Szwedzi w szoku. Pierwszy miesiąc od lat bez śmiertelnej strzelaniny

Szwecja przez długi czas była powszechnie uważana za jeden z najbezpieczniejszych krajów świata. Za symbol braku zagrożeń uchodził fakt, że właściciele domów - zwłaszcza na prowincji - często nie zamykali nawet drzwi wejściowych na noc.
Imigracja spowodowała wzrost przestępczości
Dziś natomiast za sensację uchodzi informacja, że gdzieś nie doszło do jakiejś strzelaniny. Sytuacja zmieniła się bowiem diametralnie odkąd w 2008 roku szwedzki parament przyjął jedną z najbardziej liberalnych ustaw migracyjnych na świecie. Na domiar złego w 2015 roku do kraju wpłynęło ponad 163 tys. wniosków o azyl.
W konsekwencji Szwecja musiała stawić czoła nagłemu wzrostowi przestępczości zorganizowanej – zwłaszcza gangów wywodzących się z Bliskiego Wschodu.
Pierwszy taki miesiąc od ośmiu lat
Teraz okazało się, że styczeń 2026 r. był pierwszy miesiącem od marca 2018 r., kiedy nie odnotowano żadnej ofiary śmiertelnej strzelanin.
W Szwecji najtragiczniejszym pod tym względem śmiertelnych strzelanin był 2022 r., gdy od kul zginęły 62 osoby. W 2024 r. oraz 2025 r. liczba ta wyniosła po 44. Statystyki za ubiegły rok obejmują ofiary masakry w szkole w Oerebro, gdzie zginęło 11 osób, w tym sprawca - niezrównoważony psychicznie Szwed.
Ostre prawo daje efekty
Według kryminologa Manne Gerella z Uniwersytetu w Malmö pozytywny trend spadku śmiertelnej przemocy wynika z zaostrzenia przepisów.
„Reforma prawa zaczyna przynosić efekty” – podkreślił ekspert w wypowiedzi dla gazety „Aftonbladet”.
W ostatnich latach rząd zaostrzył kary, zwiększył uprawnienia policji, a także umożliwił konfiskatę majątków pochodzących z nieujawnionego źródła. Media pisały o zajęciu przez służby willi pod Sztokholmem o wartości 1,8 mln euro.
Zdaniem Gerella inny czynnik wpływający na poprawę bezpieczeństwa to sukcesy policji. „W ostatnim czasie wielu wysoko postawionych członków gangów zostało zatrzymanych za granicą, skąd zlecali wyroki śmierci na swoich przeciwników” – przypomina naukowiec.
źr. wPolsce24 za PAP (ze Sztokholmu Daniel Zyśk)











