Świat

Uczą się latać dronami, by być gotowymi na wojnę. Czy doczekamy się takich kursów w Polsce?

opublikowano:
Tajwańczycy uczą się latać dronami, by być gotowymi na chińską inwazję
(fot. ilustracyjna Pixabay)
Mieszkańcy Tajwanu uczą się pilotażu dronów, by być gotowymi na wojnę z Chinami. Czy w Polsce zostaną wprowadzone podobne kursy dla obywateli?

Dla Tajwańczyków groźba wojny jest czymś codziennym. Ta wyspa była ostatnią częścią terytorium Chin, której podczas wojny domowej nie udało się zdobyć komunistom. Dziś to niepodległe, demokratyczne państwo, ale reżym w Pekinie nadal traktuje je jako zbuntowaną prowincję – i regularnie sugeruje, że przyłączy ją ponownie do reszty kraju, nawet, jeśli będzie to wymagało inwazji zbrojnej. 

Chcą być gotowi

W ostatnich latach napięcia między Chinami i Tajwanem znacząco wzrosły. Sprawiło to, że wielu Tajwańczyków zainteresowało się obroną cywilną. Na wyspie działa już ok. 30 organizacji, które oferują kursy uczące cywili umiejętności, które mogą przydać się w razie wojny, jak pierwsza pomoc czy ratownictwo medyczne. W maju do ich programów doszedł kolejny element – nauka pilotażu dronów. 

To ewidentnie efekt wojny na Ukrainie. Drony są tam wykorzystywane powszechnie. Początkowo używano głównie dużych, wojskowych maszyn, jak słynne tureckie Bayraktary. Wraz z postępami konfliktu zaczęto jednak szeroko stosować także zwykłe drony FPV, którymi przed wojną latali hobbyści.

Z torów wyścigowych na front

FPV to angielski skrót od frazy „widok w pierwszej osobie”. Nazywa się je tak, bowiem ich pilotaż odbywa się za pomocą pokładowej kamery umieszczonej na dziobie, która wysyła obraz z pokładu do specjalnych gogli na głowie operatora. Takie drony mają bardzo prostą konstrukcję. Mają cztery silniki, a dronem steruje się zmniejszając lub zwiększając ich obroty. Co więcej, takie drony są relatywnie tanie – jeden kosztuje kilkaset dolarów, podczas gdy np. pocisk do wyrzutni Javelin to koszt ćwierć miliona dolarów – i łatwe w produkcji. Można je składać z dostępnych na rynku cywilnym elementów po krótkim przeszkoleniu.

Ukraińcy doczepiają do nich improwizowane wyrzutniki bomb czy głowice od granatników przeciwpancernych. I chociaż sami przyznają, że to gorsza alternatywa dla „klaszycznego” uzbrojenia, to nie da się ukryć, że takie drony okazały się być zaskakująco skuteczne.

Zwiad i misje ratownicze 

Jak zauważa dziennik Guardian, tajwańskie szkolenia mają nieco inny charakter. Władze tej wyspy nie chcą, by cywile atakowali dronami czołgi czy logistykę. Ale liczą, że w razie wojny pomogą w takich zadaniach, jak zwiad czy akcje poszukiwawczo-ratownicze. Tajwan to bardzo górzysta wyspa, a trudny teren sprawia, że znaczenie dronów w takich akcjach jest ogromne.

Jeden z takich kursów organizuje organizacja pozarządowa Kuma Academy. Jej rzecznik prasowy Tang Tsung-yi powiedział dziennikarzom, że celem ich kursów jest zaznajomienie cywili z możliwościami dronów na polu walki. Dodał, że chcą, by w razie wojny wyszkoleni przez nich operatorzy mogli przejść od pasywnej obrony cywilnej, jak pobyt w schronach, do bardziej aktywnej roli w obserwacji zagrożeń i dzieleniu się informacjami. Może i nie jestem żołnierzem, ale jeśli chińska inwazja będzie miała miejsce, chcę mieć możliwość pomóc – powiedział im anonimowo jeden z uczestników kursu, na co dzień pracownik firmy zbrojeniowej.

Poznają podstawy pilotażu 

Kursanci szkolą się na małych dronach, o wadze poniżej stu gramów, wyprodukowanych w całości na Tajwanie. W przeciwieństwie do wielu hobbystycznych maszyn, nie mają one GPSu ani autopilot. Tę decyzję podjęto celowo. Instruktorzy chcą, by kursanci byli w stanie latać nimi nawet w warunkach zagłuszania elektronicznego, przez które takie systemy pomocy w pilotażu mogą przestać działać. Organizacja jest w stanie wyszkolić 75 operatorów miesięcznie. Zainteresowanie jest ogromne, wszystkie miejsca są już zarezerwowane do sierpnia. 

Na lekcji, w której wzięli udział dziennikarze, był pełny przekrój tajwańskiego społeczeństwa – dwójka nastolatków i dorośli w wieku od 30 do ponad 60 lat. Ponad połowa to kobiety. Na zdjęciu widać, że na ścianie powieszono podpisaną przez żołnierzy flagę Ukrainy z tryzubem. 48-letni Pan Chien-chin, pracownik gastronomii, dostał brawa, gdy za pierwszym razem udało mu się pokonać wyznaczony stożkami drogowymi tor. To jak zdobycie nowej umiejętności, czegoś, czego będę musiał użyć, jeśli będzie mi to kiedyś potrzebne – powiedział.

W tym samym kursie uczestniczy 65-letnia emerytka Karren Wang. Powiedziała dziennikarzom, że uznała, że w jej wieku latanie dronami jest najlepszym sposobem, by mogła pomóc w ewentualnym kryzysie. Po zajęciach oceniła, że jej pierwszy lot nie był najgorszy. Dodała, że na kursie panuje miła atmosfera, a wszyscy wspierają się nawzajem. Nawet jak się paskudnie rozbijesz, i tak powiedzą: dobra robota – zażartowała.

Chcą się odciąć od chińskich fabryk

To nie jest jedyny taki kurs. Jak informuje Guardian, wiele tajwańskich szkół organizuje teraz letnie obozy, na których uczniowie nie tylko uczą się pilotażu dronów, ale także tego jak się je buduje. W 2024 roku władze wyspy obniżyły także, do 14 lat, minimalny wiek potrzebny do zarejestrowania drona. Tajwańska Administracja Lotnictwa Cywilnego poinformowała, że w grudniu liczba zarejestrowanych dronów przekroczyła 39 tysięcy.

Wiele elementów dronów, które są używane na Ukrainie, powstało w chińskich fabrykach, które w ostatnich latach praktycznie zmonopolizowały rynek dronów FPV. Dla Tajwanu, z oczywistych względów, jest to poważny problem. Dla Ukraińców ta sytuacja też nie jest całkiem komfortowa, bo Pekin to bliski sojusznik Kremla.

Równocześnie jednak Tajwan ma jeden z najbardziej zaawansowanych przemysłów elektronicznych na świecie. Produkuje także własne drony, a te stają się coraz bardziej popularne. Tylko w zeszłym roku eksport tajwańskich dronów do Europy wzrósł czterdziestokrotnie. W pierwszym kwartale obecnego roku wyeksportowano ich więcej niż w całym 2025. Największymi klientami są Polska i Czechy, ale tajemnicą poliszynela jest to, że te drony trafiają z tych państw prosto na ukraiński front. Trafiają tam też elementy, których ukraińscy producenci dronów – obecnie zajmuje się tym ponad sto firm – nie są w stanie stworzyć samodzielnie, jak kontrolery lotu czy sterowniki silników.

Władze Tajwanu chciałyby całkowicie odciąć się od chińskich łańcuchów zaopatrzenia w temacie produkcji dronów. Niestety te plany otrzymały niedawno potężny cios. Prezydent Lai Ching-te promował ambitny dodatkowy budżet wojskowy, o wartości 40 mld dolarów, w którym znalazłyby się pieniądze na rozwój dronów. Budżet, który przyjął ostatecznie zdominowany przez opozycję parlament, był jednak pozbawiony pieniędzy na ich produkcję.

źr. wPolsce24 za Guardian

Świat

Pierwszy taki zakaz w Hiszpanii. Walencja wyrzuca burki i nikaby ze szkół

opublikowano:
czennice noszące pełne zasłony islamskie nie wejdą na lekcje w Walencji. Nowe przepisy przewidują dotkliwe kary dyscyplinarne z wydaleniem ze szkoły włącznie
czennice noszące pełne zasłony islamskie nie wejdą na lekcje w Walencji. Nowe przepisy przewidują dotkliwe kary dyscyplinarne z wydaleniem ze szkoły włącznie. Zdjęcie ilustracyjne (fot. pixabay)
Wspólnota Walencka przełamuje dotychczasowe tabu w hiszpańskiej edukacji i jako pierwszy region w kraju wprowadza zakaz zakrywania twarzy w szkołach. Choć władze oficjalnie tłumaczą regulacje względami bezpieczeństwa i koniecznością identyfikacji uczniów, w tle toczy się zażarty spór o granice wolności religijnej, integrację imigrantów i prawa kobiet.
Świat

Tragedia na trasie Madryt–Sewilla. Zderzenie dwóch pociągów, dziesiątki ofiar i rannych

opublikowano:
A general view showing the derailed carriages of the two high-speed trains (AVE in Spanish symbols), one of Renfe and another of Iryo, that have crashed in the village of Urda, Toledo, Spain, 28 October 2026. At least ten people have been killed, Spanish media reported. EPA/ISMAEL HERRERO Dostawca: PAP/EPA.
Czarny dzień hiszpańskiej kolei. Co najmniej 46 zabitych po zderzeniu składów pod Toledo (fot. PAP/EPA)
Tragiczny bilans porannego wypadku kolei dużych prędkości w środkowej Hiszpanii. W prowincji Toledo doszło do zderzenia dwóch pociągów pasażerskich relacji Madryt–Sewilla. Według najnowszych informacji zginęło co najmniej 46 osób, a dziesiątki zostały ranne. Siła uderzenia zepchnęła wagony z nasypu do rowu, a lokalne władze przekształcają hale sportowe w tymczasowe szpitale polowe.
Świat

Sensacja w Izraelu! Wielki paraliż po wyborach

opublikowano:
Benjamin Netanjahu
Są pierwsze wyniki wyborów w Izraelu. (fot. {PAP/EPA/JEWEL SAMAD)
Najnowsze sondaże exit poll po wyborach w Izraelu zwiastują pat polityczny i wielotygodniowe negocjacje koalicyjne. Obóz premiera Benjamina Netanjahu według wstępnych danych zdobył około 50 mandatów.
Świat

Ukrył ciało pod domem, a teraz wymknął się z więzienia. Wyznaczono nagrodę za niebezpiecznego mordercę

opublikowano:
Mężczyzna przebywający w więzieniu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Dramatyczne wydarzenia w stanie Tennessee. 28-letni Jacob Allen Morley, odsiadujący wyrok dożywocia za bezwzględne morderstwo, zdołał uciec z zakładu karnego. Mężczyzna sforsował ogrodzenie więzienia, ukradł potężnego pikapa z pobliskiej farmy i odjechał w nieznanym kierunku. Trwa masowa obława z udziałem sił stanowych i śmigłowców.
Świat

Co piąty urzędnik straci pracę. Zastąpi ich algorytm

opublikowano:
Kobieta pracująca przy laptopie
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Holenderski rząd ogłosił przełomowy plan restrukturyzacji sektora publicznego. W ciągu najbliższej dekady zatrudnienie w państwowych urzędach ma spaść o 20%, a zlikwidowane etaty zastąpi automatyzacja oraz sztuczna inteligencja. Celem programu jest podniesienie wydajności pracy przy jednoczesnym wygenerowaniu oszczędności sięgających 3,5 miliarda euro.
Świat

Putin chce cofnąć NATO do 1997 roku! Warszawa walczy o bazy

opublikowano:
3 (15)
Negocjacje za plecami Europy. Moskwa żąda likwidacji baz w Polsce! (fot. wPolsce24)
W połowie listopada w Abu Zabi ma dojść do kluczowych rozmów trójstronnych z udziałem Rosji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych – całkowicie z pominięciem unijnych liderów. Brytyjski dziennik „The Telegraph” ujawnia, że Władimir Putin zamierza wykorzystać negocjacje pokojowe do uderzenia w fundamenty bezpieczeństwa naszego kontynentu. Moskwa forsuje żądanie likwidacji baz NATO na wschodniej flance i powrotu do granic sojuszu z 1997 roku. W tym samym czasie Warszawa podejmuje twardą grę dyplomatyczną w Waszyngtonie.