Tajemniczy obiekt latający nad Strefą 51. Youtuber zrobił mu zdjęcie

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Popularny amerykański youtuber Anders Otteson sfotografował tajemniczy obiekt latający w pobliżu Strefy 51 w Nevadzie.
-
Strefa 51 to w rzeczywistości poligon testowy USAF, gdzie od dekad sprawdzane są najbardziej tajne samoloty wojskowe, m.in. U-2, SR-71, F-117 i B-2.
-
Podczas nocnej obserwacji Otteson usłyszał silniki odrzutowe i za pomocą kamery termowizyjnej dostrzegł bombowiec B-2 oraz drugi, nieznany samolot.
-
Zdjęcie przedstawia dwusilnikową maszynę o trójkątnym kształcie, która nie pasuje do żadnego oficjalnie znanego amerykańskiego samolotu.
-
Eksperci spekulują, że może to być prototyp nowej, ściśle tajnej konstrukcji stealth testowanej razem z bombowcem B-2.
Strefa 51, zwana też Groom Lake – od znajdującego się obok niej suchego, słonego jeziora – lub Dreamland, to tajemnicza placówka Amerykańskich Sił Powietrznych (USAF) w Nevadzie, która oficjalnie jest częścią kalifornijskiej bazy Edwards AFB. Ta placówka jest inspiracją dla wielu popularnych teorii spiskowych. Najpopularniejsze twierdzą, że amerykański rząd trzyma tam statki kosmitów – w tym ten, który rzekomo rozbił się w 1947 roku w Meksyku – oraz ich ciała, pracuje nad pozyskaniem z nich pozaziemskich technologii lub spotyka się w niej z przedstawicielami obcych cywilizacji. Ma w niej również pracować nad szczególnie tajnymi technologiami, jak podróże w czasie czy kontrola pogody.
Prawda jest dużo bardziej przyziemna, choć nie mniej fascynująca. Strefa 51 to w rzeczywistości poligon, na którym USAF testuje swoje najtajniejsze nowe samoloty. Ta baza została założona przez CIA celem przetestowania szpiegowskiego samolotu U-2, który latał później nad ZSRS. Testowano tutaj także jego następcę, SR-71, a także „niewidzialne” bombowce B-2 i F-117.
W okresie zimnej wojny testowano tam również sowieckie myśliwce, których posiadanie przez USA mogłoby wywołać kryzys dyplomatyczny.
Anders Otteson to autor popularnego kanału Uncanny Expeditions, na którym publikuje relacje ze swoich wypraw do tajemniczych miejsc związanych z amerykańskim wojskiem i przemysłem zbrojeniowym. 14 stycznia wybrał się w okolice Groom Lake. W trakcie tej wyprawy udało mu się zrobić zdjęcie niezwykłego obiektu latającego.
Latający trójkąt
W rozmowie z portalem The Aviationist Otteson wyjaśnił, że rozbił obóz przy drodze, która prowadzi do głównej bramy Strefy 51. W nocy usłyszał w dolinie coś, co brzmiało jak silniki odrzutowe. Samoloty nie miały włączonych świateł nawigacyjnych, więc sięgnął po kamerę termowizyjną i zaczął się przypatrywać niebu.
Zobaczył bombowiec B-2, który przeleciał mu nad głową. Wkrótce nad pobliskimi wzgórzami zauważył smugi kondensacyjne innego samolotu. Był jednak za daleko, by zrobić mu zdjęcie. Otteson zdecydował się podejść bliżej bazy i udało mu się w końcu zrobić mu fotografię.
Na jego zdjęciu widać dwusilnikowy samolot w kształcie trójkąta. Amerykanie mają obecnie trzy „trójkątne” samoloty, nazywane popularnie dorito – od kształtu popularnych chipsów. Są to wspomniane wcześniej F-117, B-2 i jego następca, B-21. Boeing pracuje obecnie także nad pierwszym myśliwcem szóstej generacji, F-47. Używają także „niewidzialnego” drona RQ-170 Sentinel.
Kształt pojazdu sfotografowanego przez Ottesona nie przypomina jednak żadnej z tych maszyn. Youtuber przyznał, że istnieje pewna szansa, że jego zdjęcie to złudzenie optyczne, a ten samolot to był po prostu kolejny B-2, ale jest przekonany, że to zupełnie inna maszyna.
Widziano go już wcześniej?
Co ciekawe, to nie jest jedyne jej zdjęcie. Jak informuje portal Aviationist, niemal identyczny samolot sfotografowano w biały dzień w lutym 2014 roku nad Wichitą w stanie Kansas. Nie wiadomo, czy to na pewno ta sama maszyna, ale podobieństwo jest uderzające.
Miesiąc później trzy podobne maszyny udało się sfotografować, gdy leciały na dużej wysokości nad Amarillo w Teksasie, chociaż ich kształt był nieco inny, bardziej przypominały bumerang niż trójkąt.
W rozmowie z Joergiem Arnu z youtubowego kanału Dreamland Resort Otteson ujawnił też inny zastanawiający fakt. W trakcie swojej obserwacji słuchał rozmów przez radio między Strefą 51 i B-2, a w ich trakcie padło wiele dziwnych słów, jak „musztarda”, „precel” czy „czosnek”. Takie słowa to szyfr, który jest czasem używany przez załogi wojskowych samolotów.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale liczba tych słów i kontekst wskazują, że lot B-2 nie był zwykłą misją treningową. Zauważył także, że tajemniczy samolot zachowywał ciszę radiową – być może komunikował się przy pomocy bezpieczniejszej metody niż radio.
W trakcie tej rozmowy Arnu wygłosił też swoją teorię: Wszystkie dotychczasowe „trójkątne” samoloty mają obniżoną wykrywalność dla radarów. Jego zdaniem być może ten samolot wysłano w powietrze razem z B-2, by porównać w praktyce ich przekroje radarowe.
Amerykanie testują nową zabawkę?
Mimo tego, że od obserwacji w Wichita minęło już wiele lat, USAF nie zająknęły się słowem o tym, co wtedy udało się sfotografować. W tym milczeniu skądinąd nie ma nic dziwnego. Prace nad F-117 rozpoczęto w latach 70. XX wieku, a pierwszy lot odbył się w 1981 roku, ale publicznie pokazano go dopiero w 1990 roku, już po tym, gdy zadebiutował bojowo w Panamie.
Jakiś czas temu Donald Trump wyznał, że eksperymentalna wersja F-47 lata już od pięciu lat. Być może lata dłużej i to właśnie tę maszynę udało się zaobserwować zarówno w 2014 roku, jak i obecnie. Jej kształt wprawdzie nie zgadza się z wizualizacjami nowego myśliwca, które zaprezentował Boeing, ale Lockheed Have Blue – eksperymentalna wersja F-117, którą również testowano w Strefie 51 – także nie do końca przypominała samolot, który ostatecznie trafił do produkcji.
Niektórzy internauci zauważają, że ten tajemniczy samolot bardzo przypomina kształtem inną maszynę sprzed lat – A-12 Avenger II. Miał to być „niewidzialny” bombowiec, który może operować z lotniskowców, na których miał zastąpić popularne A-6 Intruder. Oficjalnie ten projekt skończył się jedynie budową makiety, gdyż opóźnienia i znaczne przekroczenie budżetu sprawiły, że został oficjalnie anulowany w 1991 roku.
Nie da się wykluczyć, że ten program został reaktywowany, bo uznano, że rozwój techniki sprawił, że teraz jego skończenie będzie możliwe. To jednak mało prawdopodobne – marynarka ma już myśliwce F-35, które mogą także atakować cele naziemne, więc trudno znaleźć powód, dla którego miałaby inwestować w kolejny „niewidzialny” bombowiec.
źr. wPolsce24 za The Aviatonist











