Z tym sprzętem już nie polecisz. Linie lotnicze wprowadzają zakaz

Zgodnie z nowymi wytycznymi opublikowanymi przez przewoźnika, zakaz obejmuje roboty, które wyglądem przypominają ludzi lub zwierzęta, a także te, które naśladują ich ruchy lub zachowanie. Co istotne, restrykcje obowiązują „bez względu na rozmiar i przeznaczenie” urządzenia.
Inne rodzaje robotów – nieprzypominające istot żywych – nadal mogą być przewożone, pod warunkiem, że mieszczą się w bagażu podręcznym i spełniają surowe wymagania linii dotyczące baterii.
Dlaczego linie lotnicze boją się robotów?
Głównym powodem wprowadzenia blokady jest ryzyko związane z dużymi bateriami litowo-jonowymi, które zasilają zaawansowane maszyny. Southwest Airlines argumentuje, że urządzenia te stanowią zagrożenie podczas lotu.
Decyzja została przyspieszona przez niedawne wydarzenia. 30 kwietnia lot do San Diego został opóźniony o godzinę, ze względu na pasażera, który próbował wnieść na pokład samolotu robota humanoidalnego. Baterie urządzenia zostały ostatecznie skonfiskowane, ponieważ według personelu przekraczały dopuszczalne limity wielkości.
Aaron Mehdizadeh, właściciel firmy wynajmującej roboty, poinformował, że zakaz wprowadzono po tym, jak 10 maja podróżował z robotem na trasie z Las Vegas do Dallas. Zdjęcie tego robota miało zostać użyte w wewnętrznym komunikacie dla pracowników Southwest jako przykład urządzenia, na które należy uważać.
Spór o baterie
Właściciele robotów twierdzą, że ich urządzenia są bezpieczne. Mehdizadeh podkreśla, że jego robot korzysta z niestandardowego zestawu litowego o mocy 94 watogodzin, co mieści się w limitach Federalnej Administracji Lotnictwa. Porównuje on zasilanie swojego robota do zwykłej baterii z laptopa.
Aktualna polityka Southwest Airlines ogranicza pasażerów do jednego powerbanku lub przenośnej ładowarki, której moc nie może przekraczać 100 watogodzin. Jeśli bateria jest używana w trakcie lotu, pasażer musi mieć ją przy sobie i okazać ją na żądanie personelu.
źr. wPolsce24 za The Washington Times











