Stacja radiowa "uśmierciła" brytyjskiego monarchę. Zawinił ciekawski pracownik

Radio Caroline powstała w 1964 roku jako piracka stacja radiowa. Takie rozgłośnie były wtedy bardzo popularne w Wielkiej Brytanii, gdyż z powodu przepisów regulujących odtwarzanie muzyki i faktycznego monopolu BBC trudno było założyć legalną radiostację. Stacja nadawała z pokładu statków, które pływały poza brytyjskimi wodami terytorialnymi. Po zmianie przepisów zaczęła działać legalnie.
Poinformowała o śmierci króla
Teraz media odkryły, że 19 maja stacja nadała nagraną wcześniej informację o śmierci króla Karola III. Stało się to podczas programu Barry Marsh Show. Program przerwano, a słuchacze usłyszeli, że monarcha nie żyje, co potwierdziły już media. Następnie nadano hymn Wielkiej Brytanii. Po jego zakończeniu nastała trwająca 16 minut cisza – ci, którzy słuchali tej stacji przez internet, usłyszeli automatycznie odtwarzaną muzykę.
Po chwili prezenter przeprosił za pomyłkę. - Powiedziano mi, że nieco wcześniej nadaliśmy przez pomyłkę pewną informację. Sam jej nie słyszałem, ale jest nieprawdziwa, to był problem techniczny, i oczywiście przepraszamy – stwierdził.
Odtworzył je z ciekawości
Teraz swoje śledztwo w tej sprawie zakończył Ofcom, brytyjski odpowiednik KRRiT. Śledczy ustalili, że za uśmiercenie króla odpowiadał jeden z pracowników technicznych stacji. Miał on przeprowadzić konserwację jednego z komputerów, ale w jej trakcie znalazł przygotowane wcześniej na wypadek śmierci monarchy oświadczenie. Postanowił je odtworzyć z ciekawości.
Nie wiedział jednak, że odpalając je, przerwie nadawany program, a oświadczenie pojawi się na antenie. Gdy zorientował się, co się stało, spanikował i uciekł ze studia. Prezenter pracował zdalnie i też nie wiedział, że jego program przerwano. Dyrektor tej stacji miał monitorować to, co jest nadawane, ale w tym feralnym momencie akurat prowadził rozmowę przez telefon. Gdy zorientował się, że coś jest nie tak, jeden z techników zdążył się już połapać w sytuacji.
Pliki już usunięto
Ofcom stwierdził, że stacja złamała dwa ważne przepisy – ten, który nakazuje przekazywanie wiadomości w sposób, który jest dokładny i bezstronny oraz ten, który nakazuje przyznawanie się do błędów i ich szybką poprawę na antenie. Uznajemy, że to była bardzo znacząca niedokładność w sprawie, która jest wyjątkowo ważna dla opinii publicznej – napisali.
Przedstawiciele stacji poinformowali, że traktują ten incydent poważnie. Powiedzieli, że do plików były dołączone dokładne instrukcje o tym, kiedy mają być odtworzone, ale pracownik je zignorował, bo nie wiedział, że usłyszą je słuchacze. Dostał już za to naganę i przeprosił.
Stacja dodała, że aby do podobnego wypadku nie doszło w przyszłości, pliki zostały już usunięte z pulpitu tego komputera. Co ciekawe, Ofcom ujawnił, że dostali w tej sprawie tylko dwie skargi.
źr. wPolsce24 za BBC











