Naukowcy ostrzegali, emocje wygrały. Smutne informacje o losach słynnego wieloryba. „Prawdopodobnie utonął”

- Ponieważ wieloryb był w stanie skrajnego wyczerpania i po wcześniejszych próbach ratunkowych, morze w krótkim czasie wielokrotnie ponownie wyrzucało go na brzeg, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nie miał wystarczającej siły, by dłużej pływać w głębokiej wodzie, i że już nie żyje - oświadczyło Muzeum Morskie.
Ważącego około 12 ton humbaka, któremu nadano imię Timmy, po raz pierwszy zauważono w nocy z 22 na 23 marca w pobliżu nadmorskiej miejscowości Timmendorfer Strand. Zwierzę zdołało się uwolnić, ale później kilkakrotnie utykało na okolicznych płyciznach. Wielokrotne próby oswobodzenia Timmy'ego kończyły się niepowodzeniem i coraz bardziej osłabionemu zwierzęciu groziła śmierć. Wreszcie udało się go skierować na głębsze wody Morza Północnego.
Nadajnik był czy go nie było?
Jak podała „FAZ”, ani Niemieckie Muzeum Morskie, ani ministerstwo środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie dysponują danymi z nadajnika, w który - według organizatorów prywatnej akcji ratunkowej - miało zostać wyposażone zwierzę. Rzeczniczka Muzeum oceniła, że wobec braku informacji o losie humbaka akcję ratunkową należy uznać za nieudaną.
„FAZ” zwróciła uwagę na sprzeczne informacje dotyczące nadajnika, który miał przekazywać dane o stanie humbaka. Organizatorzy akcji twierdzili, że wyposażyli wieloryba w urządzenie monitorujące jego funkcje życiowe, ale według naukowców taki nadajnik musiałby zostać przymocowany przyssawką, co przy mocno uszkodzonej skórze wieloryba było uznawane za niemożliwe. Z kolei nadajnik GPS należałoby zamocować do płetwy, co wymagałoby przewiercenia tkanki zwierzęcia.
Niejednoznaczne zdjęcia z drona
Niemieckie Muzeum Morskie wskazało, że ostatnimi potwierdzonymi oznakami życia zwierzęcia są zdjęcia z drona z 2 maja. Widać na nich, jak humbak wynurza się, oddycha i ponownie zanurza się po wypuszczeniu z barki na środku ruchliwej cieśniny Skagerrak na północy Danii. Według muzeum nie musi świadczyć to jednak o dobrym stanie zwierzęcia, ponieważ po transporcie mogło ono działać pod wpływem adrenaliny.
Naukowcy ostrzegali
Eksperci z Muzeum Morskiego oraz inni biolodzy morscy wielokrotnie ostrzegali przed transportowaniem wieloryba na otwarte morze. Podkreślali, że taka operacja oznacza dla osłabionego i prawdopodobnie chorego zwierzęcia ogromny stres, a jego szanse na przeżycie były nikłe. Według nich należało zakładać, że humbak prawdopodobnie nie przetrwa na otwartym morzu.
I wszystko na to wskazuje, że po raz kolejny potwierdza się przysłowie, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Hubmbak najprawdopodobniej nie przeżył, tyle że stało się to z dala od wzroku ludzi.
Mimo zastrzeżeń naukowców władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zgodziły się na prywatną akcję ratunkową, finansowaną m.in. przez przedsiębiorczynię Karin Walter-Mommert i współzałożyciela MediaMarkt Waltera Gunza.
źr. wPolsce24 za PAP











