Sąd Najwyższy uznał, że cła Trumpa są nielegalne. W odpowiedzi nałożył jeszcze większe

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Sąd Najwyższy USA uznał cła Donalda Trumpa za niezgodne z konstytucją – sześciu z dziewięciu sędziów stwierdziło, że prezydent bezprawnie wykorzystał ustawę IEEPA do ich nałożenia.
-
Kluczowa była tzw. doktryna „wielkich pytań” – SCOTUS uznał, że Kongres nie przekazał prezydentowi w sposób jasny prawa do tak szerokiego nakładania ceł o ogromnych skutkach gospodarczych.
-
Wyrok poparło troje sędziów nominowanych przez republikanów, w tym dwoje wskazanych przez samego Trumpa.
-
Trump ogłosił wcześniej stan wyjątkowy, powołując się na przemyt narkotyków oraz deficyt handlowy, aby objąć cłami m.in. Chiny, Meksyk, Kanadę i większość państw świata (minimum 10%).
-
Prezydent ostro skrytykował wyrok i zapowiedział natychmiastowe przywrócenie ceł – najpierw 10%, a następnie 15%.
-
Po decyzji SCOTUS Trump powołał się na inny przepis – sekcję 122 Ustawy o Handlu z 1974 r., która pozwala na 15% cła maksymalnie przez 150 dni bez zgody Kongresu. Eksperci przewidują kolejne pozwy.
-
Amerykańscy importerzy domagają się zwrotu od 130 do 200 mld dolarów zapłaconych ceł. Sąd nie rozstrzygnął, czy administracja będzie musiała oddać te środki.
-
Wyrok może wpłynąć na wielomiliardowe umowy handlowe zawarte przez administrację Trumpa i wywołać poważne konsekwencje dla globalnego handlu.
Zgodnie z amerykańską konstytucją to Kongres zajmuje się finansami. To właśnie władza wykonawcza nakłada podatki, ustala budżety agencji federalnych itp. Odnosi się to także do nakładania ceł, czego administracja Trumpa nigdy nie kwestionowała. Równocześnie jednak Kongres może przekazać część swoich uprawnień prezydentowi, jeśli uzna, że to konieczne. Robi to przy pomocy odpowiedniej ustawy.
Kreatywna interpretacja
Trump wykorzystał to przy nakładaniu ceł. Użył do tego ustawy IEEPA, przyjętej w czasie prezydentury Jimmiego Cartera. Ta ustawa daje prezydentowi prawo do regulowania handlu zagranicznego z obcym państwem, jeśli ogłosi wcześniej stan wyjątkowy, jeśli jest to konieczne dla poradzenia sobie z niecodzienną i poważną groźbą, jaką stanowi działanie tego państwa. Trump wykorzystał to prawo do obłożenia cłami Meksyku, Chin i Kanady – ogłosił w tym celu stan wyjątkowy związany z przemytem do USA narkotyków, twierdząc, że ich rządy robią zbyt mało, by go powstrzymać. Ogłosił też stan wyjątkowy związany z amerykańskim deficytem handlowym, by obłożyć większość państw na świecie cłem w wysokości co najmniej 10%.
Cła Trumpa wywołały wiele pozwów ze strony niechętnych mu polityków, importerów itp. SCOTUS zajął się nimi w piątek. W większościowej opinii, którą poparło sześciu z dziewięciu jego sędziów, uznał, że interpretacja IEEPA, której administracja Trumpa użyła do nałożenia tych ceł, była błędna, a tym samym te cła są niezgodne z konstytucją USA. Co ciekawe, ten wyrok poparło trzech sędziów nominowanych przez prawicowego prezydenta, w tym dwójka, którą nominował sam Trump.
Zbyt duża niejasność
Sąd w swoim wyroku powołał się na sądową doktrynę wielkich pytań. Zgodnie z nią jeśli Kongres przekazuje swoje uprawnienia prezydentowi, to musi to zrobić w sposób jasny i nie budzący wątpliwości, jeśli prezydent chce użyć tych uprawnień przy podejmowaniu decyzji, które mają poważne skutki polityczne czy gospodarcze. Ma to na celu powstrzymanie władzy wykonawczej przed wykorzystaniem kruczków prawnych, niejasności czy archaicznego języka, które mogą znajdować się w ustawach Kongresu.
Przewodniczący SCOTUS John Roberts zauważył, że Trump uznał, że ma prawo do nakładania ceł z powodu dwóch słów w IEEPA - „regulować” i „import” - które w tej ustawie oddziela od siebie szesnaście innych. Stwierdził, że te słowa nie mogą mieć takiej wagi. Dodał także, że SCOTUS użył tej samej doktryny, by w 2023 roku powstrzymać prezydenta Bidena przed anulowanie długów studenckich.
Zauważył, że w tamtym wyroku uznali, że chociaż słowa ustawy, na którą się powołał, mogły być uznane za zgodę na podjęcie takiej decyzji, to kontekst i zdrowy rozsądek sugerowały, że Kongres nie oddał by tak istotnego uprawnienia poprzez niejasny język – a w tej sprawie kontekst i zdrowy rozsądek są jeszcze ważniejsze. Dodał, że kiedy w przeszłości Kongres przekazywał prezydentowi prawo do nakładania ceł, robił to w sposób jasny i z jasno określonymi ograniczeniami, a cła Trumpa nie spełniają tego standardu.
Trzeci sędzia nominowany przez Trumpa, Brett Kavanaugh, napisał swoją własną, liczącą aż 63 strony opinię. Przyznał, że nakładanie przez Trumpa ceł wywołało szerokie dyskusje, ale rolą sądu federalnego nie jest ich rozstrzyganie. Jego zdaniem Trump miał prawo użyć tej ustawy do nakładania ceł, bo IEEPA w jasny sposób daje mu prawo do regulacji importu, a cła są tradycyjnym i powszechnym narzędziem do regulacji importu.
Nałożył jeszcze wyższe cła
Trump nie ukrywał, że ten wyrok mu się nie podoba. Stwierdził m.in. że była to absurdalna, kiepsko napisana i wyjątkowo anty-amerykańska decyzja, a sędziowie którzy ją podjęli, to hańba dla narodu i ich rodzin. Stwierdził także, że natychmiast przywróci cła 10% na wszystkie państwa. Po mniej niż 24 godzinach ogłosił, że te cła wzrosną do 15%. Nie jest jasne czy podpisał już w tej sprawie jakikolwiek oficjalny dokument.
Trump w świetle wyroku SCOTUS nie może użyć IEEPA, więc powołał się na inny przepis – sekcję 122 Ustawy o Handlu z 1974 roku. Wielu ekspertów zwraca jednak uwagę, że ta interpretacja również jest dość kreatywna. Ten przepis daje bowiem prezydentowi prawo do nałożenia 15% cła, jeśli występuje konieczność stabilizacji dolara. Jasno stwierdza także, że takie cła mogą obowiązywać wyłącznie przez 150 dni, a do ich przedłużenia konieczna jest zgoda Kongresu.
Ten przepis jeszcze nigdy nie został użyty w ten sposób, więc interpretacja Trumpa raczej na pewno także stanie się przedmiotem spraw sądowych. On sam twierdzi, że jego ludzie wykorzystają te 150 dni, by znaleźć inny legalny sposób na nałożenie ceł.
Wiele spraw, które wytoczono administracji Trumpa w związku z tymi cłami, została wytoczona przez amerykańskich importerów, którzy twierdzą, że ponieśli przez nie straty i domagają się oddania im tych pieniędzy. Mowa o niebagatelnej kwocie – według różnych szacunków chodzi o od 130 do 200 mld dolarów. Te sprawy zostały wstrzymane do czasu podjęcia decyzji o legalności ceł przez SCOTUS. W swoim wyroku sędziowie nie odpowiedzieli na to, czy administracja Trumpa będzie musiała oddać te pieniądze – ale w osobnej opinii sędzia Brett Kavanaugh przyznał, że może tak się stać, nawet jeśli importerzy zdążyli już przerzucić koszt tych ceł na klientów. Zauważył też, że cła nałożone przy pomocy IEEPA były częścią wartych biliony dolarów umów handlowych, jakie Trump zawarł z innymi państwami, więc wyrok sądu może je znacznie skomplikować.
źr. wPolsce24 za CNN, SCOTUSblog











