Tylko młode, piękne kelnerki w obcisłych szortach, co mogło pójść w tym biznesie nie tak?

Hooters to międzynarodowa sieć restauracji, założona w 1983 roku na Florydzie. Obecnie mają ponad 350 lokali, z czego 151 jest w USA. Te restauracje od początku budzą jednak ogromne kontrowersje z powodu swojej strategii marketingowej. Jako kelnerki zatrudniają wyłącznie młode, piękne kobiety, które obsługują klientów w obcisłych szortach. Jej nazwa oficjalnie nawiązuje do dźwięku wydawanego przez sowę, która znajduje się w jej logo, ale w amerykańskim slangu „hooters” to słowo oznaczające kobiece piersi. Mimo regularnych oskarżeń o seksizm, ta strategia do niedawna działała bardzo dobrze. W ostatnich latach ma jednak coraz większe problemy finansowe, a jej właściciele planują wprowadzenie bardziej skromnych strojów dla kelnerek.
Nie przedłużono im umowy
Z wszystkich restauracji tej sieci, ta w Boca Raton jest jedną z najsłynniejszych. Stało się tak dzięki filmikom, które publikuje w swoich mediach społecznościowych. Jej kelnerki na nich tańczą, śpiewają czy odgrywają skecze. Jej oficjalne konto na Instagramie śledzi ponad 137 tys. internautów, a publikowane na nim nagrania regularnie zostają wiralami.
Wkrótce jednak ta restauracja przejdzie do historii. Jej manager Chris Torelli powiedział Daily Mail, że właściciel budynku, w którym się znajduje, nie przedłużył im umowy najmu. Ten budynek jest własnością funduszu Sterling Organization, a obecna umowa kończy się 22 lutego. Torelli podkreślił, że decyzja o nieprzedłużeniu umowy nie ma nic wspólnego z kondycją finansową restauracji, którą zarządza, bo przynosi zyski. Zauważył, że Sterling w ostatnim czasie nie przedłuża umów wynajmu z żadną firmą, chociaż nie ma pojęcia, do czego będą im potrzebne te budynki.
Nie zrezygnują z mediów społecznościowych
Manager powiedział mediom, że nadal liczy na to, że uda im się do tego czasu znaleźć nową lokalizację, ale na razie nie mają żadnych konkretnych planów. Jeśli to się nie uda, to niektórzy z 55 pracowników znajdą zatrudnienie w innych restauracjach tej sieci, ale większość – głównie studentów – zostanie zwolniona. Torelli podkreślił jednak, że kelnerki nie znikną z mediów społecznościowych. Nie zamkniesz strony, którą śledzi 137 000 internautów – podkreślił. Obecnie rozmawia z obecnymi i byłymi kelnerkami o tym, jak utrzymać ją przy życiu.
W rozmowie z New York Post Torelli powiedział, że chociaż ich obecność w mediach społecznościowych pomagała im w zdobywaniu kolejnych klientów, nie było to jej celem. Stwierdził, że celem od początku była dobra zabawa, a to, że ta metoda okazała się skuteczna, było tylko dodatkiem. Dodał, że jego kelnerki stały się lokalnymi celebrytkami, a dzięki temu nigdy nie mieli problemów z rekrutacją kolejnych pracownic. Była kelnerka Abigail Fuqua powiedziała dziennikowi, że nie pracuje tam od ponad roku, ale ludzie nadal rozpoznają ją z wiralowych nagrań, które krążą po internecie.
źr. wPolsce24 za Daily Mail, NY Post











