TSUE przeciwko ochronie dzieci. Tego orzeczenia powinni się wstydzić!

Przypomnijmy: rząd Viktora Orbana w 2021 roku przyjął ustawę, która – obok zaostrzenia kar za przestępstwa pedofilskie – wprowadzała ograniczenia dotyczące prezentowania treści związanych z homoseksualnością, zmianą płci oraz tematami tożsamości płciowej w przekazach kierowanych do nieletnich.
Była to próba ochrony dzieci przed treściami, które mogą wpływać na rozwój i postrzeganie tożsamości oraz nakłaniać do decyzji, których skutki są czasem nieodwracalne i mogą skończyć się dramatem w życiu dorosłym. Mowa oczywiście o chirurgicznej lub chemicznej tzw. tranzycji, czyli zmianie płci.
TSUE: to dyskryminacja
Innego zdania był Trybunał w Luksemburgu. W swoim wyroku uznał, że przepisy naruszają prawo unijne – w szczególności zakaz dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną.
Według TSUE regulacje te godziły również w prawo do godności, życia prywatnego oraz swobodę wypowiedzi. Co więcej, Trybunał po raz pierwszy w takiej sprawie stwierdził naruszenie art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli katalogu podstawowych wartości, na których rzekomo opiera się wspólnota.
Co ciekawe TSUE podkreślił, że państwa członkowskie mają prawo same regulować dostęp nieletnich do określonych treści, ale muszą robić to w sposób zgodny z prawem unijnym. Czyli mogą regulować, ale... w rzeczywistości nie mogą.
Krytycy wyroku wskazują jednak, że takie podejście w praktyce ogranicza możliwość prowadzenia własnej polityki wychowawczej i kulturowej przez państwa narodowe.
Orzeczenie, które będzie dzielić
Wyrok TSUE z pewnością nie zakończy sporu – raczej go pogłębi. Dla jednych to obrona równości i praw mniejszości, dla innych ingerencja w kompetencje państw i ograniczanie możliwości ochrony dzieci przed agresywnym suflowaniem im życiowych postaw i to w okresie, kiedy tak naprawdę nie są one jeszcze w pełni świadomymi swojej seksualności dojrzałymi ludźmi.
źr. wPolsce24 za PAP











