Nowe fakty w sprawie koszmarnego zamachu w Monako. Ukrainka przebrana za mężczyznę wysadziła oligarchę. Trop prowadzi do Niemiec

Profesjonalny zamach w sercu Monako
Do dramatycznych wydarzeń doszło w poniedziałkowy wieczór, 29 czerwca, w luksusowej rezydencji Sun Palace, tuż przy granicy francusko-monakijskiej. Sprawca podłożył ładunek wybuchowy w formie „bomby w paczce” w holu wejściowym budynku. Eksplozja nastąpiła w momencie, gdy do środka wchodziła trzyosobowa rodzina.
Celem zamachu był 58-letni Wadym Jermołajew – urodzony na Ukrainie oligarcha i biznesmen posiadający cypryjski paszport. W wyniku potężnej eksplozji ciężko ranny został sam milioner, jego partnerka (która według doniesień medialnych straciła obie nogi i walczy o życie) oraz ich 13-letni syn.
Książę Monako, Albert II, nazwał ten czyn „obrzydliwą zbrodnią”, która zszokowała całe księstwo uchodzące za jedno z najbezpieczniejszych miejsc na globie.
Mistyfikacja i ucieczka przez całą Europę
Początkowo, na podstawie nagrań z monitoringu, policja poszukiwała mężczyzny w czarnym kapeluszu rybackim. Dopiero skrupulatna analiza kamer oraz zeznania świadków pozwoliły odkryć prawdę: zamachowcem była kobieta ucharakteryzowana na mężczyznę.
W piątek, 3 lipca, zastępca prokuratora generalnego Monako, Morgan Raymond, oficjalnie potwierdził, że wydano międzynarodowy nakaz aresztowania oraz tzw. „czerwoną notę” Interpolu za Anastasiją Berezowską. Śledczy nie mają wątpliwości – kobieta operowała w ramach zorganizowanej siatki i „nie mogła działać sama”. Po podłożeniu bomby bez problemu uciekła z Monako, przejechała przez Francję i Włochy wynajętym samochodem, po czym skierowała się prosto do Niemiec.
Niemiecki „bezpieczny bastion” dla przestępców?
Trop doprowadził śledczych do Frankfurtu nad Menem, gdzie podejrzana Ukrainka stale rezydowała. Niemiecka policja federalna (BKA) przeprowadziła nalot na jej wynajmowane mieszkanie i zabezpieczyła kluczowe dowody, które zostaną przekazane władzom Monako. Sama Berezowska – opisywana jako brunetka z charakterystycznym tatuażem przedstawiającym węża na prawym ramieniu – zdążyła jednak zbiec i obecnie ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.
Dla obserwatorów sceny politycznej ta sprawa to kolejny, porażający dowód na fiasko europejskiej polityki bezpieczeństwa. Niemcy, prowadzące od lat politykę „otwartych drzwi”, stały się dogodną bazą logistyczną i schronieniem dla osób powiązanych z groźną przestępczością międzynarodową czy wschodnimi mafiami. Fakt, że poszukiwana listem gończym kobieta mogła przygotować profesjonalny zamach bombowy w Monako, a następnie spokojnie wrócić do swojego mieszkania we Frankfurcie, przejeżdżając przez kilka europejskich krajów, obnaża całkowitą bezradność zachodnich służb.
Kim jest ofiara? Biznes pod ostrzałem Kijowa
W tle tej krwawej wendety przewijają się ogromne pieniądze i polityka. Ofiara zamachu, Wadym Jermołajew, to postać niezwykle kontrowersyjna. W 2023 roku został on objęty oficjalnymi sankcjami przez dekret prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Ukraińskie media zarzucały mu prowadzenie ciemnych interesów na okupowanym przez Rosję Krymie oraz potajemną współpracę gospodarczą z agresorem. Stąd pojawia się hipoteza, że za zamachem stoją ukraińskie siły specjalne.
Choć prokuratura bada sprawę jako „próbę zabójstwa”, a nie klasyczny akt terroryzmu, komentatorzy nie mają wątpliwości: Europa Zachodnia staje się areną brutalnych, bezwzględnych porachunków wschodnich oligarchów i służb. Przenoszenie metod rodem z lat 90. i ukraińskich stref wpływów na ulice śródziemnomorskich kurortów pokazuje, że nikt w Europie nie może już czuć się bezpiecznie – zwłaszcza, gdy przestępcy bez trudu znajdują schronienie za naszą zachodnią granicą.
źr. wPolsce24 za sueddeutsche.de








