Niemcy holują wieloryba na Morze Północne. Eksperci są sceptyczni co do losu zwierzęcia

Operacja rozpoczęła się od przetransportowania ważącego około 12 ton zwierzęcia na specjalną barkę. Wcześniej kilkanaście osób próbowało przesunąć humbaka za pomocą pasów i sprzętu ratowniczego. Dziś konwój z wielorybem powoli przemieszcza się w stronę Danii. Barkę holuje statek „Robin Hood”, a całość porusza się z niewielką prędkością – początkowo było to około 5 km/h, później holownik delikatnie przyspieszył.
Nietypowa konstrukcja barki pozwala na częściowe zanurzenie, dzięki czemu wieloryb może pozostawać w wodzie. To kluczowe dla jego przetrwania w trakcie transportu.
Dramat, który trwa od tygodni
Historia humbaka zaczęła się na początku marca, gdy zwierzę pojawiło się w rejonie Wismaru. Najpierw zaplątało się w sieci rybackie, później kilkukrotnie ugrzęzło na mieliznach u wybrzeży Bałtyku. Mimo kolejnych prób ratunku jego stan się pogarszał. W pewnym momencie służby zrezygnowały z działań, uznając, że zwierzę jest zbyt osłabione.
Ostatecznie zgodę na „ostatnią szansę” dały władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie. Akcję sfinansowali prywatni przedsiębiorcy, a do operacji wykorzystano specjalistyczny sprzęt.
Dlaczego Bałtyk to śmiertelna pułapka?
Eksperci podkreślają, że Bałtyk nie jest środowiskiem dla wielkich waleni. To morze jest zbyt płytkie, ma zbyt niskie zasolenie i nie zapewnia odpowiednich warunków do życia. W praktyce oznacza to problemy z funkcjonowaniem organizmu, nawigacją, a nawet uszkodzenia skóry.
Jedynym waleniem żyjącym tu na stałe jest niewielki morświn – dla ogromnego humbaka to zupełnie nieodpowiednie środowisko.
Wielkie nadzieje i jeszcze większe ryzyko
Choć sam transport na barkę uznano za sukces, prawdziwe wyzwanie dopiero się zaczyna. Przed konwojem setki kilometrów drogi – przez cieśniny duńskie aż na Morze Północne, a docelowo nawet na otwarty Atlantyk. To operacja pełna zagrożeń: zmienna pogoda, możliwe sztormy, a przede wszystkim stan samego zwierzęcia sprawiają, że trudno o optymizm. Humbak jest osłabiony, poraniony i wyczerpany wielotygodniową walką o życie.
Specjaliści nie mają złudzeń – nawet jeśli uda się go doprowadzić do otwartego morza, nie ma pewności, czy będzie w stanie samodzielnie funkcjonować.
Eksperyment bez precedensu
To pierwsza tego typu akcja w historii. Nigdy wcześniej nie próbowano transportować wieloryba na taką odległość w celu jego uratowania. Mimo wątpliwości, ratownicy zdecydowali się działać. Jak podkreślają, była to ostatnia możliwa próba ocalenia zwierzęcia, którego los wydawał się już przesądzony. Dziś pozostaje czekać – i obserwować, czy ta bezprecedensowa operacja zakończy się sukcesem.
źr. wPolsce24 za dw.com/intria.pl











