Zaczynają się wybory w Kalifornii. Czy prawica ma szansę odbić ją lewicy?

Kalifornia jest najbogatszym amerykańskim stanem, z PKB znacznie większym, niż następne w rankingu Teksas i Nowy Jork, ale też większym niż niektóre z rozwiniętych państw. Jest również stanem, który od bardzo dawna jest rządzony przez lewicę. Jej ostatnim republikańskim gubernatorem był Arnold Schwarzenneger, w latach 2003-2011, a od kilku lat Demokraci mają większość bezwzględną w obu izbach stanowego kongresu.
Życie jest coraz droższe
Równocześnie jednak życie w Kalifornii jest coraz trudniejsze, a wielki wpływ na to miały decyzje podejmowane przez rządzącą nią lewicę. Przepisy ekologiczne sprawiły, że benzyna kosztuje tam ponad 6 dolarów za galon, 40% powyżej średniej dla USA, a koszty mieszkań są jednymi z największych w USA. Równocześnie stan ten rywalizuje z Delaware w temacie największego bezrobocia, a mieszkańcy płacą najwyższy podatek dochodowy w USA.
Ten stan zwykle trafia też do czołówki rankingów w kategoriach bezdomności, narkomanii czy osób żyjących w biedzie. Zmaga się także z odpływem mieszkańców – skala emigracji jest tak duża, że po spisie powszechnym w 2020 Kalifornia straciła nawet jedno miejsce w Izbie Reprezentantów. W niedawnym sondażu aż 70% mieszkańców stwierdziło, że nie radzi sobie z kosztami życia, a 39% wyborców Demokratów uważa, że gospodarka ich stanu ma poważne kłopoty.
Republikanin prowadzi w sondażach
Wybory gubernatora Kalifornii zaplanowano na listopad, ale wcześniej odbędą się prawybory. Dziś zaczyna się w nich głosowanie korespondencyjne, a one same zaplanowano na 2 czerwca. Wybory gubernatora tak bogatego i ważnego stanu budzą zrozumiałe zainteresowanie w całym USA, bo ich zwycięzca automatycznie wejdzie po politycznej pierwszej ligi. Do niedawna dla wszystkich było jasne, że kto by nie wygrał, będzie to kandydat lewicy. Teraz jednak nie jest to już takie oczywiste. Na czele sondaży plasuje się bowiem od dawna Republikanin Steve Hilton. W najnowszym sondażu – zamówionym przez stanowy oddział Partii Demokratycznej – zajmuje pierwsze miejsce, remisując z najpopularniejszym kandydatem Demokratów, Xavierem Beccerą.
Hilton w przeszłości był doradcą brytyjskiego premiera Davida Camerona. W kampanii obiecywał radykalne zmiany. Chce m.in. ograniczyć liczbę regulacji środowiskowych i obniżyć podatki dochodowe, by zmniejszyć koszty życia, a także przeznaczyć należącą do tego stanu ziemię pod zabudowę, by zmniejszyć koszty kupna domu. Propozycja radykalnych zmian najwyraźniej dobrze rezonuje z wyborcami, bo nawet niektórzy kandydaci lewicy je zapowiadają. Jak zauważa Fox News, Hilton przyciągnął w kampanii największą ilość indywidualnych darczyńców, a na jego wiecach sale pękają w szwach.
Za dużo kandydatów lewicy
Na jego korzyść działa także system wyborczy. W Kalifornii w prawyborach rywalizują ze sobą wszyscy kandydaci, bez względu na przynależność partyjną, a dwaj, którzy dostaną najwięcej głosów, przechodzą do właściwych wyborów. Republikanie wystawili w nich tylko dwóch kandydatów, a z pozostałych sześciu jedyny, który nie jest Demokratą, szef stanowego Departamentu Edukacji, jest jeszcze bardziej lewicowy od nich. Oznacza to, że głosy lewicowego elektoratu są bardziej podzielone, co zwiększa szanse Republikanów w prawyborach. Partia Demokratyczna od dawna próbuje wpłynąć na część swoich mniej popularnych kandydatów, by wycofali się z tych wyborów, ale jak na razie nie przynosi to skutku.
Oczywiście zwycięstwo w prawyborach nie gwarantuje Hiltonowi zostania gubernatorem, bowiem czekają go jeszcze właściwe wybory, a w stanie, gdzie liczba zarejestrowanych Demokratów jest niemal dwa razy wyższa od liczby zarejestrowanych Republikanów zwycięstwo w nich nie będzie łatwe. Jak jednak zauważa telewizja Fox News, nawet Demokraci zgadzają się, że ich kandydaci w tych wyborach są co najwyżej przeciętni i brakuje wśród nich gwiazd. Beccera jest najbardziej znany z tego, że jako prokurator generalny Kalifornii złożył wiele pozwów przeciwko administracji Trumpa, a w czasach Bidena był doradcą ws. szczepień na COVID. Jedynym bardziej rozpoznawalnym kandydatem był kongresman Eric Swalwell, ale zrezygnował z tych wyborów gdy stał się bohaterem skandalu związanego z molestowaniem kobiet.
Miliarder wydał fortunę na kampanię
Ciekawym przypadkiem jest za to Tom Steyer. To miliarder i inwestor, który po zdobyciu fortuny został aktywistą klimatycznym i sponsorem lewicy i znajduje się w czołówce sondaży. Sami Demokraci przyznają jednak, że zawdzięcza to nie swoim zaletom, a absolutnej fortunie, jaką wydaje na kampanię wyborczą. Wydał na nią już 134 mln dolarów i jest spora szansa, że będzie to najdroższa kampania na stanowisko gubernatora w historii USA. Dla porównania drugi na tej liście Matt Mahan wydał na razie 13,8 mln, a Hilton 7,41. Co ciekawe, Steyer otrzymał oficjalne poparcie od socjalistycznego senatora Berniego Sandersa, który kiedyś stwierdził, że miliarderzy nie powinni istnieć. Komentatorzy zwracają jednak uwagę, że na jego niekorzyść może zadziałać to, że już zapowiedział podwyżki podatków i silniejsze regulacje środowiskowe, czyli to, co doprowadziło Kalifornię do obecnego kryzysu. Wśród lewicowych wyborców nie pomoże mu także fakt, że dorobił się swojej fortuny inwestując m.in. w paliwa kopalne czy prywatne więzienia.
Potencjalnym kandydatem Demokratów, który nie miałby problemów ze zwycięstwem, byłaby pochodząca z tego stanu Kamala Harris, była wiceprezydent. Sondaże, w których umieszczono ją wśród potencjalnych kandydatów, pokazywały, że prowadziłaby ze znaczną przewagą. Ostatecznie jednak postanowiła, że nie wystartuje, by skupić się na kolejnej próbie zdobycia prezydentury. Jak informuje Fox News, wielu Demokratów ma do niej o to ogromny żal.
Wybór między prawicą i prawicą?
O ile Hilton nie będzie miał łatwo w wyborach, o tyle system wyborczy Kalifornii może sprawić, że jej mieszkańcy nie będą mieli innego wyjścia, niż oddanie władzy lewicy. Jak bowiem wspomniano, do wyborów staną dwaj kandydaci, którzy zdobędą najwięcej głosów w prawyborach, bez względu na ich przynależność partyjną. Drugi kandydat Republikanów, były szeryf hrabstwa Riverside Chad Bianco, długo plasował się na drugim miejscu za Hiltonem. Jest też od niego dużo bardziej prawicowy – w kampanii zapowiedział m.in. koniec ze wsparciem dla nielegalnych imigrantów, znaczne ograniczenie regulacji, zwłaszcza środowiskowych, zwiększenie wydobycia ropy i gazu, a nawet rezygnację z podatku dochodowego i podatku od benzyny.
Po rezygnacji Swalwella dał się wyprzedzić Beccierze i Steyerowi, ale najnowszy sondaż pokazuje, że odrabia straty. Wyprzedził w nim Steyera o 2% i z wynikiem 12% brakuje mu już niewiele do Beccery i Hiltona. Jeśli trend się utrzyma, to obaj kandydaci w wyborach będą Republikanami. W Waszyngtonie krążą plotki, że perspektywa takiej sytuacji tak wystraszyła Demokratów, że sami odpalili skandal z Swalwellem, by zmusić go tym do rezygnacji.
źr. wPolsce24 za Fox News, CalMatters, Desert Sun











