Dziura w budżecie NFZ sięga kilkunastu miliardów. Pod koniec roku szpitale zaczną wstrzymywać przyjęcia

Mimo ponawianych zapewnień resortu zdrowia o udolnym zarządzaniu systemem, problem narasta z miesiąca na miesiąc. Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, zwraca uwagę, że mechanizmy promowane przez Ministerstwo Zdrowia mają charakter czysto fasadowy. Próby medialnego ograniczenia rekordowych zarobków części środowiska medycznego to jedynie odwracanie uwagi od strukturalnej wadliwości całego układu
Pozorne reformy i rosnący paraliż placówek
Proponowane przez rząd działania trudne są do uznania za rzeczywistą reformę państwa. Dodatkowo, uwaga opinii publicznej skupiona na jednostkowych, wysokich pensjach lekarzy ukrywa kluczowy problem: system automatycznej waloryzacji wynagrodzeń nakłada na budżet zobowiązania, których państwo nie jest w stanie sfinansować z bieżących wpływów ze składki zdrowotnej.
Efektem tej polityki jest zjawisko, w którym nakłady nominalne rosną, ale realna liczba udzielanych świadczeń maleje.
Placówki medyczne stają przed prostym dylematem ekonomicznym: wykonywanie zabiegów i badań diagnostycznych ponad wyznaczony limit staje się bezpośrednią drogą do ich zadłużania. Jeśli państwo drastycznie obniża wycenę nadwykonań lub opóźnia wypłatę środków, szpitalom po prostu przestaje się opłacać leczenie obywateli.
Zamiast naprawy struktury finansowania, obciążenia finansowe są spychane na samorządy oraz same placówki medyczne, których zadłużenie wymagalne bije kolejne rekordy.
Dramatyczny wzrost kolejek do specjalistów
Najbardziej dotkliwe konsekwencje nieudolności systemowej ponoszą polscy pacjenci. Dane pokazują gwałtowne pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej:
-
Wzrost liczby pacjentów pilnych: W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) liczba osób rejestrowanych w trybie pilnym wzrosła w ciągu kilku lat z około 400 tysięcy do ponad 800 tysięcy.
-
Wydłużony czas oczekiwania: Mediana czasu oczekiwania na przyjęcie do szpitala w przypadkach pilnych uległa dwukrotnemu wydłużeniu w porównaniu z latami poprzednimi i wynosi obecnie blisko miesiąc.
-
Rosnące zadłużenie szpitali: Zaległości płatnicze publicznych zakładów opieki zdrowotnej (tzw. zobowiązania wymagalne) przekroczyły próg 5 miliardów złotych i wykazują dynamikę wzrostową w skali dwucyfrowej z kwartału na kwartał. Totalne zadłużenie sektora liczone jest już w dziesiątkach miliardów.
Rządowe pudrowanie rzeczywistości zderza się z brakiem środków
Fakty są takie, iż system opieki zdrowotnej przestaje się bilansować u podstaw. Rezerwy budżetowe i dotacje celowe przekazywane przez Ministerstwo Finansów wyczerpują swój potencjał. W sytuacji rosnących wydatków na obronność oraz obsługę długu publicznego, kolejne miliardy dosypywane awaryjnie do NFZ stanowią wyzwanie, na które napięty budżet państwa nie może sobie już pozwalać.
Eksperci wskazują jednoznacznie, iż brak odważnych decyzji gospodarczych i zastępowanie ich działaniami wizerunkowymi prowadzi do sytuacji, w której pod koniec roku szpitale zaczną ograniczać planowe przyjęcia pacjentów. Wówczas temat kryzysu w ochronie zdrowia powróci ze zwielokrotnioną siłą, tym razem nie jako dyskusja w studiach telewizyjnych, ale jako realny brak możliwości uzyskania pomocy medycznej przez obywateli. Co gorsza, w masowej skali.
źr. wPolsce24 za Business Insider











