Koniec amerykańskiego „parasola” nad Starym Kontynentem? USA wycofują wojska z Niemiec

Z Waszyngtonu płynie jasny komunikat: Ameryka nie zamierza dłużej finansować bezpieczeństwa państw, które w kluczowych momentach blokują jej działania strategiczne. Decyzja o wycofaniu 5 000 żołnierzy z baz w Niemczech to efekt narastającego sporu między Białym Domem a rządem kanclerza Friedricha Merza.
„Sojusz to ulica dwukierunkowa”
Marco Rubio w swoich ostatnich wystąpieniach sformułował doktrynę „nowego realizmu”. Sekretarz Stanu otwarcie pyta:
„Skoro Europa nie pozwala nam korzystać z baz, które sami finansujemy i obsadzamy dla ich obrony, to dlaczego wciąż tam jesteśmy?”.
Głównym punktem zapalnym była odmowa Niemiec dotycząca udostępnienia przestrzeni powietrznej oraz baz logistycznych dla amerykańskich operacji na Bliskim Wschodzie.
Rubio podkreślił, że zasada „Alliances must work both ways” (Sojusze muszą działać w obie strony) jest teraz fundamentem polityki zagranicznej USA.
Jeśli partnerzy nie wspierają interesów Ameryki, to Stany Zjednoczone nie widzą powodu, by utrzymywać kosztowną obecność wojskową na ich terytorium.
Pentagon przechodzi do czynów
To, co zaczęło się od wpisów w mediach społecznościowych i twardych przemówień, przerodziło się w konkretne decyzje. Pentagon potwierdził, że proces redukcji wojsk w Niemczech potrwa od 6 do 12 miesięcy. Plan obejmuje nie tylko wycofanie zespołu bojowego, ale także odwołanie planowanego wcześniej rozmieszczenia nowoczesnych jednostek artylerii długodystansowej.
Eksperci wskazują, że to najpoważniejszy kryzys w relacjach transatlantyckich od dekad. Choć Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte próbuje tonować nastroje, przyznaje, że „Europejczycy odebrali już wiadomość” o głębokim rozczarowaniu Waszyngtonu.
Co to oznacza dla Europy?
Decyzja o wycofaniu wojsk z Niemiec stawia pod znakiem zapytania tzw. „parasol nuklearny” i dotychczasowe gwarancje amerykańskeigo bezpieczeństwa.
Główne punkty zapowiadanej zmiany to:
-
Wzmocnienie „europejskiego filaru”: Państwa UE, z Niemcami i Francją na czele, muszą w trybie pilnym zwiększyć wydatki na zbrojenia do poziomów znacznie przekraczających dotychczasowe 2% PKB.
-
Koniec „państwa opiekuńczego” kosztem armii: Rubio wprost skrytykował europejskie rządy za finansowanie programów socjalnych kosztem zdolności obronnych.
-
Strategicznia autonomia: Europa staje przed koniecznością budowy własnego systemu odstraszania, niezależnego od nastrojów politycznych w Waszyngtonie. Pytanie tylko, czy europejscy liderzy są na to gotowi?
Szansa dla Polski
Ruch Marco Rubio i administracji USA to brutalne przebudzenie dla Starego Kontynentu. To także szansa dla polskich władz, które mogą przejąć część amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech.
Przekaz ludzi Donalda Trumpa jest czytelny: lojalność musi być wzajemna. Dla Polski i krajów wschodniej flanki NATO sytuacja ta jest szczególnie istotna, może bowiem oznaczać przesunięcie ciężaru amerykańskiej obecności bardziej na wschód (do krajów wykazujących większą lojalność) lub całkowitą redefinicję obecności USA w Europie.
Jedno jest pewne, era „darmowego bezpieczeństwa” właśnie się zakończyła.
źr. wPolsce24 za DW/YT/X











