Świat

Niemcy próbowali skopiować polskiego mObywatela. Na jaw wyszły ich kompromitujące procedury

opublikowano:
Młodzi Niemcy są cyfrowo zapóźnieni
Młodzi Niemcy są cyfrowo zapóźnieni (fot. shutterstock)
Gdy polski obywatel w kilka sekund załatwia sprawę urzędową w aplikacji mObywatel, rozlicza e-PIT albo płaci BLIK-iem, nasz zachodni sąsiad odkrywa właśnie... korzyści z posiadania aplikacji mobilnej. Niemiecki rząd hucznie zapowiadał stworzenie „Deutschland-App”, mającej zrewolucjonizować tamtejszą biurokrację. Szybko jednak okazało się, że wielkie zapowiedzi o nowoczesności zderzyły się z twardą rzeczywistością: oporem materii, brakiem przetargów i promowaniem starych państwowych monopolistów.

Przez całe dekady wznoszono w Polsce bałwochwalcze tony pod adresem niemieckiej organizacji, infrastruktury, technologii i postępu. Zakompleksione środowiska liberalno-lewicowe przekonywały nas, że z Berlina należy czerpać wzorce w każdej dziedzinie życia. Dziś jednak, w kluczowym dla XXI wieku obszarze – cyfryzacji państwa i nowocześnie zarządzanych usługach publicznych – Niemcy przypominają skansen, z którego to Niemcy powinni przyjeżdżać do Warszawy na korepetycje.

Super-aplikacja po niemiecku: układ zamknięty

Jak donoszą niemieckie media, w tym m.in. Sueddeutsche Zeitung czy portal Table.Media, Federalne Ministerstwo Cyfryzacji i Modernizacji Państwa pod kierownictwem Karstena Wildbergera postanowiło stworzyć tzw. „Deutschland-App”. Projekt ma być centralnym punktem dostępu do usług państwowych dla mieszkańców – od rezerwacji wizyt w urzędzie, przez składanie wniosków, aż po kontakt z urzędem pracy.

Zapowiedzi brzmią pięknie i nowocześnie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Zamiast ogłosić otwarty, transparentny konkurs i dopuścić do głosu dynamiczne środowisko europejskich startupów czy innowacyjnych firm IT, niemiecki resort postanowił powierzyć zbudowanie prototypu... starym znajomym z Deutsche Telekom (T-Systems) oraz koncernowi SAP.

Decyzję podjęto po cichu, wykorzystując tzw. istniejące umowy ramowe, z pominięciem klasycznej procedury przetargowej. Spotkało się to z falą krytyki ze strony niemieckich przedsiębiorców. W branży IT powróciło znane porzekadło: „Nobody ever got fired for buying IBM” – urzędnik wybiera wielkiego, zasiedziałego monopolistę nie dlatego, że ten zrobi to najlepiej i najtaniej, ale dlatego, że w razie klapy nikt go nie pociągnie do odpowiedzialności.

Eksperci wskazują, że dokładnie ta sama para gigantów – SAP i Telekom – stworzyła w czasie pandemii słynną aplikację Corona-Warn-App. Kosztowała ona niemieckiego podatnika tysiące euro, a jej efektywność i integracja z przestarzałymi systemami niemieckich urzędów zdrowia pozostawiały przerażająco wiele do życzenia.

Dwa światy: Polski mObywatel kontra niemiecki faks

Niemiecki dramat cyfrowy obnaża głębszy problem naszych zachodnich sąsiadów. Podczas gdy w Niemczech „przełomem” nazywa się aplikację, która dopiero ma przechodzić fazę testów w kilku wypróbowanych miastach (m.in. Norymberdze czy Dreznie), w Polsce aplikacja mObywatel, wprowadzona przez rząd PiS, jest już dojrzałym, ciągle rozwijanym i powszechnym narzędziem, używanym przez miliony obywateli.

Polak w telefonie ma dowód osobisty, prawo jazdy, dowód rejestracyjny, recepty, bilety, deklaracje podatkowe czy karty dużej rodziny. W Niemczech wciąż w wielu miejscach szczytem techniki urzędowej pozostaje... faks i papierowa korespondencja z tradycyjną pieczątką, na którą czeka się tygodniami.

Niemcy cierpią na cyfrowy paraliż z kilku powodów:

  1. Przeładowana biurokracja i dogmatyzm: Niemieckie procedury są tak skomplikowane i usztywnione przepisami o ochronie danych (Datenschutz), że paraliżują jakąkolwiek elastyczność i innowacyjność.

  2. Kolesiostwo i monopol gigantów: Zamiast budować otwarty ekosystem innowacji, niemieckie ministerstwa wolą pompować miliardy w tradycyjne koncerny, które produkują drogie, ociężałe i często bezużyteczne systemy.

  3. Pycha i samozadowolenie: Berlin przez lata żył w przeświadczeniu o własnej doskonałości, ignorując to, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Estonia) dawno wyprzedziły go w cyfrowym wyścigu.

Lekcja dla Polski: Nie dajmy się zepchnąć do tylnej ławki

Ta sytuacja powinna być potężną lekcją dla polskich decydentów i społeczeństwa.

Po pierwsze, ukazuje ona pełną mieliznę kompleksu zachodniego, który przez dekady wpajano Polakom. Polska w wielu obszarach technologicznych – od bankowości elektronicznej, przez płatności mobilne, aż po cyfryzację administracji – jest liderem, od którego Zachód powinien się uczyć.

Po drugie, stanowi to poważne ostrzeżenie przed bezrefleksyjnym przyjmowaniem unijnych unifikacji cyfrowych i dyrektyw narzucanych pod dyktando Berlina czy Brukseli. Jeżeli pozwolimy, by to niemiecka myśl biurokratyczna dyktowała standardy cyfrowe w Europie, to zamiast rozwoju otrzymamy paraliż, ociężałe systemy i uzależnienie od niemieckich koncernów telekomunikacyjnych.

Polska musi bronić swojej suwerenności cyfrowej i dbać o to, by rodzime, dynamiczne rozwiązania były chronione i rozwijane. W wyścigu technologicznym XXI wieku Niemcy wyraźnie opadły z sił – nie pozwólmy, by ciągnęły w dół również nas.

źr. wPolsce24 za "Sueddeutsche Zeitung", Table.Media

Świat

To nagranie zszokowało wielu internautów. Polska flaga na mundurach izraelskich żołnierzy?!

opublikowano:
Na nagraniu z ćwiczeń izraelskiej armii widać żołnierzy IDF, z których część ma na mundurach naszywki z biało-czerwoną flagą Polski.
Żołnierz IDF z biało-czerwoną naszywką (fot.Screenshot - X/@ABO_Watan9)
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z udziałem izraelskich żołnierzy, które może przykuć uwagę polskich internautów. Wszystko z powodu naszywek na mundurach wojskowych, na których widnieje... flaga Polski.
Świat

Sceny we Francji zaskoczyły wszystkich. "Europa wcale nie umarła"

opublikowano:
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi (Fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI / POOL)
Wizyta Papieża we Francji i towarzyszące jej wielotysięczne zgromadzenia wiernych wywołały falę komentarzy w całej Europie. Do wydarzeń na portalach społecznościowych odniosła się europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. W swoim wpisie zwróciła uwagę na obraz francuskiego społeczeństwa, który mocno odbiega od powszechnie powielanych w mediach schematów.
Świat

Armię dronów już mają, teraz tworzą armię robotów. Za pół roku mają już być na froncie

opublikowano:
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow zapowiedział stworzenie „Armii Robotów”, która ma stopniowo zastępować ukraińskich żołnierzy na polu walki.
Armia Robotów (fot.Screenshot - X/@WarNewsPL1)
Czy Ukraina będzie wkrótce posyłać przeciwko rosyjskim wojskom... roboty? Taki pomysł przedstawił podczas sobotniej konferencji IT we Lwowie były szef ukraińskiego MON Mychajło Fedorow, który ogłosił swoją najnowszą inicjatywę „Armia Robotów”.
Świat

Szok w Niemczech! CDU i AfD ramię w ramię podjęły decyzję uderzającą w pamięć ofiar hitleryzmu

opublikowano:
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu.
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu (fot.Grafika wygenerowana przy użyciu ChatGPT)
Samorządowcy CDU w miejscowości Heidenau (Saksonia) wsparli propozycję radnych z ramienia AfD dotyczącą zakazu montażu tzw. kamieni pamięci. Chodzi konkretnie o umieszczane w chodnikach tabliczki, które służą upamiętnieniu ofiar Holokaustu.
Świat

Skandal u norweskiego giganta. Druzgocący raport ujawnia, jak traktowano polskich pracowników

opublikowano:
Mężczyźni podczas pracy fizycznej
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Pracownicy zatrudnieni przy strategicznych inwestycjach norweskiego koncernu Equinor byli dyskryminowani ze względu na narodowość, a większość z nich stanowili Polacy. Druzgocące wnioski z kontroli urzędu inspekcji pracy Havtil ujawniły nie tylko nierówne traktowanie, ale też łamanie praw pracowniczych, ukrywanie wypadków oraz zmuszanie do pracy w niebezpiecznych warunkach.
Świat

Gigantyczna msza w sercu Paryża. Tłumy powitały papieża Leona XIV na Polach Elizejskich

opublikowano:
Paryż: Papież Leon XIV w papamobile mija Łuk Triumfalny. W gigantycznej mszy pod gołym niebem w centrum stolicy Francji uczestniczyło ponad pół miliona osób.
Papież Leon XIV pozdrawia setki tysięcy wiernych na Polach Elizejskich w Paryżu (fot. PAP/EPA)
Setki tysięcy wiernych zgromadziły się w centrum Paryża, by powitać papieża Leona XIV podczas wielkiej mszy świętej pod gołym niebem. Przejazd papamobile słynną aleją Pól Elizejskich wywołał falę entuzjazmu, a szacunki mówią o obecności ponad pół miliona osób.