Trump kończy z jakąkolwiek "polityką klimatyczną". Niemcy już płaczą nad losem planety

Decyzję ogłosili prezydent Trump oraz szef EPA Lee Zeldin. Jej skutkiem jest zniesienie podstawy prawnej dla niemal wszystkich obowiązujących w USA regulacji klimatycznych, w tym norm emisji spalin wynikających z ustawy Clean Air Act.
Trump określił ten krok jako „największe działanie deregulacyjne w historii Stanów Zjednoczonych”. Według prezydenta zniesienie regulacji ma przynieść Amerykanom oszczędności rzędu 1,3 biliona dolarów. Jego zdaniem dotychczasowe przepisy miały „katastrofalny wpływ” na gospodarkę, zwłaszcza na przemysł motoryzacyjny, oraz przyczyniały się do wzrostu kosztów życia.
Natychmiastowa krytyka z Niemiec
Decyzja Waszyngtonu spotkała się z ostrą reakcją w Europie. Niemiecki minister środowiska Carsten Schneider ocenił w rozmowie z radiem Deutschlandfunk, że działania administracji Trumpa są „motywowane ideologicznie”, bo... mają na celu zwiększenie zysków ze sprzedaży ropy i gazu.
Schneider podkreślił, że Unia Europejska podtrzymuje swoje cele klimatyczne i – jak zaznaczył – opiera decyzje na podstawach naukowych oraz odpowiedzialności wobec mieszkańców Europy i świata. Zapewnił, że UE będzie kontynuować politykę redukcji emisji.
Głos byłych polityków i organizacji ekologicznych
Decyzję skrytykował również były prezydent USA Barack Obama, który stwierdził, że cofnięcie regulacji sprawi, iż Stany Zjednoczone staną się „mniej bezpieczne, mniej zdrowe i mniej zdolne do walki ze zmianami klimatycznymi”. Jego zdaniem działania administracji Trumpa sprzyjają interesom przemysłu paliw kopalnych.
Organizacja Greenpeace zarzuciła prezydentowi USA rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat zmian klimatu. Przedstawiciele organizacji ocenili, że deregulacja przyniesie korzyści koncernom naftowym, a jej koszty poniosą społeczeństwa.
Szerszy kontekst
Stany Zjednoczone są obecnie drugim – po Chinach – największym emitentem dwutlenku węgla na świecie. Według tzw. konsensusu naukowego, choć należy uczciwie przyznać, że jest bardzo wielu naukowców prezentujących także odmienne opinie, emisje gazów cieplarnianych są głównym czynnikiem zmian klimatycznych wywołanych działalnością człowieka.
Od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu administracja USA ogranicza finansowanie działań na rzecz tzw. ochrony klimatu oraz badań naukowych. W styczniu Stany Zjednoczone formalnie wycofały się także z Porozumienia Paryskiego z 2015 roku, podpisanego przez blisko 200 państw.
źr. wPolsce24 za dw.com











