co daje średnio 15 godzin pracy każdego dnia. Tak ekstremalne dyżury są możliwe dzięki zatrudnianiu pracowników na umowach cywilnoprawnych, których nie obowiązują kodeksowe limity czasu pracy.
SOR jak przychodnia? Pacjenci szukają tam ratunku przed kolejkami
Raport NIK wskazuje na jeszcze jedno kluczowe zjawisko: ogromne przeciążenie szpitalnych oddziałów ratunkowych. Niemal połowa pacjentów trafiających na SOR nie wymagała pomocy doraźnej w tym miejscu. Zaledwie 6,2 proc. osób znajdowało się w grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego.
Najwięcej chorych zgłaszało się w dni robocze, co potwierdza, że SOR-y są traktowane przez pacjentów jako alternatywa dla długich kolejek w przychodniach.
Sytuacja kadrowa rzutuje na jakość udzielanej pomocy. NIK ujawniła, że tylko 3,4 proc. lekarzy pracujących na oddziałach ratunkowych to specjaliści medycyny ratunkowej. W Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym aż 134 na 137 lekarzy nie przeszło obowiązkowych szkoleń. Dodatkowo w wielu regionach zespoły ratownictwa medycznego przekraczały maksymalny czas dotarcia do pacjenta – w skrajnych przypadkach działo się tak w 90 proc. wyjazdów. Główną przyczyną był brak wolnych karetek.
Sprzęt na medal, system do naprawy
Mimo miażdżącej oceny organizacji pracy, NIK pozytywnie odniosła się do stanu technicznego jednostek. Zarówno ambulanse, śmigłowce, jak i same oddziały ratunkowe są dobrze wyposażone w nowoczesną aparaturę i sprzęt medyczny. Pacjenci mają zapewniony dostęp do specjalistycznych badań, choć same budynki w niektórych przypadkach wymagają modernizacji.
źr. wPolsce24 za Interia











