Skandal w Holandii. Wielka korekta klimatu. Wymazali upały z historii? „Zniknęło 16 fal gorąca, teraz prawda wychodzi na jaw”

Wielka korekta „świętej instytucji”
Królewski Holenderski Instytut Meteorologiczny (KNMI), będący odpowiednikiem polskiego IMGW, w 2016 roku dokonał drastycznej zmiany w danych historycznych ze stacji De Bilt. Dzienne temperatury maksymalne z lat 1901–1950 zostały obniżone nawet o 1,9°C.
Skutek? Legendarne, upalne lato 1947 roku, które starsze pokolenia zapamiętały jako „ogień na polach”, w oficjalnych tabelach stało się nagle sezonem łagodnym. W sumie z bazy danych wyparowało 16 historycznych fal upałów. Czy na tej podstawie budowano narrację, że dzisiejsze ocieplenie nie ma odpowiednika w historii, co stało się fundamentem pod radykalne decyzje polityczne i gospodarcze?
Niezależni badacze kontra system
Manipulacja nie umknęła uwadze czwórki badaczy, którzy zakwestionowali metodę KNMI. Choć instytut początkowo ignorował krytykę, w 2021 roku opublikowano recenzowaną analizę, która bezlitośnie wykazała błędy. Wykazano, że metoda systematycznie „wymazywała” historyczne ekstrema pogodowe.
W 2026 roku sytuacja uległa zmianie. KNMI po cichu zmodyfikowało swoje podejście, a do oficjalnych rekordów... „pstryk” i wróciło siedem z wymazanych wcześniej fal upałów, w tym morderczy żar z 1947 roku.
Klijnstra: „Witajcie w klubie tych, którzy przestali ufać”
Aktor Redbad Klijnstra w swoim emocjonalnym wpisie na platformie X zauważa, że dla Holendrów to moment graniczny. Przez wieki wierzyli oni, że państwo i nauka są kryształowo uczciwe:
„Polacy tę wiarę stracili dawno – rozbiory, kłamstwa władzy ludowej, Okrągły Stół. My wiemy, że każda władza kłamie, gdy jej wygodnie. Holendrzy dopiero teraz zaczynają to rozumieć” – pisze Klijnstra.
Globalna korekta klimatu
Co ciekawe, z podobnymi oskarżeniami mierzy się nie tylko Holandia. Po głośnej aferze w Niderlandach, przypomniano podobną sprawę w Wielkiej Brytanii.
Śledztwo obywatelskie ujawniło, że rządowa agencja Met Office mogła wykorzystywać dane z ponad 100 nieistniejących stacji meteorologicznych, by uzasadnić radykalną politykę „Net Zero”.
Brytyjski dziennikarz śledczy Ray Sanders, korzystając z prawa do informacji publicznej (FOI), przeprowadził drobiazgową kontrolę sieci pomiarowej lokalnego Met Office. Wyniki jego śledztwa są wstrząsające: Sanders twierdzi, że aż 103 z 302 stacji, które rzekomo dostarczają oficjalne dane o temperaturze, po prostu nie istnieje w terenie.
Zarzuty sugerują, że dane z tych „widmowych” punktów mogły służyć do sztucznego zawyżania średnich temperatur, co bezpośrednio napędza narrację o rekordowych upałach. Met Office odpiera zarzuty, tłumacząc się procedurami statystycznymi, ale... napiszmy bardzo ogólnie: zaufanie społeczne zostało wystawione na ciężką próbę.
Nie tylko Europa: Globalny trend „korekt”?
Przypadek holenderskiego KNMI i brytyjskiego Met Office wpisuje się w szerszy obraz kontrowersji, które od lat budzą emocje wśród niezależnych analityków.
-
USA (NOAA i NASA): Krytycy tacy jak Tony Heller od lat wskazują na proces tzw. ujednolicania danych. Twierdzą oni, że amerykańskie agencje systematycznie obniżają temperatury z lat 30. XX wieku (okres wielkich susz) i podwyższają te współczesne, co sprawia, że trend ocieplenia wygląda na bardziej stromy niż w danych surowych.
-
Australia (Bureau of Meteorology - BoM): Australijski urząd był wielokrotnie oskarżany o ignorowanie rekordowo niskich temperatur z przeszłości (np. z 1910 roku) i stosowanie algorytmów, które „wygładzają” historyczne fale mrozów, faworyzując odczyty wskazujące na ocieplenie.
-
Islandia: Kilka lat temu islandzcy meteorolodzy publicznie protestowali przeciwko temu, jak międzynarodowe bazy danych (GISS) „poprawiały” ich lokalne odczyty z okresu 1920–1940, usuwając z historii odnotowane wtedy ocieplenie.
Cena „poprawiania” historii
Wszystkie opisywane tu sprawy mają oczywiście zarówno wymiar wizerunkowy, pogłębiając brak zaufania do oficjalnych rządowych i globalnych instytucji. Równie ważny jest jednak aspekt finansowy i polityczny, bo na podstawie danych - które częściowo mogą być fałszywe - buduje się nową politykę, nie tylko dla Starego Kontynentu, ale także dla Stanów Zjednoczonych czy Australii.
W oryginalnym wpisie dotyczącym Holandii portal Electroverse podkreśla, że na podstawie zmanipulowanych danych budowano politykę, przez którą m.in. rolnicy tracili środki do życia, a gospodarka płaciła wysoką cenę. T
Truizmem jest oczywiście konstatacja, iż nie tylko w Niderlandach zachodziły podobne procesy.
Dziś, gdy prawda wychodzi na jaw, w dyskusjach dotyczących wspomnianych wyżej skandali pojawiają się oczywiście pytania o odpowiedzialność polityków, urzędników i profesorów, którzy firmowali te zmiany swoimi nazwiskami.
Wraca także pytanie o to, czy cały konsensus klimatyczny nie jest zbudowany na podobnych półprawdach i manipulacjach?
źr. wPolsce24











