Sztuczna inteligencja krytykowała premiera. Teraz jego rząd rozważa pozew przeciwko Muskowi

Grok to oparty na AI chatbot, który jest zintegrowany z portalem społecznościowym X (dawniej Twitter). W Indiach zrobiło się o nim głośno w połowie marca, kiedy jeden z użytkowników zadał mu pozornie niewinne pytanie – kazał mu opisać swoich dziesięciu głównych mutualsów. W twitterowym slangu mutualsi to osoby, które śledzą nawzajem swoje konta. Kiedy Grok nie opowiedział od razu, ponaglił go, używając w tym celu dość wulgarnego języka. Chatbot w końcu odpowiedział – równocześnie nazywając go bhosdi wala. W hinduskim slangu to bardzo wulgarne określenie na zniewieściałego mężczyznę.
Zaczęli go pytać o politykę
Ta odpowiedź błyskawicznie rozeszła się po hinduskich mediach społecznościowych. Wielu użytkowników zaczęło wkrótce potem zadawać Grokowi pytania, których celem było sprowokowanie równie wulgarnej odpowiedzi. Do zabawy dołączyły nawet służby. Policja z Delhi zapytała go, czy dostał kiedykolwiek mandat. W odpowiedzi Grok napisał, że nie, bo jest modelem AI, a nie kierowcą z Delhi. Dodał, że ci często przejeżdżają na czerwonym świetle i nie noszą kasków – i pochwalił policjantów za to, że wykorzystują AI do ich łapania.
Początkowo niewinna zabawa wkrótce przybrała polityczny charakter. Użytkownicy zauważyli, że Grok nie boi się odpowiadać na pytania o politykę – i zdaje się popierać opozycję. Stwierdził m.in., że lider największej opozycyjnej partii Rahul Gandhi jest bardziej szczery i lepiej wykształcony niż premier Narendra Modi. Zwolennicy opozycji zaczęli szeroko kolportować jego odpowiedzi.
Grok nie ma poglądów
Eksperci tłumaczą, że Grok nie ma poglądów politycznych. Nikhil Pahwa z portalu MediaNama powiedział BBC, że takie modele AI działają według zasady „wchodzą śmieci, wychodzą śmieci”. Zauważył, że skoro Grok jest szkolony na treściach publikowanych na X, to jego odpowiedzi je naśladują. Joyojeet Pal, ekspert od używania mediów społecznościowych w polityce, dodał, że chatbot ma poglądy polityczne tylko wtedy, gdy dane, na których jest szkolony, są wyraźnie skrzywione na prawo lub lewo. Zauważył, że Grok w USA denerwuje lewicowców swoimi prawicowymi odpowiedziami, ale udziela ich, bo większość użytkowników X ma prawicowe poglądy – i gdyby szkolono go na szerszym zbiorze danych, to byłby bardziej obiektywny.
Większość modeli AI ma wbudowane bezpieczniki, by do tego nie dopuścić. Dzięki nim podają politycznie poprawne odpowiedzi na pytania, które mogłyby je sprowokować do np. rasistowskich lub seksistowskich wypowiedzi. Niedawno było też głośno o tym, że chiński model AI DeepSeek nie chce odpowiadać na pytania dotyczące masakry na placu Tiananmen ani krytykować prezydenta Xi Jinpinga. Musk od początku zapowiadał, że Grok nie będzie miał takich zabezpieczeń, a jego odpowiedzi będą wynikały wyłącznie z algorytmów i interakcji z użytkownikami. Nie zabronił mu nawet krytykowania siebie – kiedy dziennikarze BBC zapytali Groka o to, kto rozpuszcza na X najwięcej dezinformacji, ten bez wahania wskazał na Muska.
Sprawdzają czy Musk złamał prawo
To jednak nie podoba się rządowi w Delhii. Dziennik Ecomomic Times poinformował, że ministerstwo elektroniki i technologii informatycznych zwrócił się już do X w tej sprawie. Obecnie trwają rozmowy i ministerstwo ma nadzieję na szybką reakcję na ich wątpliwości. Na tym jednak nie koniec. Ministerstwo rozważa czy działania Groka nie naruszyły Zasad Pośredników IT z 2021 roku.
Specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie prawnik Prashant Mali wyjaśnił dziennikowi Times of India, że te zasady zapewniają X immunitet w sprawach sądowych, których powodem są treści publikowane przez użytkowników. Równocześnie jednak warunkiem tego immunitetu jest to, że wprowadzają zasady, które utrudniają publikację przez nich treści niezgodnych z prawem. Zauważył, że jeśli ministerstwo uzna, że X nie dopełnił tego obowiązku, to będzie mogło zdjąć z portalu ochronę prawną i podać go do sądu.
źr. wPolsce24 za BBC, Times of India