Zdrowie

Nawet progresywni rodzice niezadowoleni. Miażdżący werdykt w sprawie diety planetarnej w szkołach

opublikowano:
Dieta planetarna w polskich szkołach – nowe zasady żywienia uczniów zakładające ograniczenie mięsa i zwiększenie udziału posiłków roślinnych.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
Rodzice twierdzą, że ich dzieci niechętnie jedzą nowe dania, a ze szkoły wracają głodne – pisze z pewnym zdumieniem należący do Agory portal edziecko.pl, który postanowił sprawdzić, jak jego czytelnicy oceniają najnowsze pomysł minister edukacji Barbary Nowackiej.

Od 1 września 2026 r. w polskich szkołach obowiązują nowe zasady żywienia zbiorowego. Wprowadzona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej dieta planetarna budzi jednak ogromne emocje polityczne, ale i wątpliwości zdrowotne.

Dieta planetarna to założenia zaproponowane przez naukowców wchodzących w skład komisji The EAT -Lancet. Zaleca spożywanie dużo warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych, strączków i orzechów, a redukcję mięsa - szczególnie czerwonego - oraz cukru i tłuszczów nasyconych. Ma łączyć cele zdrowotne z ideologicznymi - mniejszym wpływem produkcji żywności na środowisko.

Wydawałoby się, że cele idealnie skrojone pod czytelników koncernu Agora (wydawca „Gazety Wyborczej”). A tu niespodzianka.

Należący do koncernu portal edziecko.pl postanowił przeprowadzić sondę wśród swoich czytelników, aby sprawdzić, czy nowy model żywienia ich dzieci przypadł im do gustu i czy to dobry pomysł. Odpowiedzi zaskakują, tym bardziej że – jak można przypuszczać – są to w większości ludzie o progresywnych poglądach.

30,4 proc. respondentów, czyli 928 osób, poparło dietę planetarną. Ale aż 60,9 proc., czyli 1857 osób, stwierdziło, że nie podoba im się taki sposób żywienia. 8,6 proc. (262 osoby) nie miało zdania. Do momentu publikacji tekstu w sondzie wzięło udział 3047 osób – zaznacza portal. 

Wielu rodziców przyznało wprost, że dzieci nie chcą jeść niektórych potraw z nowego menu. Nie przepadają za warzywami, roślinami strączkowymi i daniami, w których jest mniej mięsa. Efekt? Obiad zamiast do brzucha trafia z powrotem do kuchni.

Rodzice pisali, że największe obawy budzą u nich nowe składniki, których dzieci wcześniej nie jadły w domu. 

- Zobaczyłam, że na obiad będą pulpety z ciecierzycy i wiedziałam, że moja córka tego nie tknie. Ona nie lubi nowości i udziwnień, a ten smak jest jej nieznany. Nigdy niczego z ciecierzycy nie robiłam w domu - mówi portalowi pani Oliwia z Warszawy. 

Rodzice zwracali też uwagę na ograniczenie mięsa, które dla wielu dzieci jest podstawowym składnikiem obiadu. 

- Mój syn jest mięsożerny, bez schabowego, mielonego lub udka obiad dla niego się nie liczy. To już siódmoklasista, duży facet, który fasolą czy innymi warzywami się nie naje. Gdyby te strączki były tylko dodatkiem, byłoby lepiej, ale często są głównym punktem dania – to z kolei wypowiedź innej matki, przedstawionej jako pani Karolina.

Inni czytelnicy portalu, którzy nie skreślali całkiem diety planetarnej, tłumaczyli, że nawyki - także żywieniowe - wynosi się z domu. Czy więc skórka jest warta wyprawki?

źr. wPolsce24 za edziecko.pl

 

Zdrowie

22,5 tys. złotych dla studenta medycyny. Częstochowianie fundują, ale jest też warunek

opublikowano:
W Częstochowie przyszli lekarze mogą liczyć na "tłuste" stypendium z miejskiej kasy
W Częstochowie przyszli lekarze mogą liczyć na "tłuste" stypendium z miejskiej kasy (Fot. Fratria)
Studiujesz medycynę i jesteś na ostatnim roku? W Częstochowie możesz dostać od miasta 2,5 tys. zł brutto miesięcznie. Przez dziewięć miesięcy daje to 22,5 tys. zł. Pielęgniarki i przyszli ratownicy medyczni mogą liczyć na 1500 zł miesięcznie. Jest jednak haczyk – po studiach trzeba zostać w Częstochowie i pracować tam w wyuczonym medycznym zawodzie co najmniej przez trzy lata. Samorząd wprost mówi, o co chodzi: chce w ten sposób przyciągnąć i zatrzymać medyków, których brakuje.
Zdrowie

Maskotki w Sejmie, a dla chorych odwołane badania. Skandaliczne priorytety rządu w ochronie zdrowia

opublikowano:
4 (4)
Pacjenci tracą dostęp do badań, a władza bawi się z maskotkami (fot. wPolsce24)
Podczas gdy prominentni politycy obozu władzy promują się na korytarzach w towarzystwie gigantycznych maskotek, zwykli Polacy otrzymują wiadomości o odwołanych badaniach ratujących życie. Polska ochrona zdrowia znalazła się na krawędzi zapaści finansowej. Z jednej strony rząd błyskawicznie tnie środki na kluczową diagnostykę, a z drugiej – w obawie przed wyborczą porażką – zamraża reformy uderzające w gigantyczne zarobki lekarzy. 
Zdrowie

Porażające dane unijnych statystyków. W Polsce co dwie godziny dochodzi do tragedii

opublikowano:
mezczyznazdepresja
Najnowsze dane unijnego urzędu statystycznego Eurostat nie pozostawiają złudzeń: Europa zmaga się z potężnym kryzysem zdrowia psychicznego, którego głównymi ofiarami padają mężczyźni. O ile na zachodzie kontynentu statystyki budzą niepokój, o tyle w Polsce mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą demograficzną i społeczną. Co znamienne, w debacie publicznej zdominowanej przez lewicowo-liberalną agendę temat ten niemal nie istnieje – jedynym politykiem tego obozu, który otwarcie o tym mówi jest poseł Marcin Józefaciuk.
Zdrowie

Tajemnicza zaraza dziesiątkuje wróble. Eksperci alarmują: to groźba plagi szkodników

opublikowano:
Wróble na chodniku wydziobują
Wróble na chodniku (fot. shutterstock)
Wróbel domowy – ptak, który przez pokolenia był nieodłącznym elementem naszych podwórek, rynków i gospodarstw – znika w zastraszającym tempie. Jak wynika z danych opublikowanych przez dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", w metropoliach za naszą zachodnią granicą doszło do zapaści populacji, jakiej dotąd nie notowano. Eksperci wskazują, że za katastrofalnym spadkiem nie stoją jednak rzekome „zmiany cywilizacyjne”, lecz bezwzględny biologiczny czynnik: uderzenie zabójczego patogenu. Sytuacja może dotyczyć również Polski.
Zdrowie

Szpital zaprzecza, że Kacprzyk u nich pracuje. To było kolejne kłamstwo?

opublikowano:
Kacprzyk
Dawid Kacprzyk (fot.Screenshot - X/@PanP23929)
Dawid Kacprzyk nie pracuje obecnie w Szpitalu św. Anny w Warszawie – zapewnia Jolanta Wiśniewska z zarządu spółki prowadzącej placówkę. Lekarz jeszcze wczoraj miał jednak wskazany ten szpital jako jedno z miejsc, w których przyjmuje. Po pytaniach dziennikarzy informacja zniknęła z jego profilu.
Zdrowie

Tak marnuje się jedzenie w polskich szkołach. Ot, do czego doprowadził pomysł ministerstwa, wstrząsające nagranie podbija sieć

opublikowano:
jedzenie wyrzucane do śmietników (
jedzenie wyrzucane do śmietników (fot. wPolsce24)
W programie wPolsce24 ujawniono również szokujące nagrania ze szkolnych stołówek, na których widać, jak promowana przez lewicowo-liberalne ministerstwa zdrowia i edukacji, tzw. „dieta planetarna” (lansowana m.in. przez Sylwię Spurek czy Barbarę Nowacką) kończy się gigantycznym marnotrawstwem jedzenia.