Wyjazd do Chin może zamienić się w pułapkę. Ostrzeżenie dla turystów i biznesmenów

Dla Chin kontynentalnych oraz Hongkongu obowiązuje 2. stopień zagrożenia - „Zachowaj zwiększoną ostrożność”, natomiast w przypadku Makau alert podniesiono do poziomu 3. „Rozważ rezygnację z podróży”. Waszyngton wprost ostrzega, że w razie zatrzymania konsulowie mogą nie mieć szans, by pomóc swoim obywatelom.
Pułapka bez wyjścia: cichy zakaz opuszczania kraju
Jednym z najgroźniejszych narzędzi chińskiego reżimu stały się tzw. zakazy wyjazdu "exit bans". Podróżni nie są informowani o objęciu restrykcjami – prawdy dowiadują się dopiero podczas próby wejścia na pokład samolotu powrotnego.
Zakazy te bywają utrzymywane przez lata. Lokalne władze używają ich jako bezwzględnego szantażu w sporach biznesowych lub po to, by zmusić rodziny uwięzionych do powrotu do Chin. Zatrzymani obywatele nie mogą opuścić terytorium ChRL nawet w celu ratowania życia lub podjęcia leczenia.
Zignorowanie tych zasad grozi natychmiastowym aresztowaniem i więzieniem:
- Prywatna wiadomość to gotowy akt oskarżenia: Każdy Twój SMS, e-mail czy wpis w mediach społecznościowych jest pod stałą kontrolą chińskich służb specjalnych. Za jedno zdanie krytyczne wobec władz, Komunistycznej Partii Chin czy sytuacji w Hongkongu – nawet wysłane z zagranicy jeszcze przed rozpoczęciem podróży – trafisz z lotniska prosto do aresztu śledczego.
- Bezwzględny zakaz jakiejkolwiek krytyki reżimu: Luźna uwaga rzucona w internecie lub w prywatnej rozmowie może zostać zakwalifikowana jako zamach na bezpieczeństwo narodowe. Oznacza to brutalne przesłuchania, brak kontaktu z rodziną, odcięcie od pomocy konsularnej i wieloletni wyrok w chińskim zakładzie karnym.
- Zdjęcie policjanta to prosta droga za kratki: Trzymaj się z dala od jakichkolwiek zgromadzeń i demonstracji. Wyciągnięcie smartfona i sfotografowanie mundurowego, radiowozu lub interwencji służb zostanie natychmiast potraktowane jako szpiegostwo i prowokacja, kończąc się bezpardonowym zatrzymaniem.
Szczególnie narażeni na celownik chińskich służb są przedsiębiorcy, dziennikarze oraz pracownicy naukowi. Amerykański rząd apeluje do każdego, kto mimo wszystko decyduje się na wyjazd, o „całkowite wtopienie się w tłum” i usunięcie z urządzeń elektronicznych wszelkich treści, które reżim w Pekinie mógłby uznać za niepożądane.
„Demokracja” po chińsku: totalna kontrola i cele więzienne
Współczesne Chiny redefiniują pojęcie „demokracji”, sprowadzając je do fasadowych haseł maskujących totalną inwigilację i bezwzględną dyktaturę Komunistycznej Partii. W praktyce ta „demokratyczna” rzeczywistość oznacza, że za pojedynczą prywatną wiadomość czy jedno nieodpowiednie zdjęcie każdy, nie tylko obywatel tego kraju, może zniknąć bez śladu w więziennym systemie.
źr. wPolsce24 za FoxNews









