Rozpoczęła się akcja ratunkowa wieloryba, który utknął na Bałtyku, Jest już na barce

Timmy, jak ochrzciły go niemieckie media, to długopłetwowiec oceaniczny. Szacuje się, że ma 13,5 metra długości. Z jakiegoś powodu zawędrował z Atlantyku w pobliże wybrzeża Niemiec, gdzie utknął na mieliźnie w pobliżu Lubeki. Dał radę się z niej uwolnić, ale wkrótce potem znów utknął w płytkiej wodzie w pobliżu wyspy Poel.
Utknął na płyciźnie
Zwierzę zauważono 23 marca. Jego los wzruszył cały świat. Donosiły o nim media na całym świecie, materiały poświęcili mu także znani influencerzy. Władze Niemiec musiały otoczyć go perymetrem, by fani przypadkowo nie zrobili mu krzywdy. Jak donosi dziennik Miami Herald, 67-letnia kobieta musiała być powstrzymana po tym, gdy wyskoczyła z łodzi, by do niego podpłynąć. Minister środowiska landu Meklemburgia-Pomorze Przednie Till Backhaus zaapelował, żeby nie przeszkadzać ratownikom.
Wieloryby, które znajdą się w takiej sytuacji, zwykle giną. Po pierwszych, nieudanych próbach pomocy władze były gotowe pozostawić go swojemu losowi, ale ta decyzja wywołała w Niemczech falę oburzenia. Zarówno minister, jak i naukowcy, którzy apelowali, by pozwolić mu odejść w spokoju, zaczęli nawet dostawać groźby. Backhaus dostał policyjną ochronę, a naukowcy wyznali mediom, że oskarża się ich o to, że chcą pozyskać jego szkielet do muzeum – czemu zaprzeczają.
Barka zawiezie go na głęboką wodę
Wkrótce jednak pojawiła się inicjatywa jego uratowania, którą media nazwały Operacją Poduszka. Wieloryb zostanie podniesiony z dna przy pomocy specjalnych nadmuchiwanych poduszek, po czym zostanie umieszczony w specjalnej barce, przypominającej pływające akwarium. Ta zabierze go na Morze Północne, a jak się uda, z powrotem na Atlantyk. Media donoszą, że tę operację sfinansowało dwójka bogatych biznesmenów – Walter Gunz, założyciel sieci sklepów z elektroniką MediaMarkt, oraz Karin Walter-Mommert, która jest żoną austriackiego milionera i hodowczynią koni wyścigowych.
Backhaus poinformował, że weterynarze dokonali już oględzin tego wieloryba i zdecydowali, że można podjąć próbę jego transportu. Jak donosi Guardian, na miejscu zauważono już nurków, a barka czeka w pobliżu. Lokalne media donoszą, że zwierzę znalazło się już na barce. Backhaus wcześniej powiedział, że szanse są niewielkie, ale istnieją, więc podjęcie próby ratunku ma sens. Zdementował przy tym plotki, że zmienił zdanie, że boi się, że jeśli zwierzę zdechnie, to narobi mu to kłopotów w zaplanowanych na wrzesień wyborach w jego landzie.
Dodatkowe cierpienie?
Większość naukowców uważa jednak, że ta operacja nie ma sensu i jedynie zaszkodzi wielorybowi. Eksperci z Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego donoszą, że zwierzę jest ranne i ma widoczne uszkodzenia skóry, które najprawdopodobniej spowodowało niższe zasolenie Bałtyku. Podejrzewają także, że ma uszkodzone organy z powodu nacisku własnego ciała w płytkiej wodzie, a niektóre rany sugerują, że został uderzony przez śrubę statku. Zwracają także uwagę, że nie zachowuje się jak normalny wieloryb – podczas poprzednich prób ratunku wracał do płytkiej wody.
Ich zdaniem ta operacja ma nie tylko iluzoryczne szanse na sukces, ale też narazi zwierzę na dodatkowy stres i niepotrzebne cierpienie. Ich zdaniem najbardziej humanitarnym rozwiązaniem jest pozwolenie, by Timmy umarł z głodu. W wypadku wieloryba może to długo potrwać, te zwierzęta potrafią przeżyć pół roku bez jedzenia, a Timmy nie jest wychudzony. Zdaniem Lisy Klemens z Muzeum Oceanograficznego nawet, jeśli uda się przetransportować to zwierzę na głębsze wody, to po prostu zdechnie tam, a nie w pobliżu Niemiec.
źr. wPolsce24 za AFP, Miami Herald, Guardian











