Zdjęcia Trumpa znikły i znów się pojawiły. Zamieszanie wokół akt Epsteina

Prezydent Trump obiecywał podczas kampanii wyborczej, że opublikuje wszelkie materiały ze śledztwa ws. skazanego za przestępstwa seksualne Epsteina, który miał bardzo bliskie kontakty z przedstawicielami amerykańskich i brytyjskich elit i miał popełnić samobójstwo w więzieniu, gdy czekał na proces.
Po zwycięstwie zaczął się jednak wycofywać z tej obietnicy a to, co upublicznił DoJ, było ocenzurowane i wzbudziło wiele gniewnych reakcji, także ze strony jego wyborców.
Trump ugiął się pod presją i w końcu nakazał upublicznienie tych materiałów, z cenzurą wyłącznie w miejscach, w których jest konieczna dla dobra jego ofiar. Równocześnie Kongres przyjął ustawę, która nakazywała ich ujawnienie do piątku.
Zdjęcia zniknęły po kilku godzinach
Wśród upublicznionych materiałów znalazło się zdjęcie biurka Epsteina. Widać na nim stojące w ramkach i znajdujące się w szufladzie zdjęcia, jakie zrobił sobie ze znanymi ludźmi. Są tam dwa zdjęcia Trumpa. Na jednym prezydent USA stoi w otoczeniu kobiet, zrobiono je na jednym z konkursów piękności. Na drugim Trump i jego żona pozują z Epsteinem i jego asystentką Ghislaine Maxwell, która obecnie siedzi w więzieniu. To zdjęcie było znane wcześniej, a Trump nie wypiera się swojej znajomości z Epsteinem, chociaż twierdzi, że zerwał ją lata temu i nic nie wiedział o jego zbrodniach.
Zdjęcie pojawiło się w piątek na stronie DoJ, ale kilka godzin później z niej zniknęło. Gdy to zauważono, wybuchł skandal. Demokraci zaczęli oskarżać DoJ o to, że w ten sposób „kryje” Trumpa i wycisza fakt, że znał Epsteina. W niedzielę to zdjęcie zostało jednak przywrócone.
W trosce o ofiary
DoJ wytłumaczył na swoim profilu w serwisie społecznościowym X, że to zdjęcie zostało oznaczone przez Południowy Okręg Nowego Jorku jako wymagające potencjalnej dalszej akcji celem ochrony ofiar. Nie wyjaśnił, czy chodzi o sąd federalny południowego okręgu czy o prokuraturę. Przedstawiciele DoJ napisali, że po jego sprawdzeniu i ustaleniu, że na zdjęciu nie ma ofiar Epsteina, zostało przywrócone bez żadnych zmian. Do wpisu dołączono link do fotografii.
Do sprawy odniósł się także Todd Blanche, zastępca prokurator generalnej Pam Bondi. Powiedział, że to nie była jedyna fotografia, którą tymczasowo usunięto – BBC informuje, że było ich co najmniej 13. Odrzucił też sugestie, że stało się tak przez zdjęcie Trumpa. Zauważył, że w przestrzeni publicznej już teraz krąży kilkanaście ich wspólnych zdjęć. - Więc absurdalność tego, że wycofaliśmy zdjęcie, pojedyncze zdjęcie, bo był na nim prezydent Trump, jest śmieszna – powiedział telewizji NBC. Przypomniał też, że nowojorski sędzia nakazał, by DoJ publikując te materiały, słuchał zdania jego ofiar i reprezentujących je organizacji.
Kiedy ujawnią resztę?
BBC ustaliła, że z 13 usuniętych zdjęć, dziesięć zrobiono w tym samym pokoju. Widać na jego ścianach zdjęcia i obrazy z nagimi kobietami. Większość ich twarzy została ocenzurowana. Na jednej z fotografii twarz jednej z kobiet była jednak widoczna, chociaż ocenzurowano ją na innych. Twarz innej jest widoczna na wszystkich fotografiach.
Sposób, w jaki DoJ opublikował te treści, wzbudził krytykę zarówno ze strony Demokratów, jak i Republikanów. Mimo, że ustawa nakazywała mu opublikowanie wszystkiego do piątku, na razie opublikowano jedynie małą część dokumentów, które zostały dość mocno ocenzurowane i nie rzucają nowego światła na sprawę Epsteina.
Nie opublikowano też wewnętrznych dokumentów DoJ dotyczących tej sprawy.
Republikański kongresman Thomas Massie, który od początku walczy o ich upublicznienie, powiedział telewizji CBS, że zaczął już pisać zarzuty na działania Bondi. - Lekceważą ducha i literę prawa – podkreślił dodając, że będzie zadowolony dopiero wtedy, kiedy satysfakcję wyrażą ofiary Epsteina.
źr. wPolsce24 za BBC











