"Niczego nie ukradłem". Lekarz z Zielonej Góry zarobił w rok ponad 4 miliony złotych

Robert Górski to specjalista medycyny ratunkowej z Zielonej Góry. Jest także miejskim radnym i jako taki musi składać oświadczenia majątkowe. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" zauważyli, że wpisywał do nich swoje gigantyczne zarobki.
Gigantyczne zarobki
Jak informuje GW, medyk najwięcej zarobił w 2021 roku. Z jego oświadczenia wynika, że w tym roku jego dochody przekroczyły 4,3 mln złotych. Rok później było to ok. 1,6 mln złotych. W ostatnich latach utrzymują się na poziomie ok. miliona złotych rocznie.
Górski prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. W jej ramach realizuje szkolenia i świadczy usługi medyczne dla innych podmiotów. Wcześniej pracował w pogotowiu podczas weekendów, pełnił nocne dyżury i niektóre zmiany dzienne.
Rekordowe dochody w 2021 roku miały związek z pandemią. Górski zorganizował wtedy jeden z największych punktów szczepień w tej części województwa.
Setki szczepień dziennie
Dziennikarze ustalili, że w 2021 r. jego praktyka wykonała ponad 56 tys. szczepień – zakładając pracę siedem dni w tygodniu daje to ponad 150 szczepień dziennie - a rok później kolejne 15,5 tys. Lekarz został poproszony o przeprowadzenie szczepień nauczycieli, którzy byli objęci priorytetem przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ. Program zakładał zaszczepienie dużej liczby osób w dwa tygodnie, a Górski twierdzi, że poza nim nikt nie chciał się tego podjąć.
Lekarz twierdzi też, że okres szczepień był dla niego nie tylko wyzwaniem medycznym, ale także logistycznym. Wspomina, że musiał koordynować pracę zespołu, dostawy preparatów oraz obsługę setek pacjentów pojawiających się każdego dnia. - Szczepiłem od rana do nocy – powiedział GW. Zapewnia, że intensywna działalność nie odbywała się kosztem bezpieczeństwa pacjentów.
Nie widzi problemu
Lekarz przyznaje, że jego zarobki mogą szokować, ale twierdzi, że nie ma w nich niczego niestosownego. - Niczego nie ukradłem. Wszystko zarobiłem ciężką pracą i kosztem czasu spędzonego z żoną i moimi trojaczkami – powiedział GW, dodając, że podobnie jak wielu innych specjalistów medycyny ratunkowej przepracowuje ok. 300 godzin miesięcznie.
Lekarz podkreślił także, że nie pracuje w tych samych godzinach w kilku różnych placówkach, a jego działalność była kontrolowana przez instytucje państwowe. - Rozumiem, że takie kwoty budzą emocje, ale od każdej złotówki odprowadziłem podatek. Byłem kontrolowany przez NFZ i urząd skarbowy. Jestem czysty – podkreślił.
źr. wPolsce24 za O2











