Sąd apelacyjny obiecał, że rozważy sprawę Marine Le Pen jeszcze przed wyborami

Jak informowaliśmy wcześniej, Le Pen i kilku innych członków jej Zjednoczenia Narodowego (RN) Le Pen została skazana za rzekomą defraudację unijnych pieniędzy. Prokuratura twierdziła, że asystenci, których pensje opłacał Parlament Europejski, w rzeczywistości zajmowali się sprawami partii. Sąd wydał wyjątkowo ostry wyrok w porównaniu ze zbliżonymi sprawami z przeszłości. Nie tylko skazał liderkę RN na cztery lata ograniczenia wolności i ogromną grzywnę, ale także pozbawił ją na pięć lat biernego prawa wyborczego.
Polityczny wyrok?
Co więcej, sąd zdecydował, że ten fragment kary będzie obowiązywał od razu, a nie po uprawomocnieniu się wyroku, co pozbawiło ją szansy na start w następnych wyborach prezydenckich. Było to możliwe dzięki wcześniejszej o trzy dni decyzji Rady Konstytucyjnej, która uznała to za zgodne z konstytucją. Prezydentem tej rady jest Richard Ferrand, który do niedawna był posłem z partii prezydenta Emannuela Macrona.
Le Pen, która utrzymuje, że wyrok jest motywowany politycznie, od razu złożyła odwołanie. Jak informuje Euronews, paryski Sąd Apelacyjny obiecał, że rozważy jej apelację przed latem przyszłego roku. Oznacza to, że jeśli ją uniewinni lub wyda wyrok, który nie pozbawi jej praw wyborczych, to liderka RN będzie mogła wystartować w zaplanowanych na 2027 rok wyborach.
Mogą nie zdążyć ze zmianą kandydata
Prawnik Robin Binsard ocenił w Euronews, że to ostrożna decyzja sądu, która ma osłabić oskarżenia, że wyrok sądu został wydany na polityczne zamówienie. RN już zapowiada masowe demonstracje w całej Francji, a decyzja francuskiego sądu została ostro skrytykowana przez prawicowych polityków z całego świata.
Równocześnie niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że ta decyzja może okazać się dla Le Pen problemem. Nie ma bowiem gwarancji, że sąd apelacyjny obali poprzedni wyrok. W takiej sytuacji RN będzie miała mało czasu na to, by przedstawić nowego kandydata i go wypromować. Wszyscy spodziewają się, że gdyby okazało się, że jednak Marine Le Pen nie wystartuje, wtedy kandydatem zostanie szef RN Jordan Bardella.
źr. wPolsce24 za Euronews