Świat

Paralotniarz wzniósł się na 8,5 kilometra? Viralowe nagranie mogła stworzyć AI

opublikowano:
GsMO83zWEAALRsj
(fot. zrzut ekranu za X/@DeccanChronicle)
Kilka dni temu na całym świecie zrobiło się głośno o chińskim paralotniarzu, który wzniósł się przypadkowo na ponad 8 km. Teraz okazuje się, że nagranie jego lotu, które podbiło internet, może nie być prawdziwe.

Kilka dni temu na portalu społecznościowym Douyin, czyli chińskiej wersji TikToka, pojawiło się niecodzienne nagranie. Przedstawiało 55-letniego paralotniarza Penga Yujianga, gdy leciał swoją lotnią na ogromnej wysokości. Był wyraźnie w szoku, a jego twarz pokrywały kryształki lodu. 

Przypadkowy lot? 

Peng powiedział śledczym ze Stowarzyszenia Lotnictwa Sportowego Prowincji Gansu, że tego dnia nie planował latać. Wyszedł na wysokość ok. 3 tys. metrów w paśmie górskim Qilian w północnycg Chinach, by przetestować na ziemi używany sprzęt, który wcześniej kupił. Po ok. 20 minutach silny prąd wstępujący miał go jednak poderwać z ziemi. 

Peng zeznał, że prąd sprawił, że jego lotnia zaczęła się coraz bardziej wznosić. Próbował obniżyć lot, ale nie przyniosło to efektów. Powiedział śledczym, że był przerażony. W końcu wleciał w chmurę i przestał cokolwiek widzieć. Bez kompasu błyskawicznie stracił orientację – wydawało mu się, że leci prosto, ale w rzeczywistości jego lotnia zataczała koła. 

Ostatecznie Peng miał wznieść się na wysokość ok. 8,5 km nad ziemią – nieco niżej niż szczyt Mount Everest. Na tej wysokości temperatura spada poniżej -40 st. C, a w powietrzu jest bardzo mało tlenu. Pechowemu paralotniarzowi udało się to jednak przeżyć. W końcu jego lotnia zaczęła opadać. Powiedział śledczym, że w trakcie lotu w dół prawdopodobnie stracił przytomność. W końcu po ok. godzinie udało mu się wylądować, ok. 30 km od miejsca startu. Tam czekał już na niego jego przyjaciel Gu Zhimin, z którym był w kontakcie radiowym. To właśnie on zmontował nagranie z kamery na jego lotni i wrzucił je do sieci. 

Nagranie stworzyła AI? 

Nagranie z jego lotu zostało pokazane przez chińskiego państwowego nadawcę CCTV. Prawa do niego kupiła też agencja Reuters. O jego locie zrobiło się bardzo głośno, więc to nagranie pokazały tysiące mediów na całym świecie.

Szybko jednak pojawiły się wątpliwości co do autentyczności tego nagrania. Doświadczony paralotniarz Zsolt Ero zauważył na swoim blogu, że niektóre sceny wyglądają podejrzanie. Na jednej z nich widać na przykład, jak kamera porusza się wokół niego w sposób, który byłby fizycznie niemożliwy bez użycia drona. W tej scenie ma też na sobie zupełnie inny kask i uprząż niż na reszcie nagrania. Między scenami różni się też jego wyposażenie – w jednej ma telefon i srebrny karabińczyk, w innej w tym samym miejscu jest powerbank i pomarańczowy pas.

Wkrótce potem kolejne redakcje zaczęły wycofywać to nagranie ze swoich stron. Jako pierwsza zrobiła to amerykańska telewizja NBC. Wkrótce usunęły go CNN, BBC, Guardian i wiele innych mediów. Niektóre z nich poinformowały, że nagranie zostało przycięte tak, by usunąć znak wodny Doubao AI – narzędzia AI stworzonego przez Bytedance, właściciela Douyin i TikToka. 

To nie był wypadek? 

To oczywiście nie oznacza, że ten lot się nie odbył. Ero w swoim wpisie zauważa, że przetrwanie na tej wysokości bez tlenu byłoby trudne, ale nie niemożliwe, bo Szerpowie regularnie wchodzą bez niego na Mount Everest. Nie byłaby to też sytuacja bez precedensu. W 2007 roku niemiecka paralotniarz Ewa Wisnierska wpadła w burzę, która wyniosła ją na wysokość 9947 metrów. Straciła przytomność. Odzyskała ją na wysokości ok. 6 km i udało jej się wylądować. Odniosła poważne obrażenia od odmrożeń i uderzeń gradu, ale udało jej się przeżyć.

Zdaniem Ero tylko pierwsza scena z tego nagrania została stworzona przy pomocy AI. Dwie kolejne są prawdziwe, ale ekspert uważa, że przedstawiają dwa różne loty. Jego zdaniem Peng naprawdę wzniósł się na taką wysokość, ale nie był to wypadek, ale starannie zaplanowany lot, do którego przygotowywał się od dłuższego czasu. Zauważył, że miał przy sobie duży, mechaniczny wysokościomierz. Zwrócił uwagę, że większość paralotniarzy używa dużo mniejszych i lżejszych wysokościomierzy elektronicznych – ale wzięcie takiego wysokościomierza miałoby sens, gdyby zależało mu, żeby nikt nie podważył później jego wskazań. Zdaniem eksperta Peng kłamie, że w powietrze wyniósł go przypadkowy prąd powietrza, bo nie miał pozwolenia na taki lot.

Jeżeli ta teoria jest prawdziwa, to Peng trochę przesadził. Jak informuje portal Sixth Tone, urzędnicy ze Stowarzyszenia uznali, że nikt nie zdecydowałby się dobrowolnie na lot paralotnią na takiej wysokości – a skoro to był wypadek, to Peng nie zostanie za niego ukarany. Przynajmniej na razie, bo w tej sprawie rozpoczęto już oficjalne śledztwo. Równocześnie uznali jednak, że skoro nie miał na niego pozwolenia, to jego rekord nie zostanie oficjalnie uznany. Kłopotów narobił sobie także Gu. Za to, że opublikował to nagranie bez zgody urzędników, został ukarany półrocznym zawieszeniem licencji paralotniarskiej i musiał złożyć samokrytykę.

źr. wPolsce24 za Guardian, Deadline, blog.hyperknot

Świat

Koniec wolności sumienia? Drakońskie prawo uderza w chrześcijan - kościoły zmuszone spisywać wiernych

opublikowano:
Wnętrze kościoła, ołtarz z krzyżem i świecami – zdjęcie ilustracyjne do artykułu o ograniczeniach wolności religijnej i modlitwy.
Zwykła modlitwa w kościele obarczona ryzykiem oskarżeń o „nielegalną konwersję” (fot. Fratria)
„Przyszedłem pomodlić się z własnej, nieprzymuszonej woli” – takie oświadczenia muszą podpisywać wierni wchodzący do kościołów w Bombaju i okolicach. To dramatyczna reakcja duchownych na wejście w życie nowych, rygorystycznych przepisów o zakazie konwersji w stanie Maharasztra. Za „nielegalną zmianę wyznania” grozi tam nawet do 10 lat więzienia.
Świat

Brytyjska ochrona nuklearna dla Finlandii, a co z Polską? Rząd Tuska ma gdzieś strategiczne bezpieczeństwo?

opublikowano:
Grafika przedstawiająca brytyjski okręt podwodny z rakietą balistyczną na tle mapy Morza Bałtyckiego i Europy Północnej. Państwa JEF zaznaczone są na niebiesko, a nad Polską znajduje się znak zapytania symbolizujący debatę o miejscu Polski w europejskiej architekturze odstraszania nuklearnego. W tle widoczne są flagi Wielkiej Brytanii i Finlandii
Brytyjskie siły strategiczne i współpraca państw JEF zmieniają układ bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego - a gdzie Polska? (graf. AI)
Wielka Brytania rozszerzy ochronę nuklearną na Finlandię oraz pozostałe kraje zrzeszone w Joint Expeditionary Force (JEF). Jak poinformowała fińska agencja STT powołując się na dziennik „Iltalehti”, porozumienie o utworzeniu nowych sił bojowych zostanie podpisane w listopadzie w Oslo. Kluczowym filarem nowej architektury bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego i Północnego mają być brytyjskie strategiczne okręty podwodne z napędem jądrowym (klasy Vanguard), które prowadzą nieprzerwaną misję odstraszania na Atlantyku.
Świat

Pokaż mi swoją bluzę, a powiem ci, kim jesteś. Pułapki nowej mody na kody QR

opublikowano:
Grafika w formacie panoramicznym 16:9. W centralnej części kadru znajduje się biała koszulka z krótkim rękawem umieszczona na minimalistycznym tle podzielonym pionowo na dwie strefy kolorystyczne: ciemnogranatową po lewej i jasnoniebieską po prawej. Na klatce piersiowej koszulki nadrukowany jest wyraźny, czarny kod QR, otoczony delikatną, świecącą na błękitno ramką. Po prawej stronie w kadr wchodzi dłoń trzymająca nowoczesny smartfon, którego aparat nakierowany jest na ubranie. Na ekranie telefonu widać podgląd skanowanego kodu, a między obiektywem a koszulką rozciąga się futurystyczna, półprzezroczysta niebieska wiązka danych i światła
Dynamiczne kody QR na ubraniach pozwalają zamienić zwykłą koszulkę w cyfrową wizytówkę lub portfolio. Pytanie tylko, czy skanowanie smartfonem nie zastąpi wkrótce zwykłego „cześć” (fot. pixabay/graf.AI)
Kiedyś ubranie wyrażało nas bez słów, ale wciąż by nawiązać kontakt to człowiek musiał zrobić pierwszy krok. Nadruk z ulubionym zespołem muzycznym, logo drużyny sportowej czy ironiczny napis na piersi były naturalnym pretekstem do rzucenia krótkiego: „O, też ich słuchasz?”. Dziś technologia idzie o krok dalej - lub, jak twierdzą krytycy, o krok za daleko w stronę cyfrowego odczłowieczenia. Startup ShareAScan wprowadza na rynek odzież z dynamicznymi kodami QR, zamieniając użytkowników w chodzące nośniki danych. Zamiast spojrzeć komuś w oczy i zapytać o imię, skierujemy obiektyw smartfona na jego klatkę piersiową.
Świat

To nie science fiction! Czołowi badacze AI wieszczą katastrofę

opublikowano:
pexels-computer-1869236_1280
zdj. ilustracyjne, fot. Pixabay
Czołowi badacze AI z głównych firm w branży wezwali w opublikowanym w poniedziałek artykule do nadzoru państwa nad samodoskonaleniem się AI, ostrzegając, że może ono spowodować "eksplozję inteligencji" i doprowadzić do utraty kontroli nad technologią. Według nich taki scenariusz mógłby zagrozić ludzkości.
Świat

„Dlaczego my mamy umierać, a dzieci polityków żyją za granicą?". Kliczko wypalił bez ogródek

opublikowano:
Protest obywateli Ukrainy i zdjęcie mera Kijowa
Witalij Kliczko przyznał dlaczego jego dzieci nie walczą na froncie. (fot. Fratria/ screen z ytoutube/News Hunter)
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie wśród części obywateli coraz głośniej wybrzmiewają pytania dotyczące sprawiedliwości społecznej podczas mobilizacji. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego na froncie giną zwykli ludzie, podczas gdy potomstwo elity politycznej i decydentów przebywa bezpiecznie poza granicami kraju.
Świat

Bestsellerowa powieść nie dostanie prestiżowej nagrody. Pojawiły się obawy, że stworzyła ją AI

opublikowano:
pexels-pixabay-256455
(fot. ilustracyjna Pexels)
Autor bestsellerowej powieści był nominowany do najbardziej prestiżowej francuskiej nagrody literackiej. Jego nominację jednak wycofano, bo pojawiły się wątpliwości, czy nie napisała jej sztuczna inteligencja.