Groźby Kremla nie zadziałały. Popierana przez Trumpa partia zwyciężyła w wyborach

Armenia długo była bliskim sojusznikiem Rosji. Zaczęło zmieniać się to w 2023 roku, kiedy Azerbejdżan dokonał inwazji na Górski Karabach, który de iure był częścią Armenii. Po jego zdobyciu Azerowie wypędzili z niego wszystkich Ormian. Wcześniej Armenia prosiła Rosję o wsparcie militarne, ale go nie otrzymała.
To sprawiło, że premier Paszynian, który doszedł do władzy na skutek antyrządowych protestów w 2018 roku, stał się zdecydowanie prozachodni i prounijny. Deklarował wprowadzenie prodemokratycznych reform, zbliżenie do Unii Europejskiej oraz normalizację stosunków z Azerbejdżanem. Niedzielne wybory, pierwsze od utraty Górskiego Karabachu, powszechnie traktowano jako referendum wobec tych planów.
Rosjanie chcieli wpłynąć na wynik
Paszynian został wcześniej oficjalnie poparty przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Największym rywalem jego partii Umowa Cywilna była Silna Armenia, partia oligarchy rosyjskiego pochodzenia Samvela Karapetiana. Silna Armenia postulowała ponowne zbliżenie z Rosją, najważniejszym partnerem handlowym Armenii. Twierdziła także, że prozachodni piwot Paszyniana naraża kraj na niebezpieczeństwo.
Wybory odbywały się w cieniu prób rosyjskiej ingerencji. Agencja Reutersa ostrzegała w maju, że Putin chce wysłać do Armenii dziesiątki tysięcy mieszkających w Rosji Ormian, by ci wzięli udział w wyborach i zagłosowali na prorosyjską partię. Kremlowski zbrodniarz wojenny sugerował także, że wybór prozachodniej partii odbije się na Armenii gospodarczo, a niedługo przed wyborami Rosja wprowadziła ograniczenia na import niektórych towarów z tego państwa. Putin sugerował także, że prozachodnie ambicje Paszyniana sprawią, że Armenia skończy jak Ukraina. W sobotę policja aresztowała także ponad 40 osób – w tym sześciu członków Silnej Armenii – w związku ze śledztwem w sprawie kupowania głosów.
Poparli zbliżenie z zachodem
Ostatecznie rosyjskie naciski nic nie dały. Centralna komisja wyborcza Armenii poinformowała, że partia Paszyniana zdecydowanie wygrała, dostając 49,81 proc. głosów. Prorosyjska Silna Armenia była druga, z wynikiem 23,29 proc. głosów. Trzecie miejsce zajął Blok Armenia byłego premiera Roberta Koczariana z wynikiem 9,96%, a przez próg wyborczy przeszła także Kwitnąca Armenia.
Przyszłością Armenii będzie strategia wzmacniania niepodległości, państwowości, demokracji i praworządności – powiedział dziennikarzom Paszynin – Będziemy nadal iść drogą demokratycznych reform, oczywiście ze wsparciem naszych europejskich partnerów, bo Unia Europejska jest naszym głównym partnerem we wprowadzaniu demokratycznych reform.
źr. wPolsce24 za DW, Politico











