Pomogła synowi ukryć nóż. Matka mordercy Henry'ego Nowaka skazana

Sprawa śmierci 18-letniego Henry’ego Nowaka, pochodzącego z polskiej rodziny studenta rachunkowości i finansów na Uniwersytecie w Southampton, poruszyła opinię publiczną nie tylko w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Tym bardziej że okoliczności tego wydarzenia wciąż budzą grozę.
Zabójstwo w grudniowy wieczór
Do tragedii doszło w grudniu ubiegłego roku, gdy Henry Nowak wracał samotnie do akademika po spotkaniu z kolegami z drużyny piłkarskiej. Przypadkiem natknął się na Vickruma Digwę, sikha uzbrojonego w 21-centymetrowy nóż ceremonialny (używany przez wyznawców sikhizmu). Doszło do scysji.
Digwa zadał Nowakowi pięć ciosów nożem, w tym w klatkę piersiową. Gdy na miejsce przybyła policja Digwa skłamał, że to Nowak go zaatakował i rasistowsko zwyzywał. Policjanci uwierzyli agresorowi.
"Nie mogę oddychać"
Na ujawnionym potem nagraniu widać leżącego na ziemi Nowaka, który powtarza: „Zostałem dźgnięty nożem” i „Nie mogę oddychać”. Na funkcjonariuszach nie robi to wrażenia, przewracają Nowaka na bok i zakładają mu kajdanki na plecy. Po kilku minutach chłopak przestaje reagować.
Policja przepraszała później, że błędnie oceniła sytuację. Działania funkcjonariuszy zostały objęte dochodzeniem.Dwóch policjantów jest podejrzanych o poważne naruszenie obowiązków.
Rodzina murem za mordercą
Potem okazało się jeszcze, że śledztwo w sprawie śmierci Henry’ego utrudniała rodzina mordercy, która stanęła za nim murem.
W czerwcu Digwa został skazany na dożywocie. Teraz wyrok usłyszała jego matka, 53-letnia Kiran Kaur, która w maju została uznana za winną udzielenia synowi pomocy po zabójstwie Nowaka. To ona właśnie – jak dowiodło śledztwo – ukryła narzędzie zbrodni. Prokurator Nicholas Lobbenberg opisał jej działania jako „przestępstwo najwyższego rzędu”, a jej rolę uznał za „kluczową”.
źr. wPolsce24 za BBC











