Zwrot w sprawie zamachu w Monako. Egzekucja pod Kijowem

39-letnia Anastazja Berezowska była od tygodnia poszukiwana jako osoba podejrzana o dokonanie w Monako zamachu na życie ukraińskiego oligarchy. Wystawiono za nią czerwoną notę Interpolu.
Bomba w plecaku
Do ataku doszło w zeszły poniedziałek w luksusowej dzielnicy Monako, La Rousse. Wskutek wybuchu bomby pułapki ranny został 58-letni biznesmen Wadym Jarmołajew, działający m.in. w branżach nieruchomości i rolno-spożywczej. W 2023 r. został objęty ukraińskimi sankcjami za kontynuowanie działalności na okupowanym przez Rosję Krymie.
Najcięższe obrażenia odniosła jego partnerka – kobieta straciła obie nogi, a jej stan wciąż jest krytyczny. Ranny został też 13-letni syn pary.
Według ustaleń śledczych Berezowska miała zostawić przed wejściem do kamienicy, w której znajduje się apartament pary, plecak z ładunkiem wybuchowym. Kiedy sprawczyni zauważyła Jarmołajewa z bliskimi zdetonowała bombę za pomocą pilota.
Szybko przekroczyła granice Monako i ślad po niej zaginął.
Zwłoki zakopane w ziemi
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez ukraińską policję, w poniedziałek około godz. 23 czasu lokalnego w pobliżu Kijowa odnaleziono jej zwłoki - zostały były zakopane w ziemi. Berezowska miała zostać zastrzelona.
Jak wynika z komunikatu ukraińskiej służby bezpieczeństwa SBU, „dwóch mężczyzn zostało aresztowanych pod zarzutem popełnienia zabójstwa w zmowie ze wspólnikiem”. Jednym z nich jest czynny oficer Głównego Zarządu Wywiadu (HUR), czyli wywiadu wojskowego, a drugim – były pracownik organów ścigania.
Według SBU, po powrocie na Ukrainę 1 lipca Berezowska skontaktowała się z aresztowanymi. Obaj wcześniej mieli przelać pieniądze na jej konta bankowe i kryptowalutowe.
Pracownik ukraińskiego wywiadu miał się przyznać do zabójstwa Berezowskiej.
źr. wPolsce24 za BFMTV/PAP











