Owacje na stojąco. Co Marco Rubio powiedział w Monachium, że wzbudził taki entuzjazm europejskich polityków?

Jak relacjonuje BBC sala była wypełniona po brzegi: generałowie i admirałowie, premierzy i prezydenci, dyplomaci, ambasadorzy, europejscy politycy – wszyscy nerwowo czekali na to, co ma do powiedzenia czołowy polityk prezydenta Donalda Trumpa.
A on zaczął od krytyki dezindustrializacji i wezwał do ochrony granic przed masową imigracją. Potem jednak powiedział to, na co wszyscy czekali.
- Chcemy, aby Europa była silna i żeby przetrwała – podkreślił sekretarz stanu. Jak wyjaśnił, dosadny ton wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa ma na celu pobudzenie i odrodzenie stosunków z Europą.
- Podczas gdy nagłówki gazet zapowiadają koniec ery transatlantyckiej, niech będzie jasne dla wszystkich, że nie jest to ani naszym celem, ani pragnieniem – dodał Rubio, nazywając Amerykę „dzieckiem Europy”, a Europejczyków „przyjaciółmi”.
Odpowiadając na pytania przewodniczącego MSC Wolfganga Ischingera Rubio podkreślił, że USA będą nadal robić wszystko, aby zakończyć wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, choć Waszyngton nie wie, czy Kreml chce tego na poważnie.
Przemówienie Rubio zostało z dużym zadowoleniem i ulgą przyjęte przez europejskich polityków zebranych w hotelu Bayerischer Hof. Wszyscy mieli bowiem w pamięci niezwykle mocną przemowę wiceprezydenta USA J.D. Vance’a przed rokiem, którą w Europie uznano niemal powszechnie za konfrontacyjną. J.D. Vance oskarżył Europę o odejście od własnych wartości, stosowanie cenzury, ignorowanie wyborców i prześladowanie chrześcijan. Uznał to za największe zagrożenie dla Starego Kontynentu.
Przemowa Marca Rubio podobała się tak bardzo, że na zakończenie sekretarz stanu otrzymał owację na stojąco.
źr. wPolsce24 za PAP/BBC











