Paradne! Minister Zdrowia uważa, że państwo zadziałało prawidłowo w aferze w Szpitalu Południowym

O Warszawskim Szpitalu Południowym zrobiło się głośno jakiś czas temu, gdy wyszło na jaw, że zatrudniony tam młody lekarz bez specjalizacji Dawid Kacprzyk – w „cywilu” radny KO – zarabiał prawdziwą fortunę. Potem pojawiły się doniesienia medialne o kolejnych szokujących nieprawidłowościach i nadużyciach, od niewłaściwej opieki nad pacjentami i salonik VIP dla członków Koalicji Obywatelskiej, po handel zwłokami w prosektorium.
Wszystko zadziałało jak trzeba
Wiele osób zwróciło uwagę, że minister Sobierańska-Grenda była raczej mało aktywna, gdy wybuchła ta afera, Gdy była gościem Radia Zet, jeden ze słuchaczy spytał ją o ten brak aktywności. - Gdzie panią schowano, gdy w publicznej służbie zdrowia wybuchł chyba największy skandal w dziejach III RP – odczytał jego pytanie dziennikarz.
Sobierańska-Grenda odparła, że nigdzie jej nie schowano i cały czas była na stanowisku. Stwierdziła także, że w wypadku tej afery wszystko potoczyło się prawidłowo. - Ja zdecydowanie uważam, że tutaj państwo zadziałało prawidłowo - powiedziała
- Najpierw uruchomił się nadzór właścicielski Szpitala Południowego, bo to jest jednak właściciel samorządowy. Później zadziałał Narodowy Fundusz Zdrowia. Natomiast po publikacjach wieczornych dotyczących już zarzutów medycznych natychmiast, następnego dnia, zleciłam kontrolę z ramienia Ministerstwa Zdrowia. W związku z tym uważam, że wszystkie organy państwa, które mogły zadziałać, zadziałały. Natomiast wolę się w przestrzeni publicznej posługiwać stwierdzonymi faktami i naprawdę reagować w sposób mniej emocjonalny, bardziej racjonalny.
Nie straszyć pacjentów
Minister zasugerowała także, że media nie powinny się zajmować tą aferą. - Dlatego, że naprawdę – i tu apeluję do wszystkich, również do dziennikarzy – zachowajmy spokój i zagwarantujmy pacjentom to poczucie zaufania do medyków, bo naprawdę przez jeden epizod uruchamiamy lawinę braku zaufania i agresji, a tego na pewno nie potrzeba ludziom, którzy przychodzą do podmiotów leczniczych, do szpitali po pomoc – powiedziała.
Podczas rozmowy pojawił się także temat najnowszej odsłony afery w tym szpitalu. Media donoszą, że starszy mężczyzna, który został przyjęty w sierpniu zeszłego roku z powodu biegunki, zmarł ok. północy w łazience. Odnaleziono go dopiero cztery godziny później, chociaż personel powinien go stale monitorować. Z nagrań, do których dotarł Kanał Zero wynika, że personel z obawy przed odpowiedzialnością karną mógł manipulować okolicznościami jego śmierci.
Sobierańska-Grenda podkreśliła, że jej resort zareagował natychmiast, a ona zleciła kontrole. - Takie oskarżenia, informacje, które do nas napływają wymagają bardzo rzetelnej analizy i sprawdzenia. Do takich nieprawidłowości nie powinno dochodzić – stwierdziła dodając, że czeka na potwierdzenie tych informacji i wnioski pokontrolne. Zapytana o miażdżący raport NIK o sytuacji w tym szpitalu, stwierdziła, że przede wszystkim z wynikami powinien się zapoznać i wdrażać nowy zarząd szpitala, rada nadzorcza oraz właściciel.
źr. wPolsce24 za Radio Zet











